Błędy, wpadki i inne ciekawostki, czyli co twórcy „Dirty Dancing” chcieliby ukryć, a i tak wyszło na jaw

Od posądzenia o plagiat do malowania liści na zielono, czyli "Dirty Dancing" faktycznie jest trochę brudny ;)

Kadr z filmu "Dirty Dancing"

Akcja filmu dzieje się latem, jednak w rzeczywistości, gdy kręcono scenę podnoszenia w jeziorze był październik. Ponieważ liście zmieniały już kolor pomalowano je na zielono i w niektórych momentach można zauważyć, że nie domalowano pewnych miejsc. Ta scena zapadła na długo w pamięć Jennifer Grey:

- Pamiętam, że woda w jeziorze była bardzo, bardzo, bardzo zimna. Trzeba być naprawdę młodym i spragnionym sławy, aby wejść do wody i wytrzymać tak długo. To nie było przyjemne. Pamiętam, że zastanawiałam się, czy mogę umrzeć, jeśli moje sutki eksplodują z bólu? To nie było zdrowe - powiedziała Jennifer Grey, a jej wypowiedź przytacza Mirror.co.uk.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)