POLECAMY

Krótki przewodnik po samoopalaniu

Słońce jeszcze nie przygrzewa na tyle mocno, żebyśmy już mogły korzystać za darmowej naturalnej opalenizny. Jako alternatywa dla szkodliwego w nadmiarze (konia rzędem za definicję nadmiaru!) solarium najlepszym wyjściem jest sięgnięcie po preparaty samoopalające.
Słońce jeszcze nie przygrzewa na tyle mocno, żebyśmy już mogły korzystać za darmowej naturalnej opalenizny. Jako alternatywa dla szkodliwego w nadmiarze (konia rzędem za definicję nadmiaru!) solarium najlepszym wyjściem jest sięgnięcie po preparaty samoopalające.

Krótki przewodnik po samoopalaniuPamiętam do dziś mój pierwszy samoopalacz. W aluminiowej tubce, niczym pasta do zębów, cuchnący i pozostawiający na skórze odcień strasznej chemicznej marchewki. Dziś to już przeszłość – firmy kosmetyczne prześcigają się coraz to nowszych pomysłach jak zredukować najbardziej dręczące nas skutki uboczne: zapach, smugi na zgięciach kończyn, sztuczny odcień...

Przyglądamy się z bliska kilku rynkowym propozycjom począwszy od grupy preparatów opalających stopniowo. Wymagają cierpliwości i czasu, ale są zwłaszcza atrakcyjne dla wszystkich kobiet o jasnej karnacji, gdzie nagła zmiana kolorytu wywołuje zrozumiały szok otoczenia i komentarze typu „styl na Apacza”.

JOHNSON’S HOLIDAY SKIN - pierwszy masowy produkt tego rodzaju i do tej pory zdecydowany lider. Zasadnicza funkcja to nawilżanie, bardzo skuteczne trzeba przyznać. Łatwa aplikacja zapewnia ładny miodowy odcień bez nadmiernych wysiłków. Zapach nie przesadnie natrętny.
DOVE SUMMER GLOW - oferowany w dwóch wersjach dla jasnej do średniej oraz średniej do ciemnej karnacji. Pozostawia przyjemną jedwabistą gładkość i równomierną złotą opaleniznę, ale trochę gorzej spisuje się z zapachem. Niestety, wersja do twarzy powoduje czasem podrażnienia.
CLARINS RADIANCE-PLUS - żel do twarzy oraz lotion do ciała zawierające witaminowy nawilżacz z DHA oraz dodatkowy składnik opalający, który ponoć redukuje pomarańczowy odcień. Rewelacyjne efekty już po dwóch aplikacjach, ale z pewną tendencją do smug na ciele i plam na twarzy. Zdecydowanie droższy od poprzedników.

OLAY COMPLETE EVERYDAY SUNSHINE
- również w gamie do ciała i do twarzy, przy czym ten drugi preparat zawiera filtr SPF 15; bardzo łatwy do aplikacji ale brak koloru powoduje, że nie wiesz dobrze gdzie już nałożyłaś preparat; kolor równomierny ale można by oczekiwać większej intensywności słonecznej barwy.

Druga grupa to typowe bronzery – po jednej aplikacji mogą zrobić z ciebie prawdziwą Amazonkę
!
SHISEIDO BRILLIANT BRONZE SELF-TANNING EMULSION
- przyjemna płynna konsystencja ułatwia aplikację, ale również nie posiada barwy rozpoznawczej. Nadaje delikatny jednolity i zdrowo wyglądający karmelowy odcień opalenizny bez jakichkolwiek smug.

L’OREAL PARIS SUBLIME BRONZE SELF-TANNING DRY MIST BODY
-
zamiasta wcierania mamy aerozol, co znacznie ułatwia aplikację i wyklucza skutek pomarańczowych dłoni. Mimo zapewnień producenta o delikatnym odcieniu, efekt opalenizny jest dość mocny, zwłaszcza na jasnej skórze. Za to bardzo udany jest realistyczny połysk.

LANCOME FLASH BRONZER TRANSFER-RESISTANT SELF-TANNING BODY GEL
- w wersji matowej I błyszczącej, natychmiast wysycha i nie pozostawia plam na ubraniach. Niestety aplikacja nie należy do najławtiejszych, zaś przy drugiej wartstwie (po 24 godzinach) zostają pewne smugi. Rozczarowujący w porównaniu z Lancôme’s Flash Bronzer Tinted Spray.

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)