"Wojna żeńsko-męska" - We-Dwoje.pl recenzuje

Obraz Łukasza Palkowskiego to całkiem zabawne spojrzenie na to, co dzieje się za kulisami kamer, na to, jakie konsekwencje niesie ze sobą życie na świeczniku...

Obraz Łukasza Palkowskiego to całkiem zabawne spojrzenie na to, co dzieje się za kulisami kamer, na to, jakie konsekwencje niesie ze sobą życie na świeczniku.

Barbara Patrycka nie ma pracy, nie ma męża, ma za to nastoletnią córkę do wychowania i nadmiar dodatkowych kilogramów do zrzucenia. Szukając nowych zleceń trafia do siedziby Wyuzdanego Magazynu dla Pań. Na potrzeby pisma tworzy felieton o męskim przyrodzeniu i jego właścicielach, i tak z szarej myszki przeistacza się w pierwszą skandalistkę RP. Zakłada klinikę prącia. Zostaje gwiazdą telewizyjnego show. Maca tysiące męskich członków diagnozując problemy psychiczne ich właścicieli i przy okazji wpędzając w nie lada zakłopotanie swoją pierworodną. Życie w blasku fleszy niesie za sobą konsekwencje i prędzej czy później postawi Barbarę przed trudnymi wyborami. Jaką drogę obierze?

„Wojna żeńsko-męska” jest ekranizacją książki Hanny Samson - „Wojna żeńsko-męska i przeciwko światu”. To lekka i zabawna komedia z doborową obsadą. Gwiazdą tego przedsięwzięcia była oczywiście uwielbiana przez polskich widzów Sonia Bohosiewicz. Aktorka rewelacyjnie poradziła sobie z wykreowaniem roli niespełnionej dziennikarki, która otrzymując od losu swoje 5 minut całkowicie zatraca się w sławie, zapominając o rzeczywistości. W niczym nie ustępowała jej młodsza siostra Maja, którą śmiało można nazwać aktorskim objawieniem tego roku. Tomasz Karolak był nijaki, lecz nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu zabłysnął szalenie zabawny Krzysztof Stelmaszczyk, który razem z Mają Bohosiewicz oraz Tomaszem Kotem stanowił jeden z największych atutów tej produkcji, w której pojawili się także Wojciech Mecwaldowski oraz Krzysztof Ibisz. Pierwszy z nich przerysował postać geja, co momentami było dosyć niesmaczne. Niemniej jednak to dzięki jego komediowemu zacięciu sala kinowa od czasu do czasu zanosiła sie niepohamowanymi wybuchami śmiechu. Drugi zagrał z kolei bliską swemu sercu rolę telewizyjnego amanta. Parodiując samego siebie pokazał, że ma do siebie dystans, że potrafi się z siebie śmiać. I myślę, że to najbardziej pozytywne zaskoczenie tego filmu. 

Dzieło Palkowskiego wyśmiewa świat celebrytów, pokazuje destrukcyjny wpływ sodówki uderzającej do głowy na skutek nagłego znalezienia się w świetle reflektorów. To cenna lekcja dla wszystkich tych, którzy jak ćma lgną do błysku fleszy, którzy roztaczając romantyczne wizje marzą o karierze w show-biznesie, który - jeśli nie jesteś ze stali - przeżuje cię, przetrawi, a gdy się tobą nasyci, bezdusznie wydali na bruk. "Wojna żeńsko-męska" to obraz pełen zabawnych gagów i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Choć efekty specjalne pozostawiają wiele do życzenia, a także nasuwają pytanie, bo co w ogóle je tam wepchnięto, film ogląda się naprawdę przyjemnie. 

Fot. Filmweb

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/8 lat temu
przecież ten film to jedna wielka kanalia! Nuda!
/8 lat temu
ale jak się ma nad czymś patronat...