uczeń fot. Fotolia

10 dowodów na to, że reforma edukacji to dramatyczny bubel! (za który zapłacą nasze dzieci!)

Szkoła – miejsce, gdzie nasze dzieciaki spędzają połowę życia. Od tego, czego ich nauczymy zależy to, jakie będziemy mieli społeczeństwo. Od tego, jak będą się czuły w szkołach, czego dowiedzą się w nich o świecie i sobie, zależy ich kondycja w dorosłym życiu.
/ 29.12.2016 11:54
uczeń fot. Fotolia

Właśnie teraz politycy, dla swoich doraźnych interesów, fundują uczniom, rodzicom i nauczycielom kilka lat niepewności. 

1. Pośpiech

Konsultacja nowego prawa oświatowego trwała miesiąc. Pośpiech jest tak straceńczy, że pomysły nie przekonują nikogo – planowaną reformę krytykują nauczyciele, rodzice i samorządowcy.

Dlaczego pani minister kłamie? List otwrty do Anny Zaleskiej, minister edukacji

Politycy nie dali sobie czasu na tłumaczenie swoich intencji tym, których reforma będzie dotyczyła. Nie ma rozmów, konsultacji, dyskusji. Nie ma czasu na przedyskutowanie w Sejmie wątpliwości. Rząd zacznie likwidację gimnazjów już za kilka miesięcy.

Przy takim tempie łatwo coś zaniedbać, o czymś lub o kimś zapomnieć. Na przykład o uczniach z niepełnosprawnością intelektualną – do tej pory kształcili się przez 12 lat, teraz – o rok krócej. To rok mniej socjalizacji grupy, która w polskich realiach i tak skazana jest na wykluczenie. Być może odkryjemy wkrótce jakiś zapomniany rocznik, na który ministerstwo edukacji nie zwróciło uwagi biegnąc na oślep do zmian.

2. Nikt nic nie wie

Z miesiąca na miesiąc stres jest większy, bo kolejne pytania pozostają bez odpowiedzi. Nawet jeśli politycy w swoich gabinetach już ustalili co i jak, to nie znajdują czasu na to, żeby się tą wiedzą z zainteresowanymi podzielić.

Gimnazjów nie będzie! Sejm przyjął projekt ustawy pod osłoną nocy!

Skąd samorządy znajdą pieniądze na przeprowadzenie reformy? Z czego wypłacą odprawy zwolnionym nauczycielom (wiadomo, że wielu z nich straci pracę)? Skąd znajdą pieniądze na dostoswanie budynków po gimnazjach na potrzeby podstawówek albo szkół średnich? Co się stanie z nauczycielami przyrody? Zdobyli wykształcenie do uczenia tego zintegrowanego przedmiotu, a do szkoły wraca biologia. Pytań jest więcej niż odpowiedzi.

3. Nauczyciel w kryzysie

Kiedy już pył po kłótniach ideologicznych opadnie, dziecku naprawdę będzie wszystko jedno, czy uczy się w gimnazjum czy w liceum, czy poznaje literki w zerówce czy w pierwszej klasie. Rodzicowi również. Chcielibyśmy natomiast, żeby uczniowie pozostawali w szkole pod opieką mądrych i empatycznych nauczycieli, skupionych na problemach dzieci. Wyrozumiałych. Przeszkolonych ze współczesnej psychologii. Wyluzowanych. Tymczasem trudno oczekiwać od ludzi, którym grunt pali się pod nogami, którzy nie wiedzą, co czeka ich za rok, gdzie będą uczyli i czy w ogóle, z jakiej podstawy programowej będą korzystali, czegokolwiek innego niż frustracja. Pieniądze, które rząd zamierza wydać na reformę powinny być przeznaczone na dokształcenie, dowartościowanie nauczycieli. Na pokazanie im lepszych ścieżek, skuteczniejszych rozwiązań. Na wytłumaczenie, jak „działają” 6-latki, a jak 15-latki. Szkoła z docenionymi i dokształconymi nauczycielami byłaby lepszym miejscem. Niezależnie od tego, czy nazywalibyśmy ją liceum czy gimnazjum.

