Życie ze znamionami

Niektórzy z nas tatuaż dostali gratis od natury – pieprzyki, znamiona, przebarwienia… Jedni niczym Cindy Crawford korzystają z ich uroku, inni traktują je jak życiowe przekleństwo.
/ 17.03.2008 23:59
Niektórzy z nas tatuaż dostali gratis od natury – pieprzyki, znamiona, przebarwienia… Jedni niczym Cindy Crawford korzystają z ich uroku, inni traktują je jak życiowe przekleństwo.

Wedle fizjologii znamiona (łac. naevus) formują na krótko przed albo zaraz po porodzie wraz z abnormalnym rozwojem komórek skóry, zwłaszcza naczyń krwionośnych. Te ostatnie wyróżniają się barwą – od różowej (często znikające w przeciągu kilku miesięcy) po fioletowe i purpurowe. Innym rodzajem znamion są melanocytowe spowodowane zbyt dużym nagromodzeniem pigmentowych komórek w jednym miejscu. Ich kolor jest zwykle ciemniejszy; zdarza się, że porośnięte są włosami.
Z medycznego punktu widzenia w większości przypadków te dysmorficzne zaburzenia melatoniny nie stanowią zagrożenia dla życia i zdrowia. Oczywiście, zwykle jest to bardziej wrażliwa skóra, łatwiej podatna na podrażnienia i irytacje oraz poparzenia słoneczne, ale groźba kancerogenności nie powinna nad „naznaczonymi” wisieć niczym miecz Damoklesa.Życie ze znamionami

Co innego, sprawa akceptacji estetycznej. Wybarwienia bywają różne w kolorze, wielkości i lokalizacji. Wbrew pozorom nie są też wcale tak wielką rzadkością. Wystarczy spojrzeć na pięknych i sławnych - Richard Gere, Tina Turner, Christina Aguilera, Catherine Zeta-Jones przyznają się do posiadania tych naturalnych tatuaży. Znamię w kształcie diamentu dla wielbicieli Elvisa Presleya było dowodem jego boskości. Michaił Gorbaczow ze swoją słynną dekoracją w kolorze wina porto był często przytaczany jako ziszczenie przepowiedni Nostrodamusa.

Dla zwykłych śmiertelników wszelkie abnormalne znamiona są zwykle od dziecka powodem do wstydu, uczucia alienacji czy kompleksów. Zwłaszcza, jeśli twoje znamię sprawia, że ludzie oglądają się za tobą na plaży i czasem kiwają głową z głębokim współczuciem. Nie każdy ma dość hartu ducha, aby traktować swoją niezwykłość jako łaskę boską. Tym bardziej, że od zarania wieków znamiona i pieprzyki były źródłem przesądów.

W średniowieczu pieprzyk na udzie starczył za powód do spalenia na stosie. Ludowe wierzenia z kolei, mówią, że to stygmaty nikczemnych myśli lub działań matki podczas ciąży, z którymi potomek musi żyć.

Ciekawa jest nawet etymologia słownictwa – włoskie voglie, hiszpańskie antojos czy arabskie wiham, wszystkie oznaczają „marzenia”. Znamiona w kolorze porto uważane są za oznaki pociągu do wina, różowe za nadmiar miłości do jagód i buraków. W części europy Wschodniej i w Tajlandii niezwykłe pieprzyki uważane są amulety szczęścia, z kolei na Jamajce to ewidentne objawy Złego.
Co z nimi robić? Teoretycznie można usunąć. Jest to zabieg rutynowy przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym. Po znieczuleniu okolicę wokół znamienia obrysowuje się i wycina klinowato. Następuje zatamowanie zazwyczaj drobnego krwawienia i zaszycie rany operacyjnej szwami wewnątrzskórnymi (kosmetycznymi), w zależności od wielkości, umiejscowienia i życzenia pacjenta. Po zabiegu następuje opatrzenie i dezynfekcja pola operacyjnego oraz przykrycie rany. Szwy są usuwane zazwyczaj po 8 - 14 dniach.

Warto dodać, że każde usunięcie znamienia powinno mieć swoje uzasadnienie. Jeśli medycznie nie ma żadnych zagrożeń, to oczywiście usunąć znamię także z prostych kosmetycznych powodów, zwłaszcza jeśli znamię rzeczywiście jest szpecące i obniża komfort życia. Nie każdy mały defekt urody jest jednak wystarczającym powodem do uciekania się do pomocy skalpela – zmiana punktu widzenia może ten oryginalny tatuaż przekształcić w atut!

Agata Chabierska