Magda Mikołajczyk autorka virala "Weź nieperdol" - wywiad dla Polki.pl

Z Magdą Mikołajczyk (38 l.), kabareciarą, autorką bloga parentingowego „Matko jedyna” i virala „Weź niepierdol”, rozmawiamy o tym, dlaczego najchętniej zbojkotowałaby święta i sylwestra, a politykom i księżom w Nowym Roku wręczyła czerwone kartki.
/ 29.12.2016 17:44

Umawiamy się na spotkanie po godzinie 21, bo wtedy Natasza (5 l.) i Zoja (2,5 l.) mają już spać. Natasza wciąż biega. Dziewczynka choruje (Magda powiedziałaby zdrowieje) na rzadką chorobę autoimmunologiczną, która wymaga częstych wizyt na oddziale onkologii w Warszawie. Kiedy jest ciężko, Magda szuka w sobie takiej siły, o której mówi w filmie „Weź niepierdol”. Kiedy dorosłe życie staje się nie do zniesienia, w nowej produkcji, zachęca do obudzenia w sobie dziecka i sama tego probuje. Bez względu na to, czy się uda, czy nie – pisze o tym na swoim wyjątkowo intymnym blogu „Matko jedyna”.



Marta Szafrańska: Równo rok temu, tuż przed Bożym Narodzeniem, wrzuciłaś do sieci film, który stał się viralem – „Weź niepierdol”. Ta parodia reklamy ma już ponad 6 milionów odsłon. Data premiery była przypadkiem, czy to właśnie przed świętami najczęściej dopadają nas „ból, zmęczenie, smutek, lęki, bieda…”.

Magda Mikołajczyk: Właściwie wszystko, co związane z „Weź niepierdol” było przypadkiem, na czele z jego ogromnym sukcesem. Ja jestem taką osobą, która jak coś wymyśli, to natychmiast musi to mieć. Od zrodzenia się tego pomysłu w mojej głowie, do jego realizacji minęły raptem trzy dni!

Ile razy w ciągu ostatnich 12 miesięcy miałaś ochotę na połknięcie takiej tabletki jak w „Weź niepierdol”?

Magda Mikołajczyk: Taki lek mamy w sobie. Nie możemy szukać go na zewnątrz. Jeżeli ktokolwiek chciałby go nam sprzedać, to byłoby to wielkim oszustwem. Zależało mi na tym, żeby ludzie skupili się na drugiej części przekazu, czyli uśmiechnęli się i żyli. Mimo wszystko. Mimo tego, co złego się dzieje dookoła. Tworząc ten film, myślałam o babkach, które czytają mojego bloga. Cieszyłam się, że się pośmieją razem ze mną. Wtedy było ich wiele, ale nie aż tak dużo jak teraz. Bum lajków przyszedł po sukcesie „Weź niepierdol”. W jeden dzień miał milion odsłon, kolejnego –  2 miliony. Nie wierzyłam. 

6 zasad, które pomagają żyć z uśmiechem - krótki przewodnik po szczęśliwym życiu Marty Frej


fot. Marta Szafrańska, Emil Kokoszka

Mniej fanów, ale wiernych, ma twój blog. Tam też bywa zabawnie. Chociażby ostatnio, kiedy przed świętami Zoja na pytanie o wymarzony prezent odpowiedziała, że chce wszystko, czego nie ma.

Magda Mikołajczyk: (Śmiech!) A później w liście do świętego Mikołaja napisała, że marzy o zatyczce na szczoteczkę do zębów, bo jej się połamała. Jakoś spróbuję to udźwignąć. Za to Natasza zaskoczyła mnie prośbą o harfę! Nigdy wcześniej o niej nie wspominała, aż tu nagle przed świętami taki pomysł. W przedszkolu, kiedy wszyscy pisali listy świątecznych prezentów, to też wymieniła harfę. Na pewno wszystkim w tym roku Mikołaj przyniesie książki. Każdy z nas na widok takiego prezentu klaszcze z radości. Ale nie lubię świąt. Nie lubię tej atmosfery. Jest dla mnie sztuczna. Nie czuję żadnej magii, widzę tylko ten dziki pęd na ulicach i w galeriach handlowych.


Zawsze tak miałaś? 

Magda Mikołajczyk: Chyba tak. W tym roku, w końcu, postanowiłam zmienić trochę sposób obchodzenia świąt. Nie chcę się męczyć. Nie będzie żadnych dwunastu potraw, z których jedenastu nikt nie je. Robimy uroczystą kolację, ale będą tylko takie rzeczy, które lubimy, na przykład wegetariańskie świąteczne pasztety. Nikt z nas nie je mięsa, nie jemy ryb. Mak jest dla nie niejadalny, rodzynki też. Barszcz i pierogi – to mi pozostaje. Pilnuję też, żeby nie przesadzić z ilością jedzenia, żeby później do sylwestra tego nie wyjadać na siłę. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby spędzić ten czas razem z rodziną. Najchętniej zresztą zabrałabym wszystkich i wyjechała dzień przed świętami, a wróciła dopiero po sylwestrze.

