POLECAMY

Kiedyś kobieta częściej decydowała się na pozostanie z mężczyzną „dla dobra dzieci”. A teraz? Dlaczego kobiety coraz częściej odchodzą pierwsze...

„Świat współczesnej kobiety bardzo różni się nawet od tego, w którym wychowywały się nasze matki. I często »zaprasza« nas, w imię lepszego życia, do rezygnowania ze wspólnoty, ze związku, bo…nie jest on idealny. Warto walczyć o siebie, ale czy ten trend na pewno nas uszczęśliwi?” - mówi psychoterapeutka Izabela Falkowska-Tyliszczak w Urodzie Życia 7/2017
/ rok temu
Kiedyś kobieta częściej decydowała się na pozostanie z mężczyzną „dla dobra dzieci”. A teraz? Dlaczego kobiety coraz częściej odchodzą pierwsze... fot. Fotolia

Karolina Morelowska-Siluk: Przeczytałam we francuskim magazynie psychologicznym, że współczesne Francuzki, kiedy nie są zadowolone ze swojego związku, kiedy nie czują się w nim dobrze, z łatwością stawiają sprawę na ostrzu noża i odchodzą od swoich partnerów. A co robią współczesne Polki? Czy czasem nie czerpiemy w tej kwestii wzorca z Zachodu...?

Izabela Falkowska-Tyliszczak: Na pewno nie powiedziałabym, że Polki odchodzą od swoich partnerów z łatwością, że rezygnują ze wspólnoty z błahego powodu. Na szczęście! Bo rzeczywiście, jak spojrzeć
na Europę Zachodnią czy Amerykę, można zobaczyć taką współczesną tendencję, aby podchodzić do relacji trochę jak do przedmiotów. Coś, co się zepsuło, nie podlega naprawie, tylko zastępuje się to nowym. Ponadto bardzo duży nacisk kładzie się dziś na indywidualizm, a to także nie sprzyja budowaniu wspólnoty. Myślę, że w Polsce jeszcze nadal tradycja odgrywa znaczącą rolę i te decyzje nie są tak automatyczne. Trzeba ponadto wspomnieć o religii, która bardzo wyraźnie wymaga – co ciekawe, w zdecydowanie większym stopniu od kobiet – by związek dwojga ludzi był nienaruszalny. I akurat w tej kwestii rola Kościoła katolickiego wydaje się pozytywna. Nie powiem więc, że Polki bez wahania rezygnują ze związku, ale powiem, że coś się w tej sprawie na pewno zmienia, bo zmieniła się bardzo sytuacja kobiety.

Proszę państwa, ślubu jednak nie będzie. O tych, co uciekły sprzed ołtarza

To znaczy?

Wydaje się, że są cztery główne zagadnienia, które odróżniają sytuację kobiet „dziś” od sytuacji kobiet „wczoraj” i sprawiają, że kobiety decydują się na odejście od mężczyzny częściej, niż to było w przeszłości. To biologia, kultura, ekonomia i samoocena.

Efekt emancypacji?

Można tak powiedzieć. I warto zastanowić się, czy to aby na pewno zawsze prowadzi nas we właściwe miejsce, czy nas uszczęśliwia... Odejście od partnera nie sprawia przecież, że nasze życie staje się lepsze. Ale wracając do przemian, rzeczywiście kobietę przy mężczyźnie przez bardzo długi czas trzymała prozaiczna kwestia – sprawy materialne. Dziś, jak wszyscy wiemy, jest coraz więcej pań, które zawodowo pracują, radzą sobie doskonale, a nawet zarabiają więcej od swoich partnerów. Więc to przestaje być powód trwania w związku. Kobiety są zdecydowanie lepiej zabezpieczone niż ich babcie czy nawet matki.

Kolejnym z powodów trwania kobiety w nie najlepszym związku z mężczyzną, była chęć zostania matką, posiadania i wychowywania potomstwa.

A co masz na myśli, mówiąc o biologii?

Kolejnym z powodów trwania kobiety w nie najlepszym związku z mężczyzną, była chęć zostania matką, posiadania i wychowywania potomstwa.

