Czarna rozpacz

Czarna rozpacz

"Czarna Dalia" Briana De Palmy to kryminalna telenowela. Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść...
/ 05.09.2007 11:11
Czarna rozpacz

... A gdzie trzech mistrzów kina, tam bywa, że nie ma na co patrzeć. Nad "Czarną Dalią" pracowali: ceniony reżyser Brian De Palma ("Nietykalni"), ceniony operator Vilmos Zsigmond ("Łowca jeleni") i ceniony scenograf Dante Ferretti ("Kasyno"). Za podstawę scenariusza posłużyła oparta na faktach (i domysłach) powieść cenionego autora kryminałów Jamesa Ellroya. I tylko filmu nie ma za co docenić: historia niedoszłej aktorki Elisabeth Short (tytułową Czarną Dalię zagrała Mia Kirshner), która w latach 40. została brutalnie zamordowana, jest nieudolnie zrealizowana i zagrana. Skomplikowane wielowątkowe śledztwo zamienia się u De Palmy w bzdurną kryminalną telenowelę. Daremnie próbuje reżyser utrzymać klimat czarnego filmu: opowieść rozłazi się i co chwila skręca a to w melodramat, a to w groteskę, a to w pastisz. W dodatku aktorzy bez sensu i celu miotają się na ekranie, w czym prym wiedzie Scarlett Johansson, która tym występem zapracowała sobie na cały chruśniak Złotych Malin.
Oglądając ten kiepski teatrzyk, zadawałam sobie jedno pytanie i nie brzmiało ono: "Kto zabił?", lecz: "Jak można było zepsuć taką historię?". Przecież za to powinien być kryminał!

Małgorzata Sadowska/ Przekrój

"Czarna Dalia", reż. Brian De Palma, USA 2006, 121’, Kino Świat, premiera 17 sierpnia.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)