Babska Muza

Cykl Babska Muza został stworzony jako alternatywa wobec stereotypowego postrzegania kina kobiecego jako zbioru lekkich, romantycznych komedii.
/ 24.09.2007 14:13
Babska Muza to ambitne filmy tworzone zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn o kobietach. Tworzenie przestrzeni do dyskusji o problemach dotykających współczesne kobiety-nastolatki oraz kobiety dojrzałe, Europejki i kobiety spoza naszego obszaru kulturowego, pokazywanie, jak niejednorodne jest doświadczenie bycie kobietą.

Można zbudować most pomiędzy kobietami z różnych pokoleń i kultur, wybrać się w filmowe podróże do bliższych i dalszych zakątków świata, aby spotkać w nich zarówno kobiety silne, jak i słabe, wspierające się nawzajem i konkurujące ze sobą.
Głównym obszarem zainteresowań organizatorów jest temat solidarności kobiecej i poświęcenia. W cyklu pokazane zostaną filmy, dotykające poważnych kwestii oraz lżejsze tytuły, jednak niemniej wartościowe. Te spotkania mogą zatem przyczynić się do rozbudzenia chęci poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czy kobieca solidarność ponad różnicami jest możliwa? A do tego - po prostu obejrzeć dobre filmy!

Otwarcie cyklu nastąpi 1 paździenika o godz.20.00 w kinie Muza. Wysłuchamy wstępu mgr Anny Śliwińskiej o miejscu kobiety w filmie, a następnie odbędzie się przedpremierowy pokaz filmu "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni".

Seanse cyklu Babska Muza będą odbywały się przez cały rok, zawsze w pierwszy poniedziałek miesiąca. Na kolejnym spotkaniu, 5 listopada obejrzymy film "Fucking Amal", a ekspertka opowie nam o dojrzewaniu kobiety i problemach współczesnych nastolatek.

Bilety: 13 zł normalny, 11 zł ulgowy.

Program
I część cyklu: Mężczyźni o kobietach

1.10.2007
"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni"
, reż. Cristian Mungiu.

Spotkanie: Postać kobieca w filmie. Temat solidarności i poświęcenia we współczesnej kinematografii.

5.11.2007.
"Fucking Amal"
, reż. Lucas Moodysoon
Spotkanie: Kobieta dojrzewająca. Problemy współczesnych nastolatek – wolontariusze Grupy Ponton z Warszawy.

3.12.2007.
"Irina Palm"
, reż. Sam Garbarski

Spotkanie: Kobieta dojrzała. Problemem piętna wieku w Polsce.

7.01.2008.
"Volver"
, reż. Pedro Almodovar

Spotkanie: Kultura kobiet hiszpańskich. Pokaz tańców ludowych Hiszpanii.


1.10.2007
"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni"

Film 38-letniego rumuńskiego reżysera Cristiana Mungiu, stał się najważniejszym wydarzeniem artystycznym tegorocznego festiwalu w Cannes. Wyróżniony najbardziej prestiżową nagrodą festiwalu - Złotą Palmą oraz nagrodą FIPRESCI - wzbudził zachwyt nie tylko jury, ale również publiczności i dziennikarzy.
Reżyser odbierając nagrodę powiedział: "To wszystko wydaje mi się bajką. Rok temu nie mieliśmy nawet pomysłu na ten projekt, sześć miesięcy temu nie mieliśmy pieniędzy, aby go zrealizować, w końcu marzyliśmy, aby znaleźć się w którymkolwiek konkursie w Cannes. Dlatego, chciałem podziękować jury i ludziom pracującym przy festiwalu, za możliwość uczestnictwa w konkursie. Historia, w którą tak bardzo wierzyliśmy, dotrze teraz do wielu ludzi. Myślę, że ta nagroda daje nadzieję wszystkim niezależnym filmowcom z małych krajów, ponieważ jest potwierdzeniem, że olbrzymi budżet i znane gwiazdy nie są niezbędne do osiągnięcia sukcesu".

Opowiadający o czasach komunizmu film przede wszystkim skupia się na ludziach. Kontekst historyczny jest tu ważny i znaczący, ale stanowi tło dla pokazania zmagań dwóch młodych kobiet z rzeczywistością, własnymi emocjami i moralnością. W karkołomnym, wydawałoby się, połączeniu filmu dokumentalnego i thrillera reżyser przekazał prawdę o doświadczeniach i uczuciach w rzeczywistości, odmawiającej prawa do szczerości i ludzkich odruchów. Długie ujęcia pozwalają dojrzeć i wybrzmieć narastającym emocjom.
"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" to część większego projektu, noszącego tytuł "Tales from the Golden Age" - osobiste, subiektywne spojrzenie na historię komunizmu w Rumunii. U podstaw całego projektu leży idea przybliżenia tych nienormalnych czasów, kiedy ludzie starali się żyć normalnie. Projekt jest próbą opisania czasów komunizmu nie w sposób bezpośredni, ale poprzez ludzi i ich indywidualne historie.

