POLECAMY

„Opłaciłam swój sukces sporymi kosztami, jak na przykład rozpad dwóch związków”. Czy warto było? Rozmowa z Katarzyną Niezgodą

„Niezależnie od tego, co się w życiu wydarza patrzę na przeszłość pozytywnie i z wdzięcznością: poznałam wielu wspaniałych ludzi, mam ukończone dobre studia, zawarłam wiele zagranicznych przyjaźni, wiele się nauczyłam. Oczywiście nie ma nic za darmo. Byłam tak przesiąknięta pracą, że zupełnie nie miałam czasu na życie osobiste” - zdradza Katarzyna Niezgoda w naszym wywiadzie. Czy żałuje, czy coś by zmieniła? Co radzi innym kobietom?
/ 5 miesięcy temu
„Opłaciłam swój sukces sporymi kosztami, jak na przykład rozpad dwóch związków”. Czy warto było? Rozmowa z Katarzyną Niezgodą fot. Tamara Pieńko

„Jeśli dobrze pracujesz, rozwijasz się, to prędzej czy później osiągniesz sukces. Tylko nie czekaj na niego biernie” – mówi Katarzyna Niezgoda w rozmowie, która towarzyszy premierze książki „Pięścią w szklany sufit”.
Tytułowy „szklany sufit” to ograniczenia, które kobiety często stawiają sobie same na drodze do sukcesu. Jaka jest recepta na sukces? Katarzyna Niezgoda, dzięki swojemu wieloletniemu, bogatemu doświadczeniu w biznesie, wymienia powody, dla których warto uwierzyć w swoje zdolności i siłę.

Katarzyna Domańska: Czym dla Ciebie jest sukces?

Katarzyna Niezgoda: Sukces jest chyba jednym z najtrudniejszych pojęć do zdefiniowania. Im mamy większe doświadczenie, tym mamy inną definicję sukcesu. Na moim obecnym etapie życia sukces rozumiem jako dobre życie, życie bez kompromisów, bez udawania, z ludźmi którzy są życzliwi i fajni.

Pokażcie nam swoją moc! Czekamy na Wasze historie - chcemy je pokazać, opisać!

A sukces w pracy?

Dla mnie sukcesem jest to, że robię to co lubię, moja praca jest dla mnie przyjemnością. Myślę, że pewien rodzaj dobrego samopoczucia jest również miarą sukcesu. Sukces często się kojarzy z ładną wizytówką, eleganckim gabinetem, dużą strefą wpływu. Ja również tego doświadczyłam i bardzo dobrze wiem jak to jest. Jednak to, że mam ten czas za sobą nie znaczy wcale, że w przyszłości się nie powtórzy. Lubię zmiany, one mnie napędzają, jak coś długo trwa to traci swoją atrakcyjność, stagnacja sprawia, że tracę czujność. Na razie jednak moja obecna praca daje mi poczcie satysfakcji i spełnienia.

Moja samodzielność i pracowitość pozwoliły mi osiągnąć sukces i myślę, że nie było to dla mnie bardzo trudne, chociaż też zapłaciłam za niego swoją cenę – piszesz w swojej książce „Pięścią w szklany sufit” Jaka to była cena?

Niezależnie od tego, co się w życiu wydarza patrzę na przeszłość pozytywnie i z wdzięcznością: poznałam wielu wspaniałych ludzi, mam ukończone dobre studia, zawarłam wiele zagranicznych przyjaźni, wiele się nauczyłam. Oczywiście nie ma nic za darmo, ja także opłaciłam swój sukces sporymi kosztami, jak na przykład rozpad dwóch związków. Byłam tak przesiąknięta  pracą, że zupełnie nie miałam czasu na życie osobiste. Kiedy nadarzyła się okazja na nieformalne wyjście, okazało się, że w szafie mam same biznesowe garnitury. Po prostu nie miałam co na siebie założyć. 


Katarzyna Niezgoda (Fot. Tamara Pieńko)

Mówi się, że sukces przypłacamy również zdrowiem. Jak to było u Ciebie?

Zdrowie jest ogromnie ważne. Jego brak kładzie się cieniem na nasze ogólne poczucie dobrostanu. By je odzyskać trzeba ciężko się napracować a i tak często zmiany są nieodwracalne. Kiedy dopadł mnie silny stres, najpierw skręciły mi się włosy a potem zmieniły kolor. W sumie jednak i tak uważam, że miałam dużo szczęścia.

Dziś, kiedy rozmawiamy, nie widzę śladów siwizny, promieniejesz, emanuje z Ciebie radość i energia.

