"Motyl i Skafander" - We-Dwoje recenzuje

Gdyby nie miłość, bardziej przypominalibyśmy wegetującą roślinę bez życia, czy też tonący skafander, który pochłania nicość? A może niczym motyl kilka minut cieszylibyśmy świat swym pięknem, by po chwili nikt już nie pamiętał o naszym istnieniu?
/ 27.02.2008 12:25
Gdyby nie miłość, bardziej przypominalibyśmy wegetującą roślinę bez życia, czy też tonący skafander, który pochłania nicość? A może niczym motyl kilka minut cieszylibyśmy świat swym pięknem, by po chwili nikt już nie pamiętał o naszym istnieniu?

Motyl i Skafander - We-Dwoje recenzuje „Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” – myśl Ernesta Hemingwaya nasunęła mi się jako pierwsza, gdy w sali kinowej zapaliły się światła, a moje oczy powoli zaczęły przyzwyczajać się do jasności. I do stanu „normalności”. Już pierwsze sceny filmu wnoszą bowiem pewien niepokój – obraz na ekranie jest rozmyty, zamglony, niewyraźny. Widzimy kontury przedmiotów i osób, potrzebujemy jednak chwili, by uświadomić sobie, że oko bohatera jest jednocześnie kamerą. Ten ciekawy zabieg operatorski Janusza Kamińskiego sprawia, że początkowo śledzimy kolejne sceny nie jako zwykli, przykuci do kinowych foteli obserwatorzy, ale jako przykuci do łóżka inwalidzi – choroba nie tylko jest wokół, ale i „wewnątrz” nas. Niewidoczny dla nas, jednak odczuwalny „skafander” uwiera nas, powoduje pewien dyskomfort, emocjonalnie nas angażuje w obraz. Wciąż jednak można odnieść wrażenie, że ta pełna bólu i cierpienia opowieść o przemijaniu ma w sobie lekkość motyla.

Główny bohater filmu to Jean-Dominigue Bauby (Mathieu Amalric), naczelny redaktor "Elle". Człowiek żyjący chwilą, dobrą zabawą i... miłością. Do młodych kobiet, piękna, drogich gadżetów czy codzienności w eleganckim opakowaniu. Wylew przekreśla jego marzenia i plany, odcinając Jean-Dominique’a od tętniącego życiem świata. Paraliż więzi go w ciele niczym w tonącym skafandrze, ale uwalnia jego wrażliwość i wyobraźnię. Budzi też w ludziach miłość - my zaś przypatrujemy się jak ona rozkwita, rozchodzi się niczym pajęcza nić i nas zaraża swą siłą. Ta miłość w filmie ma różne oblicza. Jest miłość młodej dziewczyny do piękna i dawnych wspomnień. Jest miłość byłej żony do schorowanego męża, który myśli wciąż o tej drugiej. Jest miłość rodzicielska, na którą nigdy nie jest za późno. Jest miłość człowieka do człowieka - bezinteresowna, a tak pełna czaru i mocy. Jest i miłość do słowa, które utkało tę historię... pełną bólu i cierpienia, a tak bogatą w uczucia.

Motyl i Skafander - We-Dwoje recenzuje„Motyl i skafander” to pełna skrajnych emocji opowieść, która nie zostawia widza obojętnym.
Śledząc zmagania człowieka, żyjącego na granicy życia i śmierci, zaczynamy dostrzegać sens w codziennej walce Bauby’ego o chwile szczęścia. Jean- Dominique udowadnia, że nawet „zamknięcie w ciele” nie jest wegetacją, wszak… nic nie ogranicza ludzkiej wyobraźni! „Można podróżować w przestrzeni lub w czasie, w stronę Ziemi Ognistej albo na dwór króla Midasa. Można złożyć ukochanej wizytę, przytulić się i pogłaskać jeszcze uśpioną twarz. Można budować zamki w Hiszpanii, wyruszyć po Złote Runo, odkrywać Atlantydę, snuć wspomnienia z dzieciństwa lub marzenia dorosłych”. („Skafander i motyl”, J.-D. Bauby)

Razem z bohaterem wędrujemy po labiryncie jego chaotycznych myśli i wspomnień, szukając odpowiedzi na wiele pytań. Rządzi nami przypadek, czy przeznaczenie? Cierpienie ma sens? Można żyć a nie tylko być, gdy wszystko powoli traci swój sens? Twórcom udało się jednak odejść od moralizatorskiego, pełnego patosu stylu. Ciekawe, wyraziste kreacje aktorskie, wielki kunszt operatorski Janusza Kamińskiego oraz ironiczny humor głównego bohatera sprawiają, że nagrodzony na Festiwalu Filmowym w Cannes obraz Juliana Schnabela wzrusza, bawi, zachwyca, daje do myślenia. Jest też dla nas ciekawą lekcją, wszak i nasza rzeczywistość rzadko kiedy przypomina codzienne budzenie się w kolorowym śnie. Kto z nas nie przeżył chwil, którym musiał sprostać z lekkością motyla... mimo że niekiedy skafander ciągnął nas na dno?

„Motyl i skafander”
Tytuł oryginalny: „Le Scaphandre et le papillon”
Reżyseria: Julian Schnabel
Scenariusz: Ronald Harwood (na podstawie książki: „Skafander i motyl”)
Zdjęcia: Janusz Kamiński
Muzyka: Paul Cantelon
Obsada: Mathieu Amalric (Jean-Dominique Bauby), Emmanuelle Seigner (Céline Desmoulins), Marie-Josee (Henriette Durand)
Dystrybutor filmu: Best Film
Francja/USA 2007

Anna Curyło
Tagi: film, kino
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)