czy używane kosmetyki są bezpieczne dla skóry? fot. Adobe Stock

Coraz więcej kobiet kupuje używane kosmetyki. Czy to bezpieczne?

Czy to jedynie niegroźny ekologiczny trend, a może poważne zagrożenie dla zdrowia? Dermatolog ostrzega: to prosta droga do zakażenia wirusowego lub bakteryjnego...
/ 02.10.2019 13:15
czy używane kosmetyki są bezpieczne dla skóry? fot. Adobe Stock

Mogłoby się wydawać, że sprzedaż używanych kosmetyków to coś tak abstrakcyjnego, że nigdy się nie zdarza. Jak się jednak okazuje, nie tylko się zdarza, ale i nie jest są to odosobnione przypadki.

Na Facebooku powstają nawet specjalne grupy sprzedażowe, na których użytkownicy wystawiają na sprzedaż, oddają oraz wymieniają się kosmetykami nowymi i... tymi już używanymi.

Wszystko wydaje się bardzo proste i logiczne. Kupujesz krem, tusz do rzęs lub podkład. Odcień nie pasuje lub zapach nie odpowiada? Często taki kosmetyk oddaje się komuś innemu. Jeszcze częściej – sprzedaje. Proste? Tak. Czy w pełni bezpieczne? Nie do końca.

Czemu kobiety kupują używane kosmetyki?

Co kieruje kobietami, które decydują się na zakup używanych kosmetyków? Z pewnością będą to wielkie wartości, jak chęć dbania o środowisko czy ograniczenia odpadów, ale nie oszukujmy się – ogromną rolę pełni tu też cena. Nie da się ukryć, że nawet po kilku użyciach wartość takiego produktu spada o wiele. Stąd największym powodzeniem na rynku wtórnym cieszą się kosmetyki luksusowych marek.

Często się też zdarza, że osoby, które chcą się pozbyć nieużywanych kosmetyków zbierają je w zestawy i wystawiają jako całość. Dla wielu kobiet to prawdziwa gratka – w końcu za dużo mniej pieniędzy można skompletować prawie całą kosmetyczkę. I owszem – o ile wszystkie odcienie kosmetyków pasują. W przeciwnym razie takie aukcje to woda na młyn.

Nie można zapominać o jeszcze jednej rzeczy, czyli o tym, że kosmetyk może nas uczulić (czasem bardzo dotkliwie) i nawet najlepszy krem dla czyjejś skóry może nam zrobić dużą krzywdę. O używanie kosmetyków z drugiej ręki zapytałyśmy dermatolog Annę Płatkowską-Szczerek.

„W aspekcie alergologicznym powiedziałabym, że kosmetyki pod względem swojego składu powinny być dobierane indywidualnie – nie zawsze to, co jest dobre dla innych, jest dobre dla nas. Skóra może zareagować podrażnieniem lub reakcją alergiczną” – mówi dermatolog.

Czy kosmetyki z drugiej ręki są bezpieczne?

Jeśli przed zakupem używanych kosmetyków zadajesz sobie to pytanie, prawdopodobnie znasz już odpowiedź. Dezodoranty w sprayu, kosmetyki z pompką lub mgiełki są stosunkowo bezpieczne – o ile nie minął ich termin ważności i nie stoją otwarte całymi latami.

Ta zasada tyczy się również oczywiście twoich własnych kosmetyków. Nie trzymaj starych balsamów, cieni do powiek czy tuszów do rzęs tylko dlatego, że żal ci ich wyrzucić. Mogą stać się nie tylko mniej skuteczne, ale przede wszystkim też niebezpieczne dla twojego zdrowia.

Ważnym aspektem jest sposób przechowywania kosmetyków – powinny być one przechowywane w odpowiedniej temperaturze i wilgotności. Skąd mamy pewność że krem czy tusz do rzęs nie był narażony na działanie wysokiej temperatury i słońca? Czy mamy świadomość, że niektóre składniki kremów po prostu ulegają rozkładowi w wysokiej temperaturze? Nie mówiąc już o dacie przydatności, która mogłaby być zafałszowana– ostrzega lekarz dermatolog Anna Płatkowska-Szczerek.