4. Pozostawienie przekonanie, że gimnazja to zły pomysł

Bardzo dużo energii włożyli politycy w przekonanie nas, że gimnazja to wynalazek szatana. To właściwie ich główny pretekst do przeprowadzenia reformy.

Czas gimnazjum to najlepszy czas w moim życiu!

Tymczasem w wielu krajach są dwa etapy edukacji, w innych – trzy. Jedne radzą sobie lepiej, inne gorzej. Nie ma przepisu na jeden, doskonały wzorzec edukacji, a już na pewno jego skuteczność nie zależy od obecności gimnazjów bądź ich braku.

W szkole fińskiej, która uchodzi za wzorcową (młodzi Finowie od lat uzyskują bardzo wysokie noty w międzynarodowych testach PISA), dzieci uczą się najpierw w szkole podstawowej, potem w gimnazjum, wreszcie w liceum. Ale nie to jest kluczem do sukcesu edukacyjnego Finlandii. Od lat eksperci różnych krajów przyglądają się fińskiej szkole, by korzystać z dobrych wzorów.

My wolimy burzyć (system, który działał) zamiast tworzyć (system, który działałby dobrze).

5. Pozostawienie przekonania, że 6-latki w szkole to zły pomysł

W Wielkiej Brytanii i w Holandii niektóre dzieciaki trafiają do szkoły już w wieku czterech lat. Być może polscy politycy o tym nie wiedzą, a może myślą, że zagraniczne maluchy są bardziej dojrzałe od polskich. Nie są. To szkoły są przygotowane – jedne lepiej, inne gorzej – na przyjęcie takich małych dzieci.

Jak wygląda polska szkoła na tle innych krajów europejskich?

Nauczyciele wiedzą, jak z nimi pracować, przestrzeń jest do nich dostosowana, mają dużo zabawy wewnątrz i na podwórku. Wprowadzenie 6-latków do szkół odbyło się w bardzo złej atmosferze, poprzedni rząd lekceważył nastroje społeczne związane z tą decyzją. Nie znaczy to, że dla 6-latków nie ma miejsca w szkole. Zajmijmy się tym, żeby nasze dzieci trafiały do dobrej, empatycznej szkoły, a nie przenośmy ich z przedszkola i do przedszkola. Jeśli szkoła będzie kiepskim miejscem, to złamie i 7-latka.

6. Zderzenie 2 roczników 2019 rok to będzie armageddon

U progu ogólniaków spotkają się wtedy uczniowie z pierwszego rocznika kończącego 8-letnią podstawówkę i ostatni z gimnazjum. Czy otworzone zostaną dla nich jakieś tymczasowe klasy? A może całe szkoły? Na razie nie wiadomo. Trzymajcie się dzieciaki.

7. Sklepiki

Politycy na chwilę zlikwidowali śmieciowe jedzenie ze sklepików szkolnych. I ta zdobycz zostanie przekreślona. Do sklepików wracają drożdżówki, szczęśliwie ich jakość będzie poddawana ocenie. Fatalna decyzja w kraju zagrożonym epidemią otyłości.

8. Lektury

Stworzyć nową listę lektur szkolnych – to dopiero pole do zaangażowania inwencji. Można podsuwać, proponować, sugerować, namawiać. Można zarażać młode głowy pasją czytania. Można pokazać, czym jest książka, nośnik ludzkiej myśli, próba uchwycenia świata w słowa. Niestety, lektury w nowym spisie nudne jak zawsze. Raczej zniechęcają niż zachęcają do czytania. Raczej są pretekstem do pełnych sztampy i wyświechtanych schematów lekcji, niż do kreatywnych popisów pedagogicznego talentu nauczycieli. Miejmy nadzieje, że uczniowie będą czytali pomimo spisu.

