POLECAMY

„Ile waży koń trojański?”

Komedia o miłości ponadczasowej. Najnowszy, fantastyczny film Juliusza Machulskiego – kultowego reżysera „Seksmisji”, „Vabanku” i „Kilera”.
Komedia o miłości ponadczasowej. Najnowszy, fantastyczny film Juliusza Machulskiego – kultowego reżysera „Seksmisji”, „Vabanku” i „Kilera”.

Zosia jest kobietą szczęśliwą. Wyszła drugi raz za mąż i razem z Kubą – mężczyzną idealnym – wychowują Jej córkę z pierwszego małżeństwa. Co prawda w okolicy plącze się jeszcze były mąż, jednak nic nie jest w stanie zakłócić rodzinnego szczęścia. Zosia myśli tylko o jednym: czemu nie spotkała Kuby wcześniej? A gdyby tak udało się… cofnąć czas?
„Seksmisja” Juliusza Machulskiego z lat osiemdziesiątych przeniosła nas w odległą przyszłość wraz z dwoma mężczyznami. W trzecim tysiącleciu reżyser postanowił odwrócić całą tę historię o sto osiemdziesiąt stopni! Nowa komedia Machulskiego „Ile waży koń trojański?” zabiera nas w podróż z czasów dzisiejszych prosto w lata osiemdziesiąte, a w miejsce Maksa i Alberta naszym przewodnikiem będzie Zosia (w tej roli Ilona Ostrowska). Mimo, że okres ten kojarzy się nieodłącznie z PRL-em, to w tej produkcji będzie to jedynie tło dla ponadczasowej historii o uczuciach. W filmie będziemy mogli zobaczyć sporą dawkę efektów specjalnych wykorzystujących archiwalne zdjęcia z przywoływanego okresu. Czas na kolejny hit z gatunku komedia, w którym Machulski już dawno osiągnął mistrzostwo!
„Ile waży koń trojański?” to komedia fantastyczna w każdym tego słowa znaczeniu. Obsada złożona z młodych polskich aktorów i mistrzowska ręka Juliusza Machulskiego tworzą dzieło bardzo zabawne, mądre i przede wszystkich urzekające czarem dawnych lat. Film godny polecenia wszystkim, którzy cenią twórczość reżysera i mają chwilkę na niesamowitą podróż...w czasie.
„Ile waży koń trojański?”
O FILMIE:
Sylwester 1999 roku. Zosia Albrecht-Radecka jest szczęśliwą żoną i matką. Jej drugie małżeństwo z Kubą jest bardzo udane. Córka Zosi, 12-letnia Florentyna, uwielbia swojego ojczyma. Wydaje się, że już lepiej być nie może. Zosia ma jednak pretensję do losu, że nie poznała Jakuba 13 lat wcześniej. Kiedy obudzi się następnego dnia, okaże się, że jakimś cudem jej marzenie spełniło się i ma 13 lat mniej. Jest maj 1987 roku, u jej boku leży Darek, pierwszy mąż, Florki nie ma jeszcze na świecie, a za oknem panuje schyłkowy PRL! Kiedy Zosia zrozumie, że to nie jest senny koszmar, przystąpi do działania. Po pierwsze: musi szybciej uwolnić się od męża-tyrana, po drugie: wcześniej spotkać Kubę. Ale skoro Florki nie ma na świecie, a przecież Zosia bardzo jej pragnie, to musi ją mieć z Darkiem…

