POLECAMY

Dlaczego nam się nie udaje? I co robić, żeby chciało się chcieć?

Ile razy byłaś już na diecie? Ile niewykorzystanych karnetów na siłownię masz w swojej szufladzie? Kiedy założysz firmę, o której ciągle opowiadasz? Kiedy zostawisz mężczyznę, z którym nie jesteś szczęśliwa? Wiele z nas chce w swoim życiu coś zmienić, poprawić, nie martwić się, zrobić coś dla siebie. Dlaczego nam się nie udaje? Tekst z grudniowej Urody Życia.
/ 10 miesięcy temu
Dlaczego nam się nie udaje? I co robić, żeby chciało się chcieć? fot. Fotolia

Obserwując zewnętrzne sukcesy innych – kariery, nowe domy, wysportowane sylwetki – zastanawiamy się, co powoduje, że innym wychodzi, a nam nie. Co sprawia, że nie umiemy w pełni zadbać o swoje życie i spełnienie? Pierwsze wytłumaczenie, które podsuwają nam intuicja i psychologia, to strach. Boimy się, że się nie uda i nie zrealizujemy założonego celu, że proces zmiany będzie trudny, straszny, męczący. Po co więc się napinać, starać. Może lepiej zostać z tym, co mamy. Zaakceptować to i cieszyć się.
Dlatego odpuszczamy, a zaraz potem obwiniamy się o brak silnej woli, niedostatek motywacji. Zrzucamy winę na okoliczności zewnętrzne, siły wyższe, brak czasu i  pieniędzy. Pozostaje niedosyt, nie wspominając o zazdrości, bo w końcu innym udało się schudnąć, napisać doktorat, nauczyli się języka obcego czy choćby fajnie się ubierają i mają ciekawą pracę.

Uwierzyliśmy, że dobre samopoczucie jest najważniejszym celem, a to, czy go osiągniemy, zależy tylko od nas. Czy na pewno?

Nie szukaj sposobów

Próbujemy ponownie. Szukamy nowego sposobu realizacji naszych pragnień, planów. Czytamy biografie ludzi sukcesu, czasami chodzimy na motywujące spotkania. Podpatrujemy innych. Wydaje nam się, że istnieją ogólne, sprawdzone środki do osiągania upragnionego celu. Jeśli dieta, to na przykład pudełkowa plus ćwiczenia z trenerem, jeśli dobry wygląd, to stylistka i zakupy.
Jednak samo wymyślenie sposobu na zmianę, choć nie zaszkodzi, to nie pomoże. Bo właśnie na zrobieniu planu, wykupieniu karnetu na siłownię często się kończy. Mając go w dłoni, czujemy, że w kwestii odchudzania daliśmy z siebie tak dużo, że ćwiczenia fizyczne są już ponad nasze siły. I zawsze znajdziemy ważniejszy powód, by zostać w domu.
Podobnie z rzucaniem palenia – znajoma rzuciła je dzięki gumom antynikotynowym, a nam jakoś nie smakują… Okazuje się, że to, co pomogło koleżance, wcale nie działa na nas. Tym bardziej się zniechęcamy. Szukamy kolejnego sposobu – może tym razem akupunktura? Albo naszą przemianę uzależniamy od motywacji zewnętrznej, czyli nagrody – będę ćwiczyć, bo potem mogę zjeść, co zechcę. I tak wpadamy w błędne koło. Męczymy się, jest coraz trudniej.
Demotywuje nas liczba nieudanych prób, ponieważ próbujemy na ślepo, czasami w  myśl zasady: kto chce, znajdzie sposób, kto nie chce, znajdzie powód. Tymczasem trzeba zastanowić się, czego naprawdę potrzebujemy, by chciało nam się chcieć.