Dziś partner nie jest już do tego bezwzględnie potrzebny…

Są alternatywne sposoby. Są banki nasienia, komórek jajowych, jest in vitro. Byłam zafascynowana, ale i przerażona jednocześnie, kiedy zobaczyłam niedawno zdjęcie jagnięcia umieszczonego w sztucznej macicy, które urodziło się bardzo długo przed czasem. Postęp cywilizacji, medycyny jest niewiarygodny. Z jednej strony można chylić czoła przed naukowcami, ale z drugiej – jako psychoterapeuta – byłam zaniepokojona, bo pojawia się myśl, że to cywilizacyjne bogactwo może nas odhumanizować, może po prostu odsunąć człowieka od człowieka.

In vitro miało raczej scalać, uszczęśliwiać rodziny, sztuczna macica pewnie też ma nam służyć...

Oczywiście bywa, że upragnione dziecko scala związek, ale mam jednak wrażenie, że tak daleko odsuwamy się od biologii, czyli od naszej natury, także w sensie psychologicznym, że możemy przez to stracić z oczu drugiego człowieka, mówiąc wprost: zwyczajnie przestajemy być sobie potrzebni. To przyczynia się do tego, że „łatwiej” nam podejmować decyzję o zakończeniu związku. To droga na skróty – nie zawsze dobre.

Kiedyś kobieta częściej decydowała się na pozostanie z mężczyzną „dla dobra dzieci”.

„Musiało” jej bardziej zależeć, aby związek był trwały, bo to ona była bardziej obciążona wychowywaniem potomstwa. Była przez to gotowa na większe ustępstwa. Co prawda, sądy nadal częściej przyznają prawo do opieki matkom, ale dziś ojcom zależy na kontakcie z dziećmi w zdecydowanie większym stopniu, niż to było kiedyś. Od jakiegoś czasu dużo mówi się o świadomym ojcostwie, o obustronnej wartości więzi dziecka z ojcem, a place zabaw nie są wypełnione już jedynie matkami z wózkami. I jeszcze – tu znowu wątek ekonomiczny – na tych placach zabaw widać także opiekunki z dziećmi. Ponadto dziś kobiety wiedzą – bo dużo i głośno się o tym mówi, mówią to także psychologowie – że czasem dla dobra dziecka należy właśnie odejść, bo to lepsze od życia w toksycznej rodzinie.

Kobiety częściej dziś odchodzą, bo lepiej czują się same ze sobą. Kiedyś raczej wychowywane byłyśmy w duchu: „Nie myśl, że jesteś atrakcyjna, bo od tego przewraca się w głowie”.

Wspomniałaś również o samoocenie.

Kobiety częściej dziś odchodzą, bo lepiej czują się same ze sobą. Kiedyś raczej wychowywane byłyśmy w duchu: „Nie myśl, że jesteś atrakcyjna, bo od tego przewraca się w głowie”. To się zmieniło. Dziewczynki słyszą częściej: „Jesteś ładna, mądra, wartościowa, wyjątkowa”. A smutna prawda jest taka, że to, co także może trzymać kobietę w nieudanym związku, to zaniżona samoocena. Więc ona dziś rzadziej trzyma nas w związkach, bo rzadziej czujemy się nic niewarte.

Kultura też nas zachęca do odejścia, kiedy nie czujemy się spełnione w relacji?

Jest wiele społecznych kampanii, które zmieniły na przykład stosunek społeczeństwa do samotnych kobiet. Pojęcie starej panny już dzisiaj w zasadzie nie istnieje, w każdym razie w dużych miastach. Kobieta, która zostawiła rodzinę była kiedyś piętnowana, w tej chwili szuka się raczej przyczyn jej odejścia i jeśli znajduje się powód – np. przemoc – wręcz się ją wspiera. I w tym przypadku to bardzo dobrze! Ale chcę też powiedzieć o takich „codziennych”, nieekstremalnych sytuacjach – wystarczy włączyć telewizor i zobaczyć kilka reklam. Zadbana, dojrzała, pachnąca kobieta w promieniach słońca odpływa luksusowym jachtem z przystojnym gentlemanem...

Dlaczego młode kobiety tak wstydzą się nagości?

Działanie podprogowe?

Aż chce się wstać z kanapy, zrzucić kapcie, pożegnać partnera z brzuszkiem i biec po „szczęście”! Mam wrażenie, że świat dziś kobietę do tego zaprasza.

