POLECAMY

„Uwielbiam wydobywać z kobiet piękno" – rozmawiamy z Eryką Sokólską, makijażystką i polską ekspertką Max Factor

Jest makijażystką, artystką, ekspertką marki Max Factor, a do tego mamą i przede wszystkim super kobietą, która wie, czego chce. Co mówi o swojej pracy, kobietach, które maluje, i macierzyństwie? Przeczytajcie koniecznie!
Małgorzata Górecka / 4 miesiące temu
„Uwielbiam wydobywać z kobiet piękno" – rozmawiamy z Eryką Sokólską, makijażystką i polską ekspertką Max Factor fot. materiały prasowe

Ile w makijażystce makijażystki, a ile psychologa?

Zawód makijażysty to wbrew pozorom bardzo psychologiczne zajęcie. Trzeba tu połączyć talent do malowania i odpowiedni charakter. Na pewno warto umieć słuchać i mieć cierpliwość, czyli mieć typowe cechy terapeuty.
 
Często kobiety i gwiazdy przychodzą do mnie nie tylko na makijaż, ale też po to, żeby wyrzucić z siebie to, co leży im na sercu: opowiedzieć o przeżyciach, czasem sekretach. W dużej mierze więc nasz zawód polega na dyskrecji.
 

Jakie cechy, poza umiejętnością słuchania, powinna mieć dobra makijażystka?

Przyda się też pewność siebie oraz przebojowość: w zawodzie makijażysty szarą myszką raczej ciężko być. Ale podstawą jest tutaj talent. Po prostu. Można być dobrym rzemieślnikiem, ale jednak bez talentu artystycznego nie da się pójść wyżej. Tylko dzięki wyobraźni można w make-upie pójść wyżej. Mam ogromną satysfakcję, gdy mogę przefiltrować urodę kobiety, którą widzę przed sobą, przez moją wyobraźnię i to, co wymyślę, przelać na jej twarz. Czuję wtedy, że pozostawiam po sobie ślad. I to jest fajne.
 
Fot. Instagram: instagram.com/erykasokolska/?hl=pl

 

 
Fot. Instagram: instagram.com/erykasokolska/?hl=pl

 

A jak Ty sama malujesz się na co dzień?

Kiedyś do pracy malowałam się bardzo mocno i uważałam, że makijaż jest bardzo ważny. Teraz nadal tak uważam, ale trochę w inny sposób. Swoją pracę zawodową zaczęłam od współpracy z Edytą Górniak: przez dwa lata malowałam tylko ją. Edyta wtedy bardzo lubiła mocne makijaże, bo taka była moda, więc mi się wtedy wydawało, że ja też muszę mieć mocny, ładny, dopracowany makijaż.
 
Teraz, gdy maluję się na co dzień, to raczej staram się, by makijaż podkreślał urodę, a nie ją zamydlał. Takie moje minimum to podkład, korektor, puder, róż lub bronzer, tusz, balsam do ust lub czasem mocne usta. Jak nie chce mi się malować rzęs to robię właśnie mocne usta. Z cieniami jest tak, że albo jest to drobny cielisty, albo wcale. Podstawą jest absolutnie ładna cera. I do tego jeszcze kosmetyk do brwi.
 
Z kosmetyków bardzo lubię róż lub bronzer. Latem zdarza mi się nie używać podkładu wcale i wtedy używam po prostu różu lub bronzera, bo nadają świeży look, świeże policzki, twarz jest przestrzenna, ale nie wykonturowana.
 

A podobają ci się instagramowe makijaże, w których konturowanie to już niemal podstawa?

Ja akurat nie jestem fanką tego instagramowego konturowania. Nie lubię też tego fatalnego trendu na powiększanie ust, czy doklejanie długich ciężkich rzęs. To mnie przeraża, bo co innego malować się pod zdjęcie, czy do filmu, a co innego malować się na co dzień.
 
 

Jesteś znaną makijażystką gwiazd: które sesje zdjęciowe lubisz najbardziej?

Najbardziej lubię sesje modowe, bo tam można pozwolić sobie na więcej. I sesje beauty, bo tam można poszaleć i przelać swoje artystyczne wizje.
 
Kiedyś właśnie w magazynie VIVA! mieliśmy sesję z Martyną Wojciechowską. Jola Czaja (stylistka - przyp. red.) przygotowała dla Martyny etniczne body, co mnie totalnie zainspirowało. Martyna jest podróżniczką, więc zrobiliśmy coś artystycznego, zupełnie innego. Martyna się trochę bała, ale poszliśmy za ciosem. Makijaż był prosty, artystyczny, inny niż wszystkie i powstała z tego superokładka. To jest w sumie jedna z moich ulubionych okładek, jakie zrobiłam. Po tej sesji Martyna do mnie zadzwoniła i podziękowała mi za ten makijaż i  to był bardzo miłe.
 