Ile rzeczy potrzebujesz do szczęścia? Rozmowa z Miss Minimalist, która "odgraciła" swoje życie

Odkryj swoje pragnienia

W konsekwentnej realizacji postanowień często hamuje nas nieznajomość własnych podstawowych pragnień. Doświadczenia życiowe nie przynoszą nam takiej wiedzy. Zajęcia dnia codziennego pochłaniają nas do tego stopnia, że nie patrzymy na swoje życie z szerszej perspektywy – co nas kręci, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Zajmujemy się pracą, dziećmi, rodziną. Stawiamy sobie jakieś cele – jedne realizujemy, innych nie...
Odkrycie pragnień, znalezienie wartości, którymi kierujemy się w życiu, nie jest łatwe, ponieważ brakuje nam czasu i  przestrzeni, by regularnie śledzić własne zachowania i myśli. Wolimy dobre rady, którymi zalewają nas media społecznościowe. Tymczasem żeby poznać własne potrzeby psychologiczne, trzeba przestać słuchać rad i zacząć słuchać siebie.
Każdy z nas potrzebuje indywidualnej diagnostyki swojej motywacji. Zamiast to robić, z naiwnym uporem wolimy kopiować innych, powtarzać ich działania, a nawet powielać błędy. Nie pozwalamy sobie na indywidualność, ponieważ zwykle nie jesteśmy gotowe spojrzeć sobie w  oczy, by zobaczyć własne potrzeby, które niejednokrotnie tłumimy i wypieramy w imię roli dobrej matki, żony, córki, pracownicy. I na pytanie: „Co cię motywuje” odpowiadamy: rodzina i  rozwój, nie wiedząc tak naprawdę, co za tym stoi i do jakiego stopnia się w tym realizujemy.

Znajdź swoją iskrę

Głębokie potrzeby psychologiczne to takie obszary motywacji, za sprawą których wybieramy styl życia, przyjaciół, pracę. To na przykład potrzeba aktywności, władzy, niezależności, rodziny, spokoju, piękna, rewanżu, gromadzenia, honoru, uznania itp. Wszyscy je mamy, tylko zazwyczaj nie wiemy, jakie one są, i – co najważniejsze –  które z nich nami sterują. Dlatego nie będziemy skuteczne, jeśli nie poznamy swoich prawdziwych potrzeb i wartości.
Zanim zaczniemy realizację jakiegoś celu, warto sprawdzić, co naprawdę nas popycha do działania, co powoduje, że zapala się w nas ogień, że idziemy do przodu bez względu na bariery i okoliczności. Co sprawia, że pewne rzeczy wykonujemy z lekkością, a do innych nie da się nas nakłonić. Jak to sprawdzić?

Ani kij, ani marchewka

Współczesna psychologia oferuje coraz wnikliwsze narzędzia weryfikujące nasze systemy motywacji i wartości. Zanim te metody powstały, inni naukowcy i  filozofowie głowili się, co uszczęśliwia człowieka, co daje impuls do działania. Platon twierdził, że najbardziej potrzebujemy wiedzy, Zygmunt Freud, że zrobimy wszystko dla seksu, Carl Gustaw Jung, że do życia motywuje nas wola istnienia, zaś Alfred Adler, że władza. Dopiero Abraham Maslow dostrzegł, że prócz potrzeb biologicznych i  popędów warto skupić się na motywacjach psychologicznych wyższego rzędu, na przykład na potrzebie przynależności, statusu i rozwoju.
Przez wiele lat funkcjonowały też teorie, że ludzie robią większość rzeczy, kierując się zasadą bólu i przyjemności. Albo kary i nagrody, inaczej – kija i marchewki. Postępujemy tak, by jak najmniej nas bolało, by otrzymać jak najwięcej przyjemności. Walczymy o  marchewki. Jednak większość z tych teorii nie opierała się na wnikliwych badaniach naukowych, a  ludzkie postępowanie w kwestii realizacji celów nadal nie było w pełni wytłumaczalne.
Potrzebna była trauma, by w kwestii ludzkiej motywacji doszło do przełomu. Doświadczył jej profesor Steven Reiss, psycholog z Uniwersytetu w Ohio. Czekał na przeszczep wątroby, lecz jego stan nieoczekiwanie się pogorszył. Profesor wylądował na ostrym dyżurze, przeszedł operację. Podczas rekonwalescencji obserwował pielęgniarki i lekarzy i rozważał, dlaczego wybrali taki mało przyjemny zawód. Jeśli przyjmiemy, że człowiek kieruje się zasadą przyjemności, to na czym polega przyjemność w byciu pielęgniarką obłożnie chorych, gdzie tkwi przyjemność chirurga rozkrajającego ludzkie narządy? Co wewnątrz nas decyduje, że wybieramy takie, a nie inne działania i za nimi podążamy? Może człowiek jest zmotywowany i działa wtedy, gdy ma możliwość odczuwania długotrwałego sensu, a nie przyjemności?