Choć to przecież iluzja.

Od zawsze było tak, że zdecydowanie częściej to mężczyzna około 40., 50. roku życia przeżywał tak zwany kryzys wieku średniego i odchodził do młodszej kobiety. Miało to związek z kwestią fizycznej atrakcyjności, która w przypadku kobiet zawsze odgrywała większą rolę; mężczyźnie wystarczyło bycie odrobinę ładniejszym od diabła. Dziś paniom sprzyja medycyna estetyczna, świetne kosmetyki; 40- czy 50-latka to często nadal bardzo atrakcyjna kobieta. I zdarza się coraz częściej, że kiedy dzieci są odchowane, wyprowadzają się z domu, to właśnie kobieta, która przez lata była nieszczęśliwa w swoim związku, decyduje się odejść i związać z kimś innym.

Naśladujemy mężczyzn?

Tak. A paradoks polega na tym, że my, kobiety, czasem lepiej na tym wychodzimy. Mamy tu do czynienia z iluzją zachowania wiecznej młodości – mężczyzna wiąże się z młodszą kobietą, bo wtedy łatwiej mu wierzyć, że jest młodszy niż w rzeczywistości.

I czeka go niespodzianka?

Tak może być. Bo ta jego młoda kobieta często chce zostać matką. I pan ponownie musi przewijać niemowlę zamiast czytać Sartre’a. A przecież nie o ten rodzaj młodości mu chodziło. Natomiast kiedy kobieta odchodzi do młodszego mężczyzny, ten nie marzy raczej przez najbliższe lata o dzieciach, a ona zyskuje przynajmniej iluzoryczny powrót do młodości, w tym przypadku – dokładnie tej, o którą jej chodziło. Odpływa jachtem...

A czy dzisiaj częściej też odchodzimy, kiedy on zdradza?

Myślę, że tak, bo dziś tę zdradę, także z powodów cywilizacyjnych, zdecydowanie łatwiej odkryć. A prościej przymknąć oko na coś, co tylko przeczuwamy. Kiedy mamy twarde dowody w postaci mailowej korespondencji czy SMS-a w telefonie, trzeba skonfrontować się z tym, co nas spotkało i podjąć decyzję choćby w obronie swojej godności.

Myślałam, że nam, kobietom, trudniej jest odchodzić także dlatego, że to wynika z naszej konstrukcji psychicznej. Sądzimy raczej, że zmiana będzie na gorsze. „Lepszy już ten mój zły, ale znany mi partner, zło oswojone niż nowe zło”, a mężczyzna w zmianie dostrzega głównie szansę na lepsze.

Tak, ale ten schemat dotyczy raczej przeszłości, bo to znowu wynika ze sposobu wychowania. Mężczyźni w procesie socjalizacji zdecydowanie częściej zapraszani byli do podejmowania ryzyka. I z tego modelu wyrosły kobiety, dla których zmiana oznaczała zagrożenie, i wyrośli mężczyźni, dla których zmiana oznaczała wyzwanie. Ale to też mamy za sobą. Dziewczynki są inaczej wychowywane. I dziś też chcą, mogą i potrafią stawiać czoła zmianie.

Jesteśmy bardziej odważne, pewne siebie, a kiedy ktoś nas krzywdzi, częściej potrafimy powiedzieć „dość”. To dobrze. Ale niepokojący wydaje się ten świat, który zaprasza do rezygnowania z relacji. Przecież teorie psychologiczne dowodzą bardzo wyraźnie, że człowiek jest istotą społeczną, a największa satysfakcja płynie z więzi z drugą osobą…

Rzeczywiście, psychologowie twierdzą jednoznacznie, że człowiek jest istotą społeczną, ale kto wie, czy za jakiś czas nie usłyszymy o nowej psychologicznej teorii...? Kto mógł przypuszczać, że powstanie sztuczna macica i ciało nie będzie potrzebne, aby potomek mógł się rozwijać? Chyba wszystko jest możliwe. A czy to nas nie zgubi? Może być różnie…

Izabela Falkowska-Tyliszczak -  psychoterapeutka z Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej
w Warszawie (www.zpp.com.pl)

Więcej ciekawych wywiadów na Polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)