POLECAMY

Co za dużo, to nie pięknie… włosów oczywiście!

Niby naturalne i ludzkie, ale zwłaszcza u kobiet, owłosienie jest zwykle traktowane jak plaga szarańczy, którą trzeba natychmiast wytępić.
Niby naturalne i ludzkie, ale zwłaszcza u kobiet, owłosienie jest zwykle traktowane jak plaga szarańczy, którą trzeba natychmiast wytępić.

Trudno z tym zasadzie polemizować, bo mimo najszczerszych chęci i przy całkowitym poparciu dla prawdziwej kobiecości, tzw. krzaki pod pachami czy też nogi sarny (nie z kształtu, ale z sierści), nie są nawet obojętne, nie mówiąc o ponętności. Dlatego też nasza żeńska rasa wszelkim możliwymi metodami – od ostrzy, przez chemię a na kosmicznej technologii skończywszy, eksterminuje włoski ze swego ciała.

Co za dużo, to nie pięknie… włosów oczywiście!

Zadanie to dość niewdzięczne, zwłaszcza jak hormony są mało przyjazne i w dodatku do całego zestawu naturalnych zarośli, w gratisie dostajemy jeszcze wąsik. Facet, wiadomo – nawet dyrektor banku – jak raz się nie ogoli to najwyżej jedna czy dwie sekretarki zemdleją na wskutek syndromu Brada Pitta. Ale już u kobiety nawet odrobina ignorancji bywa powodem do społecznego ostracyzmu, np. wytykania palcami w tramwaju.

Gdyby jeszcze to wszystko było takie łatwe… Mamy bowiem maszynkę, już nawet taką całkiem dla kobiet (nawet różową!) - błogosławieństwo po latach, gdy musiałyśmy występkiem „pożyczać” sobie sprzęt domowych mężczyzn - ale skutki jej są często opłakane: podrażnienia, wrastające włoski, krostki… zamiast cieszyć się wyciętym strojem kąpielowym marzymy o dwumetrowym parawanie, a za trzy dni i tak trzeba dalej szaleć z żyletką. Potem są kremy, ale śmierdzi to okrutnie, na wakacjach pod namiotem raczej odpada, w miejscach tzw. wrażliwych też bywa nie najprzyjemniejsze. Dalej idzie woskowanie – dla masochistek i genetycznych szczęściar, które nie odziedziczyły po rodzicielce skłonności do pajączków.

Ja zakupiłam niegdyś depilator elektryczny, wierząc, że inwestycja się zwróci (jak podliczysz te kremy, żele, maszynki, woski…) ale faktycznie używam go tylko zimą, gdy tych nóg pół miasta nie ogląda, bo po godzinie brzęczenia do gładkości jakoś i tak nie dochodzę. Ucieszyła mnie więc wiadomość o depilacji laserowej – raz trzaśniesz i na całe życie spokój, ale wtedy okazało się, że to nie dla blondynek. Znowu sobie z nas robią żarty…

Koniec końcem, idealnego rozwiązania nie znalazłam i walczę metodą masowej destrukcji, czyli wszystko po trochu, w zależności od miejsca i warunków. Chciałoby się jednak wierzyć, że w końcu gatunek ludzki przejdzie i ten etap ewolucji, że włosy kobietom będą rosnąć tylko na głowach – w końcu od małp już taki postęp zrobiłyśmy!

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/7 lat temu
No niestety kobiety pod tym względem mają gorzej niż mężczyźni. Depilacja laserowa jest prawdziwym wybawieniem, moja koleżanka ( ciemnowłosa) była w studio laser w warszawie. Jej wystarczyły dwa podejscia i ma spokój. Niestety ja , podobnie jka autorka mam jasne włosy :( Może i mężczyźni wolą blondynki ,ale życia to one nie mają najłatwiejszego:(
/7 lat temu
Całkiem ciekawie napisane. zgadzam się z tym, że inwestycja w dobry depilator się bardzo szybko zwraca i w sumie wychodzi się na plus po podliczenie. Ostatnio właśnie przymierzam się do zakupu czegoś nowego. Patrzyłam na electro.pl na różne modele i tam w całkiem niezłej cenie mają te modele z brauna które można używać pod wodą, ciekawe rozwiązanie. Pewnie taka depilacja jest wygodniejsza i nieco mniej bolesna.
/9 lat temu
fajny tekst, 'jak brzytwa' - czy jakby to inaczej okreslic, 'po mesku'. Bo jak inaczej podjąc temat męskich pierwiastków w kobiecie ;] pozdrawiam serdecznie!