Dziś mam inne wyzwania i inny poziom stresu. Dziś pracuję u siebie, co też jest wyzwaniem. Jestem szefem, księgową, odpowiadam za wszystko, bo pracuję w  małej firmie. Jak zaczynałam to miałam wątpliwości czy się uda, ale czas to zweryfikował. Mamy coraz więcej zakończonych projektów,  dzwonią do mnie klienci z podziękowaniem, że udało im się znaleźć pracę marzeń, albo tacy którzy czują, że po zmianie pracy odnaleźli się w nowym środowisku zawodowym.  Naprawdę lubię to co robię.

A jak zaplanować karierę, żeby nam się udało?

Dziś pojęcie kariery nam się nieco przedefiniowało, nie pracujemy już w jednym miejscu. Czasy w których żyjemy narzucają nam nieco inne standardy. Wciąż jednak powinniśmy uczyć się, rozwijać swoje umiejętności, budować wartościowe relacje  i bacznie obserwować rynek. Poza tym jestem przekonana, że trzeba robić to, co się lubi. Nawet jak skończyliśmy inne studia, to nie warto trzymać się raz obranego kierunku. Co jakiś czas powinniśmy także weryfikować to co potrafimy robić, w czym jesteśmy dobrzy. Często przychodzą do mnie klienci, którzy nie wiedzą jakie są ich silne strony czy talenty. Dziwią się, że ich o to pytam. Musimy wiedzieć w czym jesteśmy dobrzy, nie tracić kontaktu z sobą, obserwować siebie i nieustannie dbać o swój rozwój.

Co jest jeszcze ważne?

W planowaniu kariery, ważne jest byśmy umieli odpowiedzieć  sobie, gdzie chcemy być za parę lat. Trzeba odważnie stawiać sobie pytania: jak sobie wyobrażam siebie za np. pięć - siedem lat, czy to gdzie jestem dziś, będzie jeszcze miejscem dla mnie za parę lat, czy chcę iść dalej i dokąd. Pamiętajmy, że w pracy liczą się nie tylko umiejętności i kompetencje. To jest ważne w  50 procentach. Drugie tyle to ludzie i atmosfera. Relacje, środowisko, koledzy – to jest w pracy naprawdę bardzo ważne. Nie możemy pracować w permanentnym stresie i pod nieustanną presją czasu. W towarzystwie ludzi, którzy nas nie szanują i nie respektują naszych potrzeb. Jeśli ktoś się lubi ścigać, lubi wyzwania  i wysokie obroty – to jest ok.  Wtedy pewnie wybierze pracę w korporacji.  Warto zrobić sobie „rachunek sumienia”, czy nie marnujemy naszych talentów, czy właściwie karierą kierujemy i nadajemy jej odpowiednią wagę.


Katarzyna Niezgoda (Fot. Tamara Pieńko)

A gdy już znajdziemy dobrą pracę, to powinniśmy się jej kurczowo trzymać?

Dobrze jest zmieniać pracę. I najlepiej robić to wtedy, kiedy jest nam w niej dobrze, a nie gdy pali nam się grunt pod nogami. Wtedy zmiana służy rozwojowi, jest świadomą, w pełni przemyślaną decyzją, a nie jest dyktowana strachem. Nie warto trzymać się pracy kurczowo – jeśli myślimy poważnie o karierze.  Nie warto zastanawiać się, czy to co mam to szczyt moich osiągnięć i szukać argumentów na potwierdzenie, że nic lepszego nie może mnie czekać. Trzeba być uważnym, czujnym i otwartym na zmiany.

Korporacja czy bycie na swoim, co wybrać?

To często zależy od naszego wewnętrznego przekonania:  czy duża grupa, zespół, rywalizacja nam pasuje, czy wolimy mniej adrenaliny, musimy wiedzieć więc, jacy jesteśmy i gdzie się lepiej czujemy. Miałam kiedyś spotkanie ze studentami SGH. Zadali mi podobne pytanie. Poradziłam im, że jeśli nie dostaną pracy, której pragną, to niech ją wykreują: niech pracują jako freelancerzy, konsultanci. Nie znajdziesz tego co ci pasuje, stwórz swoje miejsce pracy. Czasy temu sprzyjają.

Zobacz, jak była dziennikarka została rzemieślnikiem i szyje skórzaną galanterię!

Może tak, ale kobiety muszą jeszcze pokonać „szklany sufit”. Czy on istnieje obiektywnie, jeśli tak, to  jak go przebić?

