Skrzypce

Magia filmu Francisco Vargasa tkwi w zgrabnym połączeniu kronikarskiego zapisu wydarzeń z baśniową atmosferą.
Ze „Skrzypiec” Francisco Vargasa płynie melodia, której warto posłuchać. Magia filmu tkwi w zgrabnym połączeniu kronikarskiego zapisu wydarzeń z baśniową atmosferą.

Reżyser nawiązuje do wypadków z lat 70. ubiegłego wieku, gdy w Meksyku toczyły się walki między indiańskimi wieśniakami a rządowym wojskiem. Głównym bohaterem jest tu jednak nie sam konflikt, lecz wiekowy skrzypek Don Plutarcho. Wraz z synem partyzantem i małoletnim wnukiem prowadzi podwójne życie: w dzień muzykuje na ulicach miasta, nocą ukrywa się w lesie z bojownikami. Vargas uprościł dialogi tak, by brzmiały naturalnie, większość ról powierzył naturszczykom (wśród nich pierwsze skrzypce gra świetny indiański muzyk Don Angel Tavira), zdjęcia pozbawił koloru. Jednocześnie przełamał ów paradokumentalny realizm niesamowitymi opowieściami Don Plutarcha o bogach i życiu po śmierci. W rezultacie powstała prosta i wiarygodna historia z fascynującego świata rdzennych mieszkańców Meksyku. Ole!

Ola Salwa/ Przekrój

„Skrzypce”, reż. Francisco Vargas, Meksyk 2005, 98’, AP Manana, premiera 2 marca
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)