Czwarty element

Kolejna przejażdżka taksówką Luca Bessona? Dziękuję, postoję...
/ 26.05.2019 04:27

Zabawa w Bessonowskiej taryfie sprowadza się do wyśmiewania nieudolności policji i próżności bandytów oraz do sympatyzowania z biednym Danielem, który musi znosić głupotę kolegów i ratować ich z opresji.
Team Gerard Krawczyk i Luc Besson po raz czwarty wystawia słynną marsylską taksówkę do wyścigu. Oczywiście wyścigu po kasę, bo chyba tylko dla niej – oraz dla samozadowolenia filmowców – powstała czwarta część "Taxi". Radosna twórczość scenarzysty Bessona ogranicza się do żonglerki nieświeżymi gagami i cytatami z innych filmów (choćby "Człowieka z blizną", do którego nawiązuje końcówka "Taxi 4").

Akcja tym razem toczy się głównie na lokalnym posterunku policji. Pracują tu znani z poprzednich części gamoniowaty policjant Emilien oraz jego szef-niezguła inspektor Gibert, łudząco przypominający innego francuskiego żandarma Jacques’a Clouseau. Klasa jednak nie ta. Wraca też taksówkarz Daniel, który zamiast wozić pasażerów, pomaga tropić przestępcę wypuszczonego przez Emiliena na wolność.

Zresztą tytułowa taksówka pojawia się w akcji zaledwie raz i jest w filmie chyba tylko po to, by istniał związek z resztą serii. A zabawa w Bessonowskiej taryfie sprowadza się do wyśmiewania nieudolności policji i próżności bandytów oraz do sympatyzowania z biednym Danielem, który musi znosić głupotę kolegów i ratować ich z opresji. Dziękuję, postoję lub pojadę tramwajem.
Ola Salwa/Przekrój
Fot. SPI "Taxi 4", reŻ. Gerard Krawczyk, Francja 2006, 91’, SPI, premiera 27 kwietnia

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)