Demi Moore recepta na urodę

Paryski magazyn „Madame Figaro” wywęszył sekrety wspaniale dojrzewającego piękna Demi Moore. Kto widział 46-letnią gwiazdę w jej ostatnich filmach, ten wie, że to prawdziwa kobieta-wino!
/ 09.03.2008 00:10
Paryski magazyn „Madame Figaro” wywęszył sekrety wspaniale dojrzewającego piękna Demi Moore. Kto widział 46-letnią gwiazdę w jej ostatnich filmach, ten wie, że to prawdziwa kobieta-wino!

Choć plotkarski świat huczy od pogłosek na temat operacji plastycznych z pewnością tych kilka korekt to nie cała prawda o uroczym starzeniu się aktorki. „Madame Figaro” zdradza nam codzienne sekrety pięknej Demi:Demi Moore recepta na urodę

Swoją sylwetkę kusicielka ze „Striptease” zawdzięcza ćwiczeniom... ale wykonywanym z umiarem. Joga, Pilates i długie spacery z psami zdecydowanie wygrywają konkurencję z siłownią. Widać, że wcale nie trzeba szarpać się z ciężką maszynerią wbrew sobie! Poza tym Demi ma 3 reguły na talię osy: nie je póki nie jest głodna, kończy jeść, gdy czuje się pełna i preferuje dużo małych porcji zamiast dwóch wielkich posiłków. Ponoć nie odmawia sobie żadnych łakoci!

Porcelanową cerę
bez oznak mijającego czasu aktorka przypisuje działaniu kosmetyków wysokiej jakości. Jako twarz „Collagenista” Heleny Rubinstein z pewnością nie narzeka na brak rewelacyjnych specyfików. Ale to nie wszystko. Codzienna higiena to szklanka wody mineralnej z samego rana oraz dokładny demakijaż i nawilżenie przed pójściem spać. Aktorka uwielbia i poleca samodzielnie wykonywany masaż twarzy.

Makijaż
Pani Moore oscyluje w zdecydowanych tonacjach – do swojego typu urody najchętniej dobiera odcienie śliwkowe, zarówno na usta jak i powieki. Paznokcie na co dzień maluje transparentną emalią, ale od czasu do czasu lubi ciemno burgundowy kolor prawdziwego wampa. Stały punkt programu to mascara, zawsze noszona w podręcznej torebce. Włosy aktorka podcina tak często jak to możliwe, unikając za wszelką cenę suszenia i prostowania.

Perfum
używa rzadko – raczej preferuje aromatyzowane olejki do ciała. Jej ulubiony to francuski specyfik z nutą kwiatu tuberkulozy – ciepły, romantyczny i radosny. Zdecydowanie ulubiony klimat pięknej Demi.

Fot. Vanity Fair - luty 2007

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)