Fot. Instagram: instagram.com/erykasokolska/?hl=pl

Kto Cię inspiruje?

Głównie kobiety, nie tylko ich uroda, ale i ich charyzma, charakter. Inspirują mnie modelki, piosenkarki, aktorki, dziennikarki, ale tak samo inspiruje mnie moja mała córeczka, mama, która też była artystką i starała się zarazić mnie artyzmem. Ja jako mała dziewczynka biegałam między sztalugami, gdy moja mama tworzyła i to też było i jest dla mnie inspiracją. Bardzo inspiruje mnie też Katarzyna Nosowska: jej uroda, teksty, to co mówi. Oczywiście inspirują mnie też inni makijażyści, głównie zagraniczni, szczególnie moja guru - Pat McGrath. Ogólnie, inspiruje mnie cały świat…
 

Powiedziałaś, że mama zaraziła Cię miłością do sztuki. Czy chcesz, by twoja córka też była artystką, makijażystką?

Już teraz zachęcam ją do rozwijania wyobraźni. Już teraz malujemy kredkami, trochę farbami, czekam na lato, by posadzić ją na trawie, na folii malarskiej i pozwolić jej zrobić, co tylko chce. Będę robiła wszystko, by rozbudzić w niej wrażliwość, natomiast nie mam w stosunku do niej żadnych oczekiwań.
 

A czy kobiety mają w stosunku do Ciebie duże oczekiwania? Gdy przychodzi do Ciebie kobieta na make-up, to o co zwykle prosi? 

Najczęściej słyszę: "Ufam Ci, zainspiruj się moją urodą i zrób ładny makijaż". Wtedy rozmawiamy, czasem nawet długo. Moim zdaniem największą sztuką jest spojrzeć na kobietę i wydobyć z niej piękno, bo większość kobiet zapomina o tym, że są piękne! To bardzo ważne, żeby o tym pamiętać, żeby lubić siebie, by podkreślać walory i ukrywać niedoskonałości, a nie przerysowywać i przebierać siebie. Jestem znana z delikatnych lub mocniejszych, ale jednak lekkich makijaży i raczej nie mam takich sytuacji, kiedy kobieta oczekuje ode mnie przerobienia, totalnej metamorfozy czy metrowych rzęs.
 

A jak na makijażowe życzenia kobiet wpływa ich wiek?

Ja mam takie obserwacje, że jeśli młodsze dziewczyny mają okazję pracować z topowym makijażystą, to z reguły chcą skorzystać z make-upu, którego same sobie nie umieją zrobić. Proszą np. o bardzo mocne oko. Inaczej kobiety bardziej dojrzałe. One zwykle mówią: "Ma być ładnie" - bo w zasadzie wiedzą już, czego chcą i w czym jest im ładnie. One nie chcą się zmieniać. Chcą by sobą, bo są spełnione i to jest super!
 

A Ty? Jesteś spełniona?

Tak. Jestem spełniona i zawodowo, i prywatnie. Nie zamieniłabym swojej pracy na żadną inną i tak jak mówiłam - kocham ją mocno, bo daje mi wiele satysfakcji. Jestem też mamą i moja roczna córeczka budzi we mnie ogromne pokłady energii, otwiera kolejne klapki w głowie i daje mi radość. Dziecko to jest totalna magia. Daje tak pozytywną energię, że człowiek staje się bardziej kreatywny.
 
W ciąży przez jakieś 3 miesiące leżałam w szpitalu. Nie z rzędu, ale w sumie. Było ciężko, ale wola walki pomogła. Bardzo chciałam tego dziecka i chyba właśnie ta moja dojrzałość sprawiły, że dziś mam córeczkę. Po urodzeniu dziecka zmienia się trochę punkt równowagi i człowiek z odpowiedzialnością traktuje każdą chwilę. Nie chcesz marnować czasu, chcesz dobrze wykorzystać każdą chwilę. Chcesz robić coś ważnego. W byciu mamą poczułam, że w końcu odnalazłam sens swojej egzystencji. Więc tak: w pełni świadomie mogę powiedzieć, że jestem spełniona na każdym polu.
 
 
Fot. Instagram: instagram.com/erykasokolska/?hl=pl
 

Jesteś spełnioną kobietą? A może chcesz nią być? Więcej inspirujących tekstów o pięknie, samorealizacji, radości z życia i kobiecości znajdziecie w Urodzie Życia nr 04.2018r.

 

Materiał powstał przy współpracy z firmą Max Factor

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/3 miesiące temu
Dobry makijaż nie przykryje zmarszczek czy zniszczonej cery. Dlatego staram się jak najlepiej dbać o stan mojej skóry. Ostatnio testowałam laserowe fotoodmładzanie w Instytucie Piękna Bielenda i jestem zachwycona efektem ;)