Krótko o filmie
Schyłkowe lata komunizmu w Rumunii. Ponurzy ludzie, nieoświetlone, opustoszałe, zimowe ulice, szarość i wszechobecna brzydota. Nic, co dawałoby choć odrobinę nadziei na zmianę, na lepsze, kolorowe, bardziej radosne życie. W takich realiach żyją i studiują przyjaciółki Otilia i Gabita, dla których, mimo wszystko, życie ma jeszcze posmak przygody
i oczekiwania na spełnienie marzeń. Do czasu jednak, kiedy Gabita dowiaduje się, że jest w ciąży. Boi się zostać samotną matką, obawia się reakcji rodziców i otoczenia, nie chce rzucić studiów. Aborcja byłaby jakimś wyjściem z sytuacji, jest jednak nielegalna; poddanie
się zabiegowi to już nie tylko dylemat moralny, ale również swoiste "droczenie się" z władzą, totalitaryzmem. Otylia pomaga swojej przyjaciółce w załatwieniu wszystkich formalności, rezerwuje pokoik w tanim hotelu, umawia spotkanie z tajemniczym Panem Bebe, podtrzymuje na duchu i wspiera. Obie dziewczyny razem przechodzą przez doświadczenie, po którym nic już nie będzie takie samo.

Głosy prasy o filmie
Ten film, opowiedziany w estetyce dokumentu, z precyzją thrillera, został zrobiony nie po to, żeby krytykować komunizm. Wszędzie na świecie bieda i brak wolności rodzą moralne znieczulenie. Nie da się też sprowadzić tego do politycznego "głosu w sprawie aborcji". Nie ma w nim żadnej tezy. Wartość filmu Mungiu polega na tym, że pozostajemy w pełnej solidarności z bohaterką, Otilią. Ta dziewczyna, pomagając koleżance, zaczyna sobie uświadamiać, jak wygląda jej własne życie. Mała tragedia, która staje się udziałem obu dziewcząt, wymaga zabicia w sobie uczuć, aby pod koniec dnia móc przejść nad wszystkim do porządku dziennego. Plastikowa torba ze straszną zawartością zostanie wyrzucona. Bohaterki dramatu w hotelowej restauracji milcząco palą papierosy.
Dzieje się to w przerażającej samotności. W świecie, gdzie kobiety skazane są wyłącznie na siebie. Był kiedyś w Polsce film o podobnym charakterze:
"Trzeba zabić tę miłość" Morgensterna i Głowackiego. Canneński zachwyt nad filmem rumuńskim każe zastanowić się nad tym, czego najbardziej brakuje naszemu kinu na drodze do wybitności. Odwagi? Ale także empatii. Skupienia się na postaci bohatera. Solidarności z nim aż do końca.
Tadeusz Sobolewski, "Gazeta Wyborcza".

Mungiu cofnął się w lata 80. poprzedniego wieku, do Rumunii pod rządami Ceaucescu. Opowiedział o studentce, która postanowiła poddać się aborcji, w tamtych latach w Rumunii nielegalnej. I o drugiej dziewczynie - przyjaciółce pomagającej jej zaaranżować spotkanie z lekarzem i zabieg. Mungiu pokazał upokorzenia dwóch kobiet, ale w tle jest też totalitaryzm i tamten czas - smutnych, szarych ludzi na ulicy, ordynarnych recepcjonistek w hotelu, strachu, ingerencji państwa w prywatne życie obywateli. Znakomity obraz. Prosty i wstrząsający.
Barbara Hollender, "Rzeczpospolita".

O reżyserze
Cristian Mungiu (scenarzysta, reżyser, producent) Urodził się w 1968 roku w Iasi, w Rumunii. Studiował anglistykę na Uniwersytecie w Iasi oraz reżyserię filmową w Szkole Filmowej w Bukareszcie. Pracował jako nauczyciel i dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny aż do 1994 roku. Podczas studiów filmowych pracował jako asystent reżysera przy zagranicznych produkcjach kręconych w Rumunii.
Po ukończeniu studiów w 1998 roku zrobił kilka krótkometrażowych filmów. Jego pierwszy film długometrażowy "Occident" miał premierę na przeglądzie Director’s Fortnight w Cannes w 2002 roku, został również wyróżniony na kilku festiwalach. W 2003 r. Cristian Mungiu był współzałożycielem Mobra Films.

"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni", Reżyseria: Cristian Mungiu, Produkcja: Rumunia/2007, Dystrybucja w Polsce: Gutek Film, Czas trwania: 113 min., w kinach od: 5 października 2007 r.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/30.11.2007 15:19
muza