"Zła kobieta" - We-Dwoje.pl recenzuje

Świetna komedia, w której słodka Cameron Diaz nie jest tak urocza na jaką wygląda, w której Justin Timberlake nie jest takim ciachem za jakie powszechnie uchodzi, w której Lucy Punch rozbawia do łez rolą nadgorliwej nauczycielki Amy.
/ 07.12.2007 16:08

Świetna komedia, w której słodka Cameron Diaz nie jest tak urocza na jaką wygląda, w której Justin Timberlake nie jest takim ciachem za jakie powszechnie uchodzi, w której Lucy Punch rozbawia do łez rolą nadgorliwej nauczycielki Amy.

Naucza dzieci, choć nie ma do tego powołania. Marzy o rzuceniu nauczycielskiej posady, lecz nie może tego zrobić, dopóki nie usidli jakiegoś bogacza, który będzie spełniał jej wszystkie zachcianki. Aby zwiększyć swoje szanse na wyrwanie odpowiedniej partii Elizabeth Halsey musi zrobić tylko jedno - powiększyć swój biust. To właśnie desperackie pragnienie posiadania implantów nadaje bieg tej historii. Elizabeth nie cofnie się przed niczym, aby uzbierać potrzebne na operację pieniądze, czyli zawrotną jak na nauczycielską pensję sumkę dziesięciu tysięcy dolarów, dzięki którym jej miseczki się powiększą i zdaniem panny Halsey ułatwią poderwanie nowego, młodego, przystojnego i co najważniejsze bogatego kolegi z pracy, Scotta Delacorte...

"Zła kobieta" to świetna komedia, w której nie wszystkie żarty podane są na złotej tacy. Lee Eisenberg oraz Gene Stupnitsky stworzyli bardzo dobry scenariusz, pełen kąśliwych dialogów oraz prześmiewcznych sekwencji, częściowo ukrytych między wierszami, świetnie rozegranych przez doskonale skompletowaną obsadę - Cameron Diaz, Justina Timberlake'a, Lucy Punch czy bezbłędnego Jasona Segela. Cameron Diaz oraz Lucy Punch ponownie obnażają swój komediowy talent. Justin Timberlake go za to ujawnia, grając nieco staroświeckiego mężczyznę odpornego na wdzięki seksownej Elizabeth Halsey. Jason Segel swoimi ironicznymi uwagami stanowi wisienkę na torcie tej przyzwoicie zrealizowanej komedii, bo nie tak oczywistej, jakby mogło się to wydawać. O bohaterce granej przez Cameron Diaz można powiedzieć, że jest wulgarna i bezpośrednia, jednakże nie płytka. Elizabeth nie chce zrobić sobie piersi z czystej próżności, lecz dlatego, że wietrzy w tym szansę znalezienia księcia na białym rumaku, a jak wiadomo cel uświęca środki. To wyrachowanie w najczystszej postaci!

Jake Kasdan zaskoczył mnie. Jego najnowszy obraz nie jest dziełem wybitnym, ale na pewno dobrym w swoim gatunku, a co najważniejsze pozbawionym fekalno-analnych żartów, które dosyć często pojawiają się w amerykańskich komediach. Mam niejasne odczucie, że "Zła kobieta" jest w pewnym stopniu odpowiedzią na "Młodych gniewnych". Z tą różnicą, że to nie przesiadująca w szkolnych ławkach młodzież, a ich nauczycielka musi co nieco pozmieniać w swoim życiu. Może właśnie dlatego oglądając film w tle można usłyszeć sławetny przebój Coolio "Gangsta Paradise". Czy warto zobaczyć "Złą kobietę? Myślę, że tak i to nie tylko z uwagi na zabawną scenę suchego seksu pomiędzy byłymi kochankami. Pełno tu ironii i niedopowiedzeń, które sprawiają, że nie jest to kolejna komedia dla kretynów. Polecam!

Fot. Filmweb

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)