Algorytm Reissa

Po powrocie na uniwersytet Reiss i grupa jego studentów rozpoczęli badania nad motywacją człowieka. W pierwszej fazie eksperymentu wypisali kilkaset wewnętrznych pragnień – potrzeb i poprosili 25 tysięcy osób, by na tej podstawie odpowiedziały, które pragnienie jest dla nich najważniejsze. Przez lata prowadzenia tych badań listę stopniowo skracano, bo pragnienia, zwane inaczej motywatorami, zaczęły się powtarzać, aż Reiss i jego zespół otrzymali zestaw 16 wspólnych dla całej ludzkości (na czterech kontynentach ankietowali ludzi różnych ras i płci). Ustalili następujące motywatory: władza, niezależność, ciekawość, uznanie, honor, gromadzenie, idealizm, porządek, rodzina, status, kontakty społeczne, rewanż, piękno, aktywność fizyczna, jedzenie i spokój.
W 1998 roku prace Reissa uznano za odkrycie naukowe. Zespół opracował algorytm pozwalający za pomocą skali od minus dwóch do plus dwóch zmierzyć nasycenie tych pragnień u każdego człowieka. Wystarczy w teście online odpowiedzieć na 128 pytań. Ich celem nie jest wydobycie z  ankietowanego zamiarów czy popędów, które skrywa, lecz przybliżenie mu wiedzy o nim samym. Test nie ocenia, pokazuje nasze możliwości i predyspozycje. Nie mówi, co umiesz, tylko pokazuje, co jest twoim wewnętrznym napędem. Na podstawie odpowiedzi powstaje wykres motywacyjny dla każdej osoby. Możemy skorzystać z tej wiedzy, by zrealizować to, o czym intensywnie myślimy. Profil motywacyjny to diagnoza, a jednocześnie punkt wyjścia do pracy nad sobą.
Osiągniemy cel, jeśli skupimy się na silnych pragnieniach, dzięki którym możemy przenosić góry, na tym, co nas cieszy, daje nam poczucie sensu i długotrwałego szczęścia. To pragnienia są właśnie naszą wewnętrzną motywacją. Tylko dzięki nim będziemy bardziej się starać. Nie zarabiam, by płacić rachunki, ale po to, by zapewnić bezpieczeństwo rodzinie. Chcę zarabiać więcej, by dać więcej bezpieczeństwa. Chcę rzucić palenie, by mieć więcej zdrowia, czyli znowu potrzeba bezpiecznego, lepszego życia.

Pochwała krągłości. Dlaczego kobiety wierzą, że chude jest piękne? O tym, co jest sexy rozmawiamy z psychologiem

Nie walcz – po prostu chudnij

Gdy stawiamy sobie cele, dobrze jest wiedzieć, czy są spójne z naszymi wewnętrznymi pragnieniami. Bo jeśli zależy nam na komforcie, lubimy jeść, jesteśmy elastyczni i spontaniczni (niski motywator porządku), reżimowa, racjonalna dieta raczej nie przyniesie efektów. Brzuch mówi co innego niż głowa. Wśród motywatorów trzeba wówczas poszukać takich pragnień, które będą nas wspierać w odchudzaniu, staną się zamiennikiem dla jedzenia i związanych z nim nawyków i rytuałów. W odchudzaniu może pomóc motywator rewanżu (gdy jest wysoki), jeśli chcemy się gdzieś pokazać, udowodnić innym, że „my też możemy”, warto wyznaczyć sobie taki cel i do niego dążyć. Ludziom o wysokiej potrzebie kontaktu społecznego w odchudzaniu mogą pomóc inni – grupy, z  którymi ćwiczą, mąż, żona, rodzina. Dlatego łatwiej odchudzać się z trenerem, nie bez powodu powstała też organizacja Strażnicy Wagi. Znany jest przypadek niemieckiej rodziny, gdzie wszyscy jej członkowie mieli nadwagę i jednocześnie wysoką potrzebę rewanżu. Trener dał im rower, o który walczyli, by mieć lepsze wyniki. W efekcie schudli wszyscy, bo urządzili sobie wyścig odchudzania.
Z kolei dla osób mających wysoki motywator piękna i wrażliwości, a przy okazji dużą potrzebę łaknienia, nieodzowne jest zróżnicowanie form odchudzania. Każdego zmotywuje coś innego i każdy wytrwa, gdy znajdzie swój sposób.

