Wyssać przystojniaka

Dużo krwi i śmiechu w debiutanckiej powieści Noemi Szecsi.
Jaka jest recepta na długowieczność? Naturalnie spożywanie ludzkiej krwi – odpowiedziałaby babka, seksowna kobitka w małej czarnej, bohaterka „Ugrofińskiej wampirzycy”, debiutanckiej powieści młodej Węgierki.
Babunia, chociaż ma ponad 200 lat, jest wciąż na fali: inwestuje na giełdzie, dokarmia szczury, które stanowią „integralny element jej imidżu”, i poluje na soczystych przystojniaków. Ma tylko jedno utrapienie – to Jerne Volta-Ampere, jej wnuczka. Bo, proszę sobie wyobrazić, Jerne wybiera lekką sałatkę na kolację, zamiast zamówić sobie jak człowiek dostawcę pizzy. Ponadto jest zbyt dobrą bajkopisarką, bo przecież praca ma być tylko alibi dla wampira. Jerne, narratorka, nie kwapi się do ssania krwi. Wszystko układa się po myśli dziewczęcia, póki nie podejmie ono pracy w wydawnictwie. Okazuje się bowiem, że jego współwłaściciel też jest, o ironio, wampirem. Zabawna historia klanu wampirzego jest tylko pretekstem do refleksji na temat współczesnego świata widzianego oczami młodej pisarki. Mamy więc wielkie marzenie o publikacji książki i ocenę wydawcy – że to za mądre i za straszne. Mamy też toksyczną babkę, wujka geja, który czeka na śmierć innej babki, by capnąć fortunkę. A Jerne obserwuje to wszystko z lekkim niesmakiem. Jednak przystosuje się, i to dość spektakularnie. Na państwa oczach. Ale uwaga: będzie dużo krwi i jeszcze więcej śmiechu. Choć Szecsi serwuje humor słodko-gorzki i, że tak powiem, niejednoznaczny.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Noemi Szecsi „Ugrofińska wampirzyca” Czarne, Wołowiec 2005
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)