Gwałt na sielance

Gwałt na sielance

Wieś spokojna, wieś wesoła jest w filmie "Odgrobadogroba" tylko do czasu.
/ 14.09.2007 15:57
Gwałt na sielance
W komediach romantycznych gros akcji toczy się na weselach, a w lirycznym i pełnym czarnego humoru filmie Jana Cvitkoviča na pogrzebach, i to nietypowych.
Lokalny zespół gra swoją wersję "I Will Survive" Gaynor, a nad trumną nieszablonowo przemawia Pero. Inspiracje do mów znajduje wszędzie, bo jego wioska, podobna do tych, które znamy z filmów Kusturicy i czeskich reżyserów, jest źródłem natchnienia. Podobnie jak jego rodzina: ojciec to nieudolny seryjny samobójca, a siostra, głuchoniema Ida, więcej ma z elfa niż z człowieka. Prowincja, choć pełna chorób i zgonów, jest cicha, wręcz nudna, bo wieśniacy zdają się godzić ze swym losem. Spokojnie jest do czasu, bo nagle reżyser gwałci tę sielankę, jakby w geście sprzeciwu wobec oswajania cierpienia i śmierci. Mrok wypiera humor, a płynną opowieść przełamuje ciąg szokujących obrazów. Film Słoweńca≠ miksuje piękno i brzydotę, ale całość trzyma się kupy jak mocno przybite wieko trumny.

Ola Salwa/ Przekrój

"Odgrobadogroba", reż. Jan Cvitkovič, Chorwacja/Słowenia 2005, 103’, Vivarto/Toffifilm, premiera 31 sierpnia 2007 r.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)