Statek szalony

Nowy album Björk: ciekawy jak Japonia i ciężki jak wieloryb.
/ 16.03.2006 16:57
To drugi po „Selmasongs” album Björk z muzyką filmową. I podobnie jak tamten może być uważany za regularną płytę Islandki, choćby dlatego, że znajdziemy tu jej stałych współpracowników: producentów Marka Bella i Valgeira Sigurssona, harfistkę Zeenę Parkins i znaną z płyty „Medulla” eskimoską wokalistkę Tagaq.
Nowe postacie to Akira Rabelais i Will Oldham (vel Bonnie „Prince” Billy), który w pięknej otwierającej piosence wyśpiewuje słowa dziękczynnego listu wysłanego kiedyś przez pewnego japońskiego wielorybnika do generała MacArthura. Właśnie na statku wielorybniczym w Zatoce Nagasaki kręcił swój film Matthew Barney (słynny twórca cyklu „Cremaster”, prywatnie narzeczony wokalistki), choć o historii w nim opowiadanej trudno wyrokować po wysłuchaniu muzyki. Wszystko wskazuje na to, że będzie to fantastyczna pod względem estetyki, ale niemal bezdialogowa opowieść zamknięta w świecie symboli i emocji. Muzyka też jest emocjonalna, szalona w otwartej formie, z wybuchowymi wręcz momentami („Storm”), ale jeszcze trudniejsza w odbiorze niż „Medulla”. Jeśli więc kogoś odstraszyła tamta płyta, tu nie ma czego dla siebie szukać. Chyba że chce usłyszeć Björk piszącą utwory na instrumenty dęte („Hunter Vessel”, „Shimenawa”) – to największa muzyczna nowość na tym albumie.

Bartek Chaciński/ Przekrój

Björk „The Music From Drawing Restraint 9”, One Little Indian
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)