Pomóżmy małemu Maksowi!

Kiedy Marta i Jacek dowiedzieli się, że będą rodzicami byli przeszczęśliwi. Kolejne wizyty lekarskie potwierdzały prawidłowy rozwój dziecka. W 17 tygodniu ciąży postanowili uwiecznić życie płodowe maluszka i poszli na trójwymiarowe USG. Dowiedzieli się, że będą mieli synka. Wielokrotnie oglądali nagranie z tego badania, podziwiając maleńkie nóżki, rączki, nosek…
/ 14.11.2007 10:40

Kiedy Marta i Jacek dowiedzieli się, że będą rodzicami byli przeszczęśliwi. Kolejne wizyty lekarskie potwierdzały prawidłowy rozwój dziecka. W 17 tygodniu ciąży postanowili uwiecznić życie płodowe maluszka i poszli na trójwymiarowe USG. Dowiedzieli się, że będą mieli synka. Wielokrotnie oglądali nagranie z tego badania, podziwiając maleńkie nóżki, rączki, nosek…

Kiedy w 22. tygodniu ciąży poszli na kolejne badanie kontrolne, nie spodziewali się złych wieści, ale widząc twarz lekarza, zrozumieli, że coś jest nie tak. Lekarz wytłumaczył, że serduszko chłopca jest mało widoczne, w związku z czym skierował Martę na kolejne badania. Jeszcze tego samego wieczoru udało się umówić na prywatne badanie u specjalisty. Lekarz stwierdził hypoplazję lewej komory serca (HLHS). Dał też do zrozumienia, że takie dzieci nie powinno się w ogóle narodzić. Marta i Jacek na podjęcie tej trudnej decyzji mieli dwa tygodnie.

Płakali i pocieszali się na zmianę, Nie wiedzieli co robić. Czy istnieje szansa na normalne życie. Jaką podjąć decyzję?  Ale Maksio już wiedział, że jest dużym i silnym chłopcem i że znajdą się na pewno ludzie, którzy mu pomogą żyć jak inne dzieci. Przez dzień i noc kopał brzuszek mamy tak mocno jak nigdy wcześniej.

Rano Marta i Jacek obudzili się zalani łzami, ale już pełni sił i woli walki. Skontaktowali się z rodzicami innych dzieci z HLHS. Okazało się, że maluszki z tą wadą żyją tak jak inne dzieci, tak samo się śmieją, biegają, chodzą do przedszkola pod warunkiem, że przejdą trzy poważne operacje.

Po kolejnych badaniach, rodzice Maksymiliana dostali potwierdzenie, że maluszek zakwalifikował się na operację do najlepszego specjalisty w klinice w Monachium. Rozpoczął się wyścig z czasem i zbieranie pieniędzy na leczenie Maksia.

28 października 2010 Maksymilian przyszedł na świat, a już w dwa tygodnie później był operowany. Operacja się udała. Szczęśliwa rodzina powróciła do domu. Maksio jest uśmiechniętym, radosnym dzieckiem. Rozwija się prawidłowo i tylko blizna na klatce piersiowej przypomina o tym, co musiał przejść zaledwie pół roku temu. Termin drugiej operacji wyznaczono na 4 maja 2011. Jej koszt to 82 tys. złotych. Wciąż brakuje 12 tys. Bez tej operacji Maksio nie będzie mógł żyć.

W pomoc Maksiowi i jego rodzicom zaangażowało się wiele organizacji, firm i prywatnych osób, ale to ciągle zbyt mało. Na www.siepomaga.pl/razemdlamaksa zorganizowano zbiórkę, której celem jest zebranie brakujące kwoty na zbliżającą się wielkimi krokami operację serca. Gdyby każdy dołożył od siebie choć kilka złotych na pewno udałoby się ocalić życie chłopczyka. 

Serwis www.PocztaKartkowa.pl przygotował piękne kartki pocztowe, które możecie wysłać do swoich bliskich na Wielkanoc, Urodziny, a nawet bez okazji – dochód ze sprzedaży każdej karteczki zasili konto Maksa. Kartki możecie też wysłać bezpośrednio do chłopczyka i jego rodziców – pomagając finansowo i jednocześnie dodając sił w tych codziennych zmaganiach.
Wierzymy, że razem uda się pomóc Maksowi!!!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)