Agresorzy i pomocnicy

Dzięki analizie Reissa możemy zobaczyć, dlaczego nie jesteśmy w stanie wprowadzać w życie różnych zamierzeń, planów, dlaczego nie realizujemy celów. Co nas ściąga w dół, a co nas wynosi. Co nam pomaga i gdzie jest nasze miejsce, co przyniesie nam spełnienie.
Przy odpowiedniej interpretacji każdego z 16 obszarów motywacji odkryjemy też swojego wewnętrznego przeciwnika, możemy znaleźć dla niego przeciwwagę i  zacząć działać skuteczniej. Należy jednak pamiętać, że trwała przemiana wymaga albo głębokiej zmiany priorytetów, albo modyfikacji dotychczasowego stylu życia. Kluczową sprawą jest oczywiście wyeliminowanie lęku przed badaniem naszego wnętrza. To tak jak z lekarzem. Na wszelki wypadek nie badamy się, bo „coś” nam wyjdzie. Nie sprawdzamy motywatorów, bo boimy się, że może jesteśmy głupi, brzydcy, źli. Najczęściej myślą tak osoby o wysokiej potrzebie uznania, akceptacji. Jest ona tak silnie w nich zakorzeniona, że dominuje nad chęcią poznania swoich silnych stron.

Pochwała jednostki

Wydaje się to skomplikowane, bo jest bardzo szczegółowe i jednostkowe. Większość sposobów weryfikowania osobowości bada cechy osobowości, zachowania i umiejętności człowieka. Przypisuje zachowania do jakichś określonych systemów. Pokazuje, jak się zachowujemy, lecz nie wyjaśnia dlaczego.
Natomiast profil motywacyjny Reissa (RMP) sprawdza psychologiczne motywy naszych działań. Za pomocą ogólnych pytań zmierza do indywidualnej analizy każdego człowieka. Umożliwia to wnikliwość tego narzędzia. W każdym pytaniu testu wybieramy odpowiedź najbardziej pasującą do nas aż w siedmiostopniowej skali.
Pytania są na tyle ogólne i proste, że kwestionariusz mogą wypełniać także nastolatki od 14. roku życia. Zyskują natychmiastowy dostęp do wiedzy o  sobie, łatwiej odkrywają swoje talenty i  wady, mogą od razu nad nimi pracować, wybrać odpowiednią edukację i drogę życiową zamiast latami zastanawiać się, który kierunek im pasuje albo bardziej się opłaca. Mogą żyć w zgodzie ze sobą od najmłodszych lat, pokazać rodzicom, nauczycielom i edukatorom swój profil motywacyjny, by zrozumieli i nie nakłaniali ich do wyboru innej drogi, nie sugerowali kierunków studiów.
Reiss School Motivation Profile ma też walory informacyjne dla rodziców. Dowiedzą się na przykład, dlaczego ich dziecko się nie uczy, z jakiego powodu ma problemy z komunikacją i określeniem zainteresowań czy realizacją postanowień. Mogą wtedy dać mu wskazówki lub przestrzeń do rozwoju i na tej podstawie odpowiednio motywować.
I u dzieci, i dorosłych motywacja działa tak samo. Płynie z wnętrza. Namowy, odwołania do ambicji, obietnice, nagrody są ważne, lecz działają krótko, nie są trwałe.

Więcej tekstów z Urody Życia - polecamy!

 

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)