Rytm to jest to!

W Berlinie zburzyli kolejny mur – między sztuką a ulicą.
/ 21.06.2006 15:15
Dla większości nastolatków filharmonia jest miejscem, do którego trafia się wyłącznie za karę, a już na pewno pod przymusem. Za to zupełnie dobrowolnie do filharmonii – i to słynnej, Berlińskiej – trafił Simon Rattle, brytyjski dyrygent i pomysłodawca niezwykłego projektu.

Rattle postanowił zerwać z tradycyjnym wizerunkiem sali koncertowej – przybytku nudy, świątyni mieszczaństwa, elitarnej rozrywki dla biznesmenów w średnim wieku. Razem z wziętym choreografem Raystonem Maldoomem zaprosił 250 młodych berlińczyków, emigrantów, dzieci z patologicznych rodzin i „złych dzielnic”, by odtańczyli publicznie „Święto wiosny” Igora Strawińskiego.
„Rytm to jest to!” jest dokumentalnym zapisem tego spotkania kultury wysokiej z ulicą, które wcale nie przebiegało bardzo kulturalnie. Film Grubego i Lanscha całkowicie pozbawiony jest przy tym drętwego moralizatorskiego tonu. Niczym berliński mur padają w nim kolejne stereotypy. Bo oto wbrew obiegowemu przekonaniu to młodzi ludzie tkwią w apatii, rezygnacji i nudzie, zaś „sztywniaki” z filharmonii są ludźmi pełnymi pasji i woli działania.
Dokument pokazuje, jak trening przynosi zdumiewające rezultaty na wielu poziomach: ucząc się kontroli nad ciałem, dzieciaki uczą się kontroli nad własnym życiem. Chaos zostaje przezwyciężony, energia wyzwolona i w finałowym tańcu grupa dotąd zamkniętych, niezgrabnych nastolatków rozkwita w fantastyczny balet. Terapeutyczna moc muzyki i tańca działa również na widzów, energia filmu niemal rozsadza ekran. Naprawdę – rytm to jest to!

Małgorzata Sadowska/ Przekrój

„Rytm to jest to!”, reż. Thomas Grube, Enrique Sanchez Lansch, Niemcy 2004, Against Gravity
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)