POLECAMY

Konkurs na najbardziej żenujący i seksistowski klip reklamowy wygrał opolski NFZ! Naprawdę ktoś na to wydał pieniądze?!

Ciężko w to uwierzyć, ale tak - powstał taki klip. Uwaga, oglądanie grozi irytacją. I nie - nie jest to zabawne tylko STRASZNE!
Konkurs na najbardziej żenujący i seksistowski klip reklamowy wygrał opolski NFZ! Naprawdę ktoś na to wydał pieniądze?! fot. Screen Youtube

Jak można zachęcić kobietę do zrobienia mammografii - zastanawiali się urzędnicy z Opola. Myśleli, myśleli i wymyślili: to panowie zachęcą panie do zbadania się. W końcu tak bardzo lubią piersi. Oglądać. Masować. Panie na pewno posłuchają. Jak pomyśleli, tak zrobili.

Panowie pojawiają się jeden po drugim i mówią o kobiecych piersiach z dwuznacznym uśmieszkiem: „są cudowne, jędrne, piękne, niezwykłe, krągłe”. Wyznają odważnie: „wiesz, że lubię patrzeć, kiedy podskakują, jak biegasz” a także „ich widok zawsze poprawia mi humor”. Ostrzegają: „bądź czujna”, „badaj się”, „masuj”. Najgorszy cios pada na końcu: „w razie czego mogę pomóc” - deklaruje najmłodszy z panów. I wyciąga ręce, którymi może sprawdzić, czy z piersiami wszystko w porządku.

Będzie nowy protest kobiet? Czerwony, jak krew przy porodzie!

Jeśli nie widziałyście tego arcydzieła z dziedziny promocji zdrowia, to możecie już nie mieć okazji. Filmik pojawia się w sieci i znika. Chyba ktoś się zorientował, że strzelił gola do złej bramki i pracowicie usuwa dowody tego żenującego sposobu myślenia. Intencje są oczywiście szlachetne: filmik to część akcji opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia zrealizowany wraz z opolską TVP. W ramach akcji w teren ruszają mammobusy, odwiedzą miejscowości, w których profilaktyka raka piersi jest najniższa. Mądra akcja. Potrzebna. Mam jednak kilka pytań, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi.

Klip jest usuwany z Youtube, ale mamy dla was lekką przeróbkę - słowo „piersi” zamieniono na „jądra”.

Jak to się stało, że w propagandowym filmiku panowie za publiczne pieniądze (NFZ i TVP) przekazują paniom przesłanie: badaj się kochana, bądź zdrowa, bo lubię sobie popatrzeć i podotykać? Co się z nami stało, że o poważnych problemach zdrowotnych nie możemy mówić jak dorośli ludzie, z szacunkiem dla wszystkich stron, a rechoczemy jak w piątek wieczorem po dwóch piwach, z pominięciem może przekleństw? Dlaczego reklama społeczna jest seksistowska? Mizoginiczna? Komu przyszło do głowy, żeby seksualizować temat raka piersi?
I wreszcie najważniejsze: czy znacie chociaż jedną kobietę, którą takie trochę obleśne słowa wypowiadane z topornym mrugnięciem oka, skłonią do zbadania się?

Rząd będzie liczył martwe noworodki. Czy to nowa forma kontroli urodzeń?

To, że w ogóle rozmawiamy o takiej reklamie, że Narodowy Fundusz Zdrowia finansowany z podatków oraz publiczna telewizja opłacana z abonamentu, promują takie wartości, jest kolejnym dowodem na to, że standardy mówienia o kobiecości obniżają się w Polsce z każdą kolejną ustawą reglamentującą kobiecie użytkowanie jej ciała. Ciała, które stało przedmiotem tworzenia się prawa, zarządzania i o którym się decyduje na Wiejskiej. Ciała, które przestaje być własnością właścicielki. Ciała, które wyciera ambony, ołtarze i mównicę sejmową i które staje się idealnym polem do toczenia ideologicznych wojen.
To zaskakujące, z jaką konsekwencją i werwą politycy zabrali się do tworzenia prawa, które paragrafami sięga do naszych macic, serc i głów. Najpierw była próba wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji i tylko narodowy zryw nas od tego uchronił. Potem wzięli się za konwencję antyprzemocową, bo przeszkadza im gender. Słowa, które padają z ust ekspertów rządu na temat antykoncepcji są niedopuszczalne. Pozycja pigułki „dzień po” bez recepty jest zagrożona. I – last but not least – ostatnio postanowili również oddać kobietę w trakcie porodu do dyspozycji lekarza, położnej i dyrektora szpitala. Nasza pozycja na porodówce nie będzie już wkrótce chroniona rozporządzeniem Ministra Zdrowia. Będzie zależała od tego, jacy lekarze będą mieli dyżury, podczas naszych porodów. Wszystko dzięki politykom, którzy postanowili wygasić standardy opieki okołoporodowej – jedyne prawo, które szczegółowo opisywało, co kobiecie wolno i co jest dla niej bezpieczne podczas porodu.

Skoro politycy mogą nam mówić, jak mamy żyć, jaką antykoncepcję stosować, likwidują okołoporodowe prawa, o które walczyłyśmy przez kilkanaście lat, to i prezentowana w publicznej telewizji profilaktyka antynowotworowa może się sprowadzać do dobrych rad kilku panów, którzy namawiają panie panie, żeby się przebadały. I nawet oferują pomoc przy masażu. Liczmy się z tym, że tak będzie coraz częściej.

Co was oburza, co was wzrusza - listy od Czytelniczek.

Zachęcamy też do dzielenia się opiniami waszehistorie@polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/rok temu
Jestem stara i współczuję młodym dziewczynom, tego co się tu dzieje...
/rok temu
jest zenujący to prawda alenie widze w nim nic seksistowskiego. chlopcy mieli dobre zamiary