9. Niedostosowanie edukacji do współczesnego świata 

Nadal nie ma wiedzy o ekonomii, współczesnej edukacji, odrobiny psychologii. Nadal nie ma edukacji seksualnej! Nadal więcej religii niż sportu! Nadal uczymy tak, jakby świat stał w miejscu.

10. Wyrzucenie pieniędzy i energii w błoto 

Dostosujemy się – nasze dzieci i my. Po wstępnym chaosie, w praniu dotrzemy do funkcjonujących jako tako rozwiązań. Dzieci będą zdawały matury, pójdą na uniwersytety i zapomnimy o tym, ile milionów politycy wyrzucili w błoto udając, że poprawiają polską edukację. Wśród sporów, pomiędzy awanturami o zamykane gimnazja, nie starczy nam pieniędzy, energii i czasu, żeby prześledzić wszystkie dyskusje, które przetaczają się wokół szkolnictwa.

Nie zastanowimy się, czy zadania domowe mają sens, choć polska szkoła zadaniami domowymi stoi, a psychologowie coraz częściej dyskutują o ich sensowności.

Nie przypatrzymy się rozwiązaniom z wolnościowych szkół, które coraz częściej stają się schronieniem dla dzieci zmęczonych tradycyjnymi klasami i ławkami.

Nawet Maria Montessori będzie dla nas awangardą, chociaż jej myśl pedagogiczna ma już prawie 100 lat. Wszystko będzie się toczyło siłą rozpędu. A rozbuchana reforma edukacji, która zaangażowały środki i czas, nie poprawi polskiej szkoły ani o jotę.

Polecamy też: 10 cytatów z 2016 roku, które powinni znać (i zapamiętać) wszyscy rodzice

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/28.01.2017 22:33
Wielka to potrzeba ,aby system szkoły w naszym kraju od podstawówki do klasy 12-stej zatrudnił w szkole specjalistę i wdrożył nowy program tzw. counseling program na cały etat codziennie..Program taki w krajach Unii Europejskiej obejmuje poradnictwo grupowe i indywidualne dla każdego ucznia . Są różne sytuacje domowe, np. przemocy jak i śmierci najbliższej osoby z rodziny. W szkołach narastaja tzw. bully ,wyżywania się na drugim koledze czy koleżance i udaje się, że nie ma tego . Uczeń i rodzice są bezradni i bardzo potrzebny jest w systemie szkolnym Counseling Program ( Doradztwa dla Ucznia Program) jako integralna część systemu edukacyjnego ucznia i baza podstawowa, wspierająca ucznia w problemach jego . Bo problemy wpływają na pogorszenie ogólnego stanu zdrowia i popadanie w depresje . Wtedy nic się nie nauczy w szkole, a nauczyciele walą dwójki nie przyjmujac sygnałów innego reagowania ucznia.Często oznak depresji. Sam uczeń się nie podniesie z takowej sytuacji , jest bezradny jak i jego rodzina najbliższa.Często kończy się tragicznie , bo uczeń bez wsparcia w szkole. Counseling Program dla Ucznia (Doradztwa Program dla Ucznia ) to bardzo sprawdzony program w funkcjonowaniu szkoły publicznej w UE. i dlatego przyjaznej szkoły uczniowi. Pracuje też w tej samej szkole psycholog ,do niego należą drugie zadania : testy.Uważam , że wszystkie walne głosy rodziców i uczniów , Komitetow Rodzicielskich dotrą do Ministerstwa Edukacji w celu wdrożenia counseling program w system edukacyjny jako integracyjne ogniowo i ujęcie w najbliższą szykowaną reformę szkolnictwa na dobrą i przyjazną szkołę wszystkim uczniom naszych szkół. Jak lubicie taki system edukacyjny w funkcjonowaniu ? Czy piszecie i przedstawiacie Ministerstwu?
/10.01.2017 00:22
Jakbym czytał o poprzednich pseudo reformach edukacyjnych PO. Trzeba po prostu jak najszybciej je unieszkodliwić... I tyle w temacie.