Warto przyjrzeć się więc bardzo przyziemnej kwestii – czyli jakości samego kosmetyku. Nigdy nie można być pewnym, że był przechowywany w odpowiednich warunkach, a jego składniki nie straciły wartości.

„Oczywiście, te ostatnie sytuacje mogą zdarzać się również w drogeriach, gdzie niejednokrotnie widzimy kosmetyki ustawione na silnie oświetlonych półkach, które je podgrzewają, dlatego trzeba wybierać zaufane drogerie” – kończy lekarz dermatolog.

Przyjmuje się, wszystkie kosmetyki, które mają bezpośredni kontakt ze skórą, powinny mieć tylko jednego użytkownika. Niezależnie od tego, czy nakładasz je palcami, pod pachy czy bezpośrednio na twarz, do środka specyfiku mogą dostać się bakterie i inne mało sympatyczne rzeczy, których nie chciałabyś nakładać na swoją skórę.

Nawet dermatolodzy polecają, by kremy ze słoiczków wybierać nie palcem, a specjalną szpatułką, dzięki której to kosmetyku nie trafią niepożądane zanieczyszczenia. O jakich mowa? Oprócz bakterii, które są naturalne dla naszej skóry, mogą się tam znaleźć i te niebezpieczne dla zdrowia.

Wyobraźmy sobie, że ktoś oczyszcza sobie twarz domowym sposobem i następnie wkłada cały palec do słoiczka z kremem.... To nie jest bezpieczne. Kolejnym aspektem jest możliwość szerzenia się w ten sposób zakażeń wirusowych, bakteryjnych i grzybiczych
– mówi o tym dr Płatkowska-Szczerek

Nie tylko cudze kosmetyki mogą być dla nas zagrożeniem. W przypadku zakażeń skóry, szczególnie tych o podłożu bakteryjnym, również trzeba zachować szczególną ostrożność. Często o tym zapominamy i ten sam palec, który niedawno dotykał zakażonej skóry (dotkniętej np. trądzikiem lub innymi zaognionymi wypryskami) pakujemy z powrotem do słoiczka. W ten sposób znacznie zmniejsza się nasza szansa na zdrową skórę.

Czym może grozić nakładanie używanego przez kogoś kremu?

Co może kryć się w kremie, którego ktoś już używał? Grzyby, bakterie i wirusy. Używając kosmetyków z drugiej ręki, możesz nabawić się między innymi zapalenia spojówki, grzybicy, liszajca... A to dopiero początek tej listy. Co mówi lekarz dermatolog o tym, co może się znaleźć w takim kosmetyku?

Używanie kosmetyków z tak zwanej „drugiej ręki” to jest takich, które były wcześniej stosowane przez inne osoby, ma przede wszystkim aspekt higieniczny! I nie mówimy tu tylko o resztkach obcego naskórka, które mogą znajdować się w słoiczku kremu, ale także o domieszkach krwi czy osocza i innych wydzielin organizmu...
– mówi lekarz dermatolog dr Anna Płatkowska-Szczerek

Czy da się kupić luksusowe kosmetyki za bezcen? Owszem. Ale jakim kosztem? Chociaż cena używanych kosmetyków może zachęcać, lista problemów i zagrożeń z nimi związanych jest tak długa, że nie warto ryzykować. W końcu skórę mamy tylko jedną.

Zobacz także:
Kolejny niebezpieczny trend opanował Instagram... Tym razem chodzi o powiększanie ust
Czy marka kosmetyczna Anny Lewandowskiej będzie objawieniem?
 

Anna Płatkowska-Szczerek
lek.
Anna Płatkowska-Szczerek
lekarz medycyny estetycznej i przeciwstarzeniowej

Właścicielka Warszawskiej kliniki Anclara Health & Aesthetics, Ekspert medycyny estetycznej programów telewizyjnych: "Sekrety Lekarzy", "Warsztat Urody", "Eks-tra zmiana" i "Studio Urody" TVN Style. Trenerka medycyny estetycznej. Stypendystka naukowych programów zagranicznych. Pasjonatka psychodermatologii.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)