Sylwestra też bojkotujesz?


Magda Mikołajczyk: Tak, bo to jest dzień, w którym ludzie uważają, że muszą się dobrze bawić. Dlaczego? Kto to nakręcił? Świat się zawali, jeśli będzie inaczej? Rok mi się nie uda, jeśli nie wyjdę wtedy z domu? Ja równie dobrze mogę bawić 29 grudnia albo 3 stycznia. Data sylwestra nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Nie chodzę na bale, nie tańczę. Jakaś domówka ze znajomymi zawsze brzmi najlepiej, ale taka zwyczajna, bez przebierania się, bez czesania, żeby móc normalnie pobyć ze sobą.


fot. Marta Szafrańska, Emil Kokoszka

A co z religijnym aspektem świąt?

Magda Mikołajczyk: Nie jestem związana z kościołem katolickim. Wierzę w Boga, ale nie wierzę w kler. Nikt mnie tak nie odsunął od Boga, jak polski kler. Tam nie ma miłości. Tam nie ma dobra. Te święta to jest dla mnie tradycja, a nie religia. Ja wiem, że gdzieś są ludzie bardzo wierzący i fajni, ale cały czas mam przed oczyma tych mniej fajnych, tych u których posiadanie i zastraszanie jest na pierwszym miejscu. Nie zgadzam się z tym, żeby mówić komuś, że jest zły, bo wierzy w coś innego. To trudny temat.

Z terminalem po kolędzie? O absurdach (i nie tylko) wizyt duszpasterskich

Na blogu, tak jak wspomniałaś, nie boisz się tych trudnych tematów. Również tych ciemnych stron macierzyństwa. Matka jedyna nie jest idealna.

Magda Mikołajczyk: Myślę, że to co piszę jest niepopularne, ale prawdziwe. Spotykam się z czytelniczkami, które czują dokładnie to samo. I cieszą się, że wreszcie ktoś tak to przedstawił. Ile można słuchać o tym, że  macierzyństwo jest cudowne, różowe i polane lukrem. Są piękne momenty, jest ich mnóstwo. Te trudne momenty też są piękne. Poród boli, nie da się ukryć. Nie śpi się po nocach, nie da się ukryć. Karmienie piersią boli. Mało osób o tym mówi.

Jedni patrzą z obrzydzeniem, inni widzą w tym piękno macierzyństwa. Tak wygląda ciało kobiety po 4 ciążach

Do czytania odważnych treści nie każdy dojrzewa. Ci, którzy trafiają na twojego bloga przez przypadek i pokazują swoją ignorancję, szybko są poskramiani przez innych. Przeglądałam komentarze i wiem, że masz wyjątkowych fanów.

Magda Mikołajczyk: Moi stali czytelnicy są wrażliwi i inteligentni. Mają błyskotliwą ripostę. Są wyrozumiali i tacy normalni. Nic nie jest dla nich białe albo czarne. Szanują innych, bronią siebie nawzajem i mnie. Cieszę się, że to miejsce skupia ludzi, którzy myślą podobnie jak ja. O dziwo, jest tu dużo mężczyzn, chociaż piszę głównie o macierzyństwie. Ale moje dzieci rosną, więc z czasem zacznę pisać o czymś innym. 


Myślisz o tym, w jakim kraju będą dorastały Natasza i Zoja?

Magda Mikołajczyk: Tak. Nie podoba mi się to, co dzieje się w polityce. Na wiele rzeczy się nie zgadzam, inne bardzo mnie irytują. Na przykład próba zmiany przepisów dotyczących aborcji. To sprawa kobiet, to one powinny o tym decydować, a nie papierek. Nie ma dialogu, nie ma chęci kompromisów. Jest mi wstyd za postawy polityków i ich poziom. Moje dziecko jest leczone teraz i tutaj, nie mogę przerwać tego leczenia, ale są dni, kiedy marzę o tym, żeby zabrać ojca jedynego, dziewczynki i wyjechać z tego kraju. Może dlatego z premedytacją nie śledzę wiadomości.

Czego ci życzyć w Nowym Roku? Co chciałabyś dostać od Mikołaja?

Magda: Chciałabym coś, czego niestety Mikołaj nie może mi dać. Chciałabym zdrowia dla swoich dzieci. 

Przeczytaj też: Klątwa Odyny u Leosia, rak u jego mamy - rozmowa z autorką Leobloga i bohaterką filmu "Nasza klątwa" oraz wywiady z ciekawymi ludźmi na Polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)