Najpierw parę faktów: kilka procent kobiet zasiada w zarządach, wynagrodzenia kobiet na wyższych stanowiskach są niższe niż mężczyzn, z drugiej jednak strony więcej kobiet kończy studia i się dokształca. Tyle, że w Polsce kobiet nie widać; sukcesy niewątpliwie odnoszą i te finansowe i zawodowe, ale są jakby w ukryciu. Brak im odwagi i wiary w siebie. Osobiście nie wierzę w „szklany sufit”, w to, że kobiet się nie dopuszcza do awansu i wysokich stanowisk. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli wyłączy się emocje to można sobie poradzi. Emocje to oczywiście nie wszystko. Liczy się przede wszystkim ciężka praca, wytrwałość i zaangażowanie.

Nigdy nie czułaś się dyskryminowana przez mężczyzn?

Prawdę mówiąc, nigdy. Oczywiście, jak siedzisz w pokoju pełnym mężczyzn w ciemnych garniturach jako jedyna kobieta i jedyna z Polski to nie trudno stracić pewności siebie. Czasami czułam się tak jakbym zaliczała sprawdzian, ale nigdy nie dano mi odczuć, że jestem gorsza. Musiałam nauczyć się reguł gry i zrozumieć czego się ode mnie wymaga. Byłam po prostu dobra.

Jakie najczęściej popełniamy błędy gdy wspinamy się po drabinie do sukcesu?

Z góry się ograniczamy, siebie i swoją wizję. Która kobieta w Polsce myśli tak: dziś jestem tu ale za dwa trzy lata chcę być tu, a za pięć będę szefem firmy. Nie myślimy o karierze, pracy w ten sposób, nie budujemy wizji tego, gdzie chcemy być w przyszłości. Po drugie chcemy być we wszystkim doskonałe. Zupełnie niepotrzebnie. Nie musimy wiedzieć wszystkiego – mężczyźni też tego nie wiedzą!
Po trzecie za rzadko ze sobą – my kobiety – współpracujemy. Nie dlatego, że nie chcemy, ale dlatego, że skupiamy się za bardzo na swojej pracy, oddajemy się jej totalnie. Jeśli chcemy coś osiągnąć w biznesie trzeba się wspierać, uczyć się wzajemnie od siebie, inspirować.

W książce piszesz o 10 zasadach, którymi kierujesz się w pracy. Mnie zainteresował ostatni punkt. „Nic nie robię za wszelką cenę, wiem, kiedy należy odpuścić”. No właśnie, kiedy?

Ważne jest, by kiedy spojrzymy sobie w lustro nie mieć sobie nic do zarzucenia. Liczą się wewnętrzne zasady, zdrowie, świadomość ryzyka, że mogłabym kogoś skrzywdzić.

Czy czegoś żałujesz? Zawodowo oczywiście.

Niczego nie żałuję. Cieszę się ze wszystkich moich decyzji, one mnie wiele nauczyły i ukształtowały. Mogę za to powiedzieć, czego mi brakuje. Mogłam pracować w różnych miejscach na świecie, poznać nowych ludzi, kulturę, przesiąknąć nowym środowiskiem. I tego mi brak. Czasami brak mi adrenaliny i tempa pracy, które miałam pracując dla dużych organizacji. Lata przyzwyczajenia…

Więcej ciekawych wywiadów z inspirującymi osobami - polecamy!

Największa lekcja jaką wyniosłaś z pracy, to…

Największą lekcją było to, gdy przestałam ufać intuicji. Za bardzo racjonalizowałam, skupiłam się na wynikach, druga to gdy nie odpuściłam gdy powinnam była: nie musiałam się rzucać na głęboką wodę, źle oceniłam ludzi z którymi pracowałam.

Co jeszcze przed Tobą?

Mam wiele pomysłów, działałam zawsze nieszablonowo i wciąż wymyślam nowe koncepcje. Mam kilka projektów, które chciałabym niedługo zrealizować. Lubię budować coś od podstaw. Chciałabym na przykład stworzyć takie miejsce, w którym ludziom będzie się pomagało w szukaniu i znajdowaniu pracy w sposób inny niż do tej pory.

Co poradzisz czytelniczkom Polki.pl, które chcą osiągnąć sukces i zrobić karierę?

Dziewczyny inwestujcie w siebie, w swój rozwój, szukajcie nowych pomysłów, szukajcie towarzystwa ludzi od których możecie się uczyć. Róbcie i zmieniajcie to co możecie, na co macie realny wpływ, to zwiększy waszą samoocenę i poczucie własnej wartości. Trzymam za was kciuki!

Polecamy! Sukienki idealne na służbowe wyjściaKatarzyna Bonda - królowa polskich kryminałów jest całkiem zwykłą Polką! Serio?
 

 


Nowa książka Katarzyny Niezgody do kupienia w Empiku.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)