BOHATEROWIE:
Zosia (ILONA OSTROWSKA) – marzycielka, niepozbawiona wszak zdolności racjonalnego myślenia. Z zawodu psycholog, kobieta z przeszłością i nastoletnią już córką, obecnie pozostająca w szczęśliwym związku z Kubą. Postawiona przed szansą przeżycia fragmentu swego życia na nowo, postanawia je poprawić – trochę sobie, a trochę i innym. Przekona się jednak, że to nie jest wcale łatwe zadanie.
Kuba (MACIEJ MARCZEWSKI) – mężczyzna po przejściach, obecny (drugi) mąż Zosi i niekwestionowana miłość jej życia. Jak na artystę przystało, człowiek czuły i wrażliwy. Jak przystało na człowieka kina, gotów uwierzyć w najbardziej nieprawdopodobne rozwiązanie. Ważna cecha: potrafi odpowiedzieć na każde pytanie, łącznie z tytułowym.
Darek (ROBERT WIĘCKIEWICZ) – pierwszy mąż Zosi, klasyczny polski men – zdobywczy i zaborczy, domowy tyran, traktujący kobiety wyłącznie użytkowo. A przy tym dusza słowiańska – na poły romantyczna, na poły pragmatyczna. Duchowy ojciec polskiego hydraulika, który podbił zjednoczoną Europę: potrafi rozpoznać szczeliny każdego systemu i wygodnie się w nich usadowić.
Babcia (DANUTA SZAFLARSKA) – kobieta-anioł stąpająca po Ziemi i dlatego warto ją tu zatrzymać jak najdłużej.
Lidka (MAJA OSTASZEWSKA) – pierwsza żona Kuby, zapatrzona w siebie kobieta luksusowa, najprawdziwsza jędza.
„Ile waży koń trojański?”
JULIUSZ MACHULSKI O FILMIE:
Pierwsza wersja scenariusza powstała w czasie, kiedy Amerykanie byli zainteresowani remake’iem „Kilera” - w realiach i z przeznaczeniem na tamten rynek. Jednak kiedy już zawarliśmy wszystkie możliwe umowy z amerykańską wytwórnią, u nich zmieniła się dyrekcja: ta nowa wrzuciła projekty swoich poprzedników do szuflady. Ale mnie pozostał w głowie pomysł na film z przeniesieniem w czasie i w 2000 roku napisałem podobny scenariusz. Jego bohaterką jest kobieta, która z drugim mężem wychowuje córkę z pierwszego małżeństwa. Jest tak szczęśliwa, że nie może odżałować, że drugiego męża nie poznała wcześniej. Zbliża się Sylwester 1999 roku, panuje atmosfera niepokoju, oczekiwania… Jednak o północy nic specjalnego się nie dzieje, poza tym, że bohaterka przenosi się w czasie do PRL-u. Ląduje kilkanaście lat wcześniej - u boku swojego pierwszego męża i zyskuje szansę, żeby zmienić swoje losy. Taka historia mogłaby rozgrywać się wszędzie, w Nowym Jorku czy Paryżu, przeniesienie bohaterów w czasie wymagałoby jedynie zmiany kostiumów i powrotu do bardziej kanciastych samochodów. Ale jej spolonizowanie staje się prawdziwym wyzwaniem. Nie myślimy o tym na co dzień, ale w ciągu tamtych kilkunastu lat zmieniło się tak wiele: od natężenia ruchu na ulicach po nowe budynki. Minęła cała epoka, zmienił się nie tylko pejzaż miasta, ale przede wszystkim ludzka mentalność.

Gdy robiłem „Sushi”, nowelę do filmu o Solidarności, zauważyłem, że PRL bardzo śmiesznie wypada na ekranie: wąsy, tureckie swetry, kawa w szklankach… Postanowiłem ten sztafaż wykorzystać. Koledzy namawiali mnie, by pójść wzorem filmów Stanisława Barei, przypomnieć paradoksy tamtych czasów. Filmy Barei o PRL-u powstawały jednak w czasach PRL-u, były nie do końca wówczas docenianą satyrą. Jednak pójście ich tropem byłoby jedynie karykaturą, moim zdaniem - odwracającą uwagę od głównego tematu filmu. Przecież „Ile waży koń trojański?” jest filmem o uczuciach, o tym, o co warto zabiegać i co pielęgnować.

Dlatego też nie obawiam się zarzutu, że kręcenie teraz filmu, którego punktem wyjścia jest słynny pod koniec ubiegłego stulecia „problem 2K”, wielkiej niewiadomej związanej z zegarami sterującymi komputerami, jest spóźnione. Podróż w czasie jest pretekstem fabularnym, dość zresztą częstym, by pytać nie o czasy, ale o ludzi. Czy ten film mógł powstać wcześniej? Pewnie tak, choć pewnie wtedy musiałbym poszukać innych aktorów. A tak moich bohaterów zagrali Ilona Ostrowska, Maciek Marczewski i Robert Więckiewicz – wykonawcy, których cenię i z którymi lubię pracować. Zostali wybrani do swoich ról z różnych powodów, ale zostali tak dobrani, by móc być na ekranie – choćby po części - sobą. Cieszę się też, że w naszym filmie zagrała pani Danuta Szaflarska, narodowy skarb naszej kinematografii. Jej zgoda na rolę w naszym filmie to prawdziwe wyróżnienie.

Źródło: monolith.pl
(a.)

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/2 lata temu
Film wzruszający i zabawny. Oglądałam go niezliczoną ilość razy, a Ilonę Ostrowską w roli Zosi - uwielbiam.