Strzeż się lakieru do paznokci

Miłośniczki manicure powinny mieć świadomość, że za piękne dłonie można gorzko zapłacić…

Choć wydaje nam się, że dziś nie ma już na rynku trujących kosmetyków , bo rozmaite komisje i kontrole czuwają nad naszym zdrowiem, raz po raz okazuje się, że chemia szkodzi. Amerykańską opinią publiczną wstrząsnęła właśnie afera toksycznych salonów manicure…

Lakier do panzokci może być niebezpiecznydepositphotos.com

Lakier na bakier
Lakiery do paznokci obok farb do włosów i zmywaczy były od zawsze największymi podejrzanymi jeśli chodzi o negatywny wpływ kosmetyków na zdrowie. Zabójcza mieszanka w emalii obejmowała słynne trio: DBP, toluen i formaldehyd, którym nie pogardził by żaden płatny morderca.

  • DBP czyli dibutyl ftalat, wszechobecny w lakierach do paznokci, obwiniany jest o szkodliwość dla układu rozrodczego kobiety. Małe dziewczynki wystawione na jego działanie szybciej wchodzą w okres dojrzewania, dorosłe kobiety mają problemy z macicą, zaś ciężarne rodzą uszkodzone płody. U mężczyzn DBP może powodować raka jąder oraz obniżenie liczby plemników w spermie. Ponadto, obcowanie z oparami DBP wywołuje mdłości, wymioty i bóle głowy, a w dłuższym okresie czasu także uszkodzenia wątroby i nerek.
  • Toluen powszechnie używany do produkcji nie tylko lakierów ale i farb jest szczególnie niebezpieczny dla systemu nerwowego człowieka. Kontakt z nim może powodować zmęczenie, zawroty i bóle głowy, a także problemy z wątrobą i nerkami.
  • Formaldehyd umożliwia trwałość lakieru ale też niesamowicie podrażnia i irytuje skórę oraz układ oddechowy. Kaszel, kichanie, wysypka, swędzenie i zaczerwienienie to częste skutki uboczne.

Pseudo-bezpieczny
Problem polega na tym, że wiele marek reklamuje obecnie swoje emalie jako całkiem bezpieczne, bo pozbawione wspomnianych wyżej substancji. Tak było właśnie w przypadku kalifornijskich salonów manicure, które rozgłaszały wszem i wobec, że używają preparatów stuprocentowo nietoksycznych. Po kontroli okazało się, że zarówno personel jak i klientki wprowadzono w błąd fałszywym oznakowaniem. W zbadanych emaliach pochodzących od 25 różnych firm znaleziono bowiem całe toksyczne trio i to w bardzo wysokich dawkach, mimo że etykiety mówiły co innego. Wady urodzeniowe, astma i zaburzenia rozwoju to główne problemy, które według amerykańskich władz mogły wskutek ekspozycji dotknąć personel i klientki salonów.
Niestety, nie ma bowiem lakieru do paznokci, który byłby całkowicie bezpieczny. Nawet jeśli dany preparat nie zawiera ani DBP, ani toluenu, ani formaldehydu (czego trudno być w 100% pewnym bez analizy laboratoryjnej) to jest wiele innych toksycznych związków, które w tak intensywnym, trwałym kosmetyku mogą się znaleźć. Przykładem jest triphenyl phosphate z rodziny fosfatów, który obecny jest w wielu lakierach powszechnie dostępnych i na naszym rynku. W Stanach Zjednoczonych na 740 przebadanych marek tylko siedem uzyskało status „niskiego ryzyka dla zdrowia”.

Malować czy nie malować?
Oczywiście dla świętego spokoju i bezpieczeństwa lepiej byłoby nie malować. Jako że człowiek żyje jednak też dla przyjemności, a tak naprawdę toksyny występują również w paście do zębów, polecamy raczej aby malować z głową…

  • Nie maluj paznokci non-stop – rób sobie przerwy na kilka tygodni, w czasie których wcieraj w płytki tylko odżywki w olejkach. Pomożesz tym samym urodzie dłoni.
  • Nie poprawiaj codziennie odprysków czy zadrapań. Kupuj raczej dobrej jakości, trwałe lakiery a gdy zaczną się odłupywać po prostu zmyj emalię.
  • Gdy malujesz zakrywaj zawsze czymś buteleczkę – najbardziej szkodliwe są wyziewy!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/6 lat temu
używam tylko lakierów z Inglota, które właśnie na buteleczce mają napisane, że nie zawierają szkodliwego toluenu, formaldehydu, dibutylu i kamfory... no i co teraz? Wierzyć? Nie wierzyć?