Bilety

Trzy etiudy mistrzów kina, czyli wsiądź do pociągu nie byle jakiego.
/ 07.07.2006 13:18
Czy spotkanie w jednym filmie trzech tak różnych osobowości współczesnego kina – wyrastającego z neorealizmu Olmiego, społecznika Loacha i kontemplującego rzeczywistość Kiarostamiego – nie zgrzyta?
Nie, bo pokazywany w „Biletach” świat polega właśnie na zderzeniu sprzeczności, paradoksów, odmiennych narodowości i kultur: Włoch z pierwszej etiudy pracuje dla niemieckiego koncernu farmaceutycznego, a nastoletni Szkoci z części ostatniej jadą do Rzymu na mistrzostwa w piłce nożnej i spotykają… albańskich uchodźców. Wszystko w atmosferze wzajemnego szacunku i tolerancji, z której szybko wyłazi jednak lęk i podejrzliwość: pociąg przeszukują antyterroryści, szanowany profesor musi się wylegitymować, a o albańskiej dziewczynie z dzieckiem na ręku ktoś mówi: „Może szykuje zamach na Watykan?”.
Podróż nie jest w tym filmie banalną „metaforą życia”, ale sytuacją, w której wychodzi na jaw prawda o nas samych. Niezbyt zresztą przyjemna: fascynujący starzec Olmiego wydaje się zamknięty w świecie etykiety i luksusu, a kłótliwa, otyła bohaterka Kiarostamiego i kibice Loacha przypominają ujadające psy szukające pretekstu, by nawzajem się obszczekiwać. Wszyscy noszą w sobie zadry, miłosne rozczarowania, niespełnione erotyczne fascynacje albo klasowe uprzedzenia. Ale wszyscy dostają też szansę, by z bariery wieku, stereotypów i przyzwyczajeń się wyrwać. Kto z niej skorzysta? Ten, kogo nie lubimy najbardziej – młody kibic z rudym jeżykiem na głowie.
Płynąca z „Biletów” myśl jest bowiem równie prosta i mądra jak ten minimalistyczny film: najmniejsza chwila zdecydować może o całym życiu.

Paweł T. Felis/ Przekrój

„Bilety”, reż. Ermanno Olmi, Abbas Kiarostami, Ken Loach, WŁochy/Wielka Brytania/Iran 2005, Gutek Film
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)