POLECAMY

„Duchy moich byłych” - We-Dwoje recenzuje

„Życie. To jak szybka kawa. Nie masz odwagi kogoś pokochać całym sobą, wypijasz ją sam.” Taką naukę wygłasza nad grobem Connora jego wujek, Wayne (Michael Douglas). Chwila. Moment. Bratanek, cały i zdrowy, stoi tuż obok wujka, który… niedawno przybył z zaświatów! Więc kto tu tak naprawdę jest martwy? Pomieszanie z poplątaniem. I tak można by pokrótce streścić cały film.
„Życie. To jak szybka kawa. Nie masz odwagi kogoś pokochać całym sobą, wypijasz ją sam.” Taką naukę wygłasza nad grobem Connora jego wujek, Wayne (Michael Douglas). Chwila. Moment. Bratanek, cały i zdrowy, stoi tuż obok wujka, który… niedawno przybył z zaświatów! Więc kto tu tak naprawdę jest martwy? Pomieszanie z poplątaniem. I tak można by pokrótce streścić cały film.

„Duchy moich byłych” nie powinny zawieść miłośników komedii romantycznych, którzy uwielbiają filmy w ślubnej scenerii. Tutaj dostajemy wszystko to, co świetnie się sprzedaje: seksownego Matthew McConaughey w roli głównej, kilka ciekawych postaci drugoplanowych, piękne kobiety (w ilościach hurtowych!), cięte dialogi oraz fabułę przypominającą momentami swym klimatem „Opowieść wigilijną” Dickensa. Bywa nastrojowo i romantycznie, co rusz akcja mocno przyśpiesza, kilka ciekawych zaskoczeń jest… a jednak nie udało się twórcom nie popaść w niektórych scenach w banał, kicz i drażniący, moralizatorski ton o wyższości związków nad życiem w pojedynkę.

„Duchy moich byłych” - We-Dwoje recenzuje

Connor Mead jest wziętym fotografem. Mając to szczęście, że zawodowo otacza się pięknymi kobietami, korzysta z życia (i towarzystwa modelek, a jak!) garściami. Ledwo jedna z dziewcząt wyskakuje z wciąż ciepłego łóżka, już pojawia się w nim następna, i następna, i następna… Connor jest tak zajęty kolejnymi podbojami, że nawet nie ma kiedy poinformować swoich kochanek, iż w jego życiu brakuje już na nie miejsca. Od czego jednak jest połączenie konferencyjne? Raz dwa, i już można cieszyć się towarzystwem kolejnej naiwnej panny, która sama wskoczyła Connorowi do łóżka. Żyć, nie umierać!

„Duchy moich byłych” - We-Dwoje recenzuje

I tak prawdopodobnie cyniczny uwodziciel i niepoprawny kobieciarz wciąż prowadziłby żywot grzesznika, gdyby nie whisky pomieszana z zapachem lawendy, obecność miłości sprzed lat na przygotowaniach do ślubu brata, klimat dawnego rodzinnego domu oraz natłok emocji i wrażeń. Connor w jednej chwili dzieli się z gośćmi swoimi przemyśleniami na temat mitu miłości i archaicznej instytucji małżeństwa, w drugiej – mając duchy za przewodników, wędruje, niewidziany przez nikogo, po różnych etapach swojego życia. Tak więc ma okazję powspominać przeszłość, wysłuchać, co sądzą o nim w teraźniejszości oraz przyjrzeć się nieco swojej prawdopodobnej przyszłości. Nieco schematyczna i mocno przewidywalna to podróż. Jako że mamy do czynienia z komedią romantyczną, wciąż losy fotografa przeplatają się z Jenny (Jennifer Garner), aż w końcu uwodziciel zaczyna rozumieć, co naprawdę jest dla niego ważne. Oklepane? Owszem. Jednak film swój urok ma, i powinien sprawdzić się na jesienną chandrę, gdy potrzebujemy czegoś lekkiego i przyjemnego.

„Duchy moich byłych” - We-Dwoje recenzuje

Można by się jedynie zastanawiać, skąd nagła zmiana w zachowaniu Connora. Cóż, wolałam go w początkowych scenach, gdy uśmiechając się niczym w reklamie pasty do zębów, zmieniał panny jak rękawiczki. Coś stracił Matthew McConaughey ze swojego uroku, gdy przestał być cynicznym Casanovą. Czyżbym wolała niegrzecznych chłopców?

„Duchy moich byłych” - We-Dwoje recenzuje

Od 16 października „Duchy moich byłych” są już w wersji DVD (dystrybutor: Galapagos Films). Na płycie znajdziemy kilka scen wyciętych z ostatecznej wersji oraz zwiastun kinowy. Na plus, duży wybór języków.

Zdj. materiały prasowe/Galapagos
Anna Curyło
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/9 lat temu
można by polemizować jeśli chodzi o ilość hurtową pieknych kobiet...