"Złoty Kompas" - recenzja

Przepiękna ekranizacja pierwszej części trylogii "Mroczne Materie" - Philipa Pullmana.
/ 03.01.2008 16:40
Jechałam na wykłady, ale wykładowcy lubią się nie stawiać na zajęciach. Dobrze, że miałam u boku Męża, z którym po zajęciach mieliśmy pójść do kina. Skoro wykładów nie było, zdecydowaliśmy, że pójdziemy wcześniej jeśli będą grali to, na co się wybieraliśmy.

Na szczęście dla nas „Złoty Kompas” puszczali już od 9:15, więc kupiliśmy bilety i usadowiliśmy się na samym końcu sali. Na szczęście Multikino puszcza filmy bez względu na to, ile osób się zbierze. Siedzieliśmy więc sobie na sali, w towarzystwie zaledwie jednej osoby i... już w pierwszej chwili zostaliśmy oczarowani.

Urocza Dakota Blue Richard w roli Lyry Belacquy, osieroconej dziewczynki oraz piękna Nicole Kidman jako okrutna pani Culter są zapowiedzią naprawdę niezwykłego filmu.

Lyra wychowuje się pod opieką Lorda Asriela, w świecie gdzie każdy człowiek posiada własnego towarzysza (dajmona), połączonego z nim niewidzialną więzią. Kiedy Grobale porywają przyjaciela Lyry, dziewczynka postanawia go odnaleźć. Przed długą, ciężką podróżą dziewczynka otrzymuje aletejometr, zwany przez wtajemniczonych Złotym Kompasem. Złoty Kompas potrafi wskazać odpowiedź na każde, zadane mu pytanie – trzeba tylko umieć go obsłużyć, a to potrafi zrobić tylko jedna osoba… Lyra Belaqua.

Złoty Kompas to film dla całej rodziny. Trudno przypisać go do jednego gatunku, znajdziemy w nim bowiem zarówno przygody, jak i elementy fantastyczne – dzięki czemu film można spokojnie przypisać do kategorii przygodowe oraz fantasy. Na upartego, można go też określić mianem baśni.

Magiczna ekranizacja pierwszej części trylogii Philipa Pullmana – „Mroczne Materie”, zdecydowania udana i godna polecenia. Film wciągający, pełen niezwykłych postaci oraz mrocznych tajemnic. To również historia o wielkiej, dziecięcej przyjaźni, odwadze i lojalności. Zaczarowany i zwyczajnie piękny.

Karolina Małgorzata Górska