Krótkie cięcie po czterdziestce? Co to, to nie!

Kiedyś, kobiety nie miały takich problemów z włosami jak dzisiaj. Jak je obciąć, jak ujarzmić, jak odżywić, jaki kolor nadać? Ot, w dniu zamążpójścia po prostu ścinało się długi po pas, a czasem aż hen za pas warkocz panny młodej, na znak zamążpójścia właśnie, a także jako symbol nowego etapu w życiu niewiasty – bez warkocza, bez długich włosów, bez wianka.
/ 24.11.2017 15:57

Kiedyś, kobiety nie miały takich problemów z włosami jak dzisiaj. Jak je obciąć, jak ujarzmić, jak odżywić, jaki kolor nadać? Ot, w dniu zamążpójścia po prostu ścinało się długi po pas, a czasem aż hen za pas warkocz panny młodej, na znak zamążpójścia właśnie, a także jako symbol nowego etapu w życiu niewiasty – bez warkocza, bez długich włosów, bez wianka.

Miejsce hołubionego warkocza zastępowała mniej lub bardziej gustowna chustka, raczej zawsze obowiązkowo w kwiecisty deseń (no, chyba że jakieś nieszczęście się na rodzinę przyplątało, wtedy kolor ciemniał, aż do żałobnej czerni), no i po problemie z uczesaniem, z modelowaniem i stylizacją fryzur. Chustka i problem z głowy!
Krótkie cięcie po czterdziestce? Co to, to nie!

Ale już nie dziś. My, współczesne Polki i nie Polki nie mamy tak łatwo. Coś z tymi włosami przecież trzeba zrobić. A w dodatku, jeśli już „to coś” zrobimy, to po jakimś czasie, mniej więcej paru tygodniach zaczyna nam się nudzić i znowu szukamy czegoś innego.

No nic, potrzeba matką wynalazków – wiele już w temacie włosów wynaleziono, a jeśli nic nowego specom od reklamy, wizażu i kosmetyko(ideologii) nie przychodzi do głowy to… wracają do źródła. Czyli do warkocza. A raczej do długości włosów do pasa.

Spójrzcie tylko na Claudię Schiffer, chyba nie ma drugiej bardziej wiernej posiadaczki niezmiennej od lat fryzury à la klasyczna blond Barbie, z pełną, solidną (jak to Niemka) grzywką i platynowymi puklami po pas. Claudii lat przybywa, a ona i jej nieśmiertelny długi blond fryz po pas jak zaczarowane stanęły w miejscu. Czyżby konkretna strategia w walce z czasem?

Bo to, że czterdziestolatka trochę zabawnie wygląda w obcisłym, wściekle różowym podkoszulku z jakimś angielskojęzycznym napisem mniej lub bardziej poprawnym stylistycznie typu „Kiss my baby” to już dzisiaj jest (w miarę) dla wszystkich oczywiste.

Ale to, że czterdziestolatka i jej starsze koleżanki muszą obowiązkowo mieć krótkie fryzury? O zgrozo, nie daj Boże na tak zwanego „baranka” (ulubiona fryzura polskich sześćdziesięciolatek, a czasem i młodszych) nie jest nigdzie zapisane, ani powiedziane.

może więc i rację ma Claudia i jej znane koleżanki, gwiazdy nie pierwszej młodości w tym, że nie poddają się krótkiemu cięciu? Inne znane długowłose under 40’ to na przykład: Madonna, Donatella Versace, Nicole Kidman, Demi Moore itd. One wpadły na pomysł: NIE OBCINAĆ! Dbać, odżywiać, nabłyszczać, kolorować, tylko nie obcinać.

Długie włosy wbrew pozorom są bardzo wymagające. Muszą być zawsze bardzo starannie ułożone i wystylizowane. Bo co to za filozofia związać je w koński ogon lub oklapnięte schować za uszy? Nie, to nie ten nurt. Aby naprawdę długie włosy upiększały i odmładzały niemłode już twarze (no, powiedzmy… lifting robi swoje!) należy potraktować je poważnie i zainwestować w nie. Jeśli więc nie grzeszą gęstością tych Wenus z Milo należy sprytnie przechytrzyć Matkę Naturę i Nieubłagany Czas traktując je dobrze zrobionym (czytaj: niewidocznym) extansions. Także ich kolor musi być jak najbardziej naturalny, taki jak za dawnych (młodych) lat. Więc jeśli całe życie byłaś ciemną blondynką nie koloruj włosów na bakłażanową czerń, dalej bądź ciemną blondynką – w osiągnięciu precyzyjnego naturalizmu koloru pomoże ci dobry fryzjer i najnowsze osiągnięcia w koloryzacji włosów (całkowitym pokryciu siwizny).

I w tym momencie wspomnę jako pierwszy przytoczony przykład Claudii Schiffer – otóż ma rację dziewczyna, zostając przy uczesaniu i kolorze znanym nam od lat jej świetności. Wyobraźcie ją sobie w krótkim cięciu à la baranek (czy jakimkolwiek innym, nie będę już tak drastyczna w przykładach) – czyż nie wyglądałaby na starszą niż w rzeczywistości?

Podsumowując: warkoczowi po czterdziestce mówimy w dalszym ciągu stanowczo: NIE!
Look wiecznej studentki sympatyzującej z ruchem hippies’owskim nie odmładza.
Ale długim, zadbanym, naturalnym (wystylizowanym na naturalne – kolorystycznie i strukturowo), odżywionym, nawilżonym, nabłyszczonym włosom dajemy wielkie i nad wyraz aprobujące: TAK!

Anna Łyczko Borghi