Prestiż

W tym filmie Chris Nolan zdradza sekrety magików... kina. Jest to popis wyjątkowej kuglarskiej zręczności.
Czary-mary, których tym razem dokonuje Christopher Nolan, nie robią aż takiego wrażenia jak w pamiętnym „Memento”, wciąż jednak jest to popis wyjątkowej kuglarskiej zręczności.

Do wyczyniania cudów z narracją i chronologią uprawomocnia zresztą fabuła filmu opowiadającego o rywalizacji dwóch magików w późnowiktoriańskim Londynie. Jeden z nich, Borden (bardzo dobry Christian Bale), opanował trik doskonały, drugi, Angier (bardzo przystojny Hugh Jackman), próbuje trik ten przeniknąć i przebić czymś jeszcze wspanialszym. Zwraca się więc o pomoc do – uważanego przez wielu za szaleńca – słynnego wynalazcy Tesli (zaskakujący w tej roli David Bowie) konstruującego fantastyczne maszyny. Notabene, gdy akcja przenosi się z mglistego i ponurego Londynu do amerykańskiego laboratorium naukowca, film traci nieco na wiarygodności. Twórcy wprowadzają bowiem do realistycznej dotąd konwencji chwyt rodem z powieści science fiction
H.G. Wellsa.
Można jednak powątpiewać, czy Nolanowi zależało na stworzeniu iluzji doskonałej. W jego filmach pesymistyczne przekonanie o nieprzeniknionej naturze rzeczywistości łączy się z postmodernistycznym ujawnianiem mechanizmów jej kreowania przez rozmaitych demiurgów-hochsztaplerów. Są nimi zarówno wiktoriańscy „czarodzieje”, jak i twórcy kina, którzy stare jak świat sztuczki muszą łączyć z najnowszą technologią, by wciąż na nowo mamić widza. A że widz chce być mamiony, to akurat można stwierdzić, nie mając żadnej wiedzy tajemnej.

Bartosz Żurawiecki/ Przekrój

„Prestiż”, reż. Christopher Nolan, USA/Wlk. Brytania 2006, Warner, premiera 5 stycznia
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/13 lat temu
film na prawde super. polecam.