dzieci z Syrii fot. A.Rostkowski/UNICEF

Wojna w Syrii. Jak żyją dzieci z Aleppo?

Wojna zdominowała życie mieszkańców wschodniego Aleppo. Najmłodsze dzieci nie pamiętają nawet jak było przedtem, to jedyna rzeczywistość jaką znają. Dobrze, że na Ulicy UNICEF mogą choć na chwilę o tym zapomnieć.
/ 31.05.2017 21:57
dzieci z Syrii fot. A.Rostkowski/UNICEF

„Czy wiesz, że ludzie nazywają to miejsce ulicą UNICEF?” - pyta mnie pracownik naszego biura w Aleppo. Przy tej wąskiej uliczce położonej w starej części wschodniego Aleppo mieści się bezpłatna klinika i Miejsce Przyjazne Dzieciom. Okoliczni mieszkańcy tak bardzo kojarzą to miejsce z działalnością organizacji, że potocznie określają je ulicą UNICEF.

Aleppo umiera. Tak jak Warszawa w 1944 roku. Wtedy świat też przyglądał się tragedii.


fot. A.Rostkowski/UNICEF

Przed kliniką tłum ludzi. We wschodnim Aleppo jest mało miejsc, które oferują leczenie i to jeszcze na dodatek bezpłatnie. Największa grupa pacjentów czeka na przyjęcie do gabinetu pediatrycznego. System działa bardzo sprawnie. W poczekalni zamontowano automat z numerkami i ekran, który wyświetla kolejność przyjęć. Mamy cierpliwie czekają na swoją kolej. Oprócz pediatry w klinice przyjmuje jeszcze lekarz położnik, internista i okulista. Dr Esraa Al-Khalaf, która pracuje dla UNICEF mówi nam, że organizacja finansuje działalność dwóch pierwszych gabinetów. Każdy z nich przyjmuje około 30-50 pacjentów dziennie.

„Poprzednia klinika działała obok, kilka domów stąd” - mówi Esraa. „Została zbombardowana”. Idziemy w to miejsce i zachowując dużą ostrożność przeciskamy się pomiędzy kupami gruzu, połamanymi noszami i zdezelowanymi stelażami łóżek – milczącymi świadkami tragedii, która miała tu miejsce. Podczas ataku zginęło wiele osób. W tym niemal cała rodzina mężczyzny, którego dom przylegał do kliniki. Spotykamy go na miejscu. Opowiada, że wyszedł na chwilę z domu a kiedy wrócił, budynku już nie było. Zginęła jego żona i pięcioro dzieci. Nie mamy słów.


fot. A.Rostkowski/UNICEF

„Moje dzieci nie chcą oglądać tego, co się dzieje w Aleppo”. Karima mieszka w Polsce, ale wierzy, że któregoś dnia wróci do domu.

Dr Esraa z dumą mówi, że po ataku przerwa w działalności kliniki trwała zaledwie kilka miesięcy. Jednak potrzeby mieszkańców wschodniego Aleppo są o wiele większe.
Przechodzimy kawałek dalej do Miejsca Przyjaznego Dzieciom. Takie miejsca powstają na obszarach ogarniętych kryzysem humanitarnym i stanowią bezpieczne schronienie dla mieszkających na ich terenie dzieci. W trzech niewielkich pomieszczeniach bawią się podzielone na grupy wiekowe dzieci. Wolontariusze prowadzą w nich specjalne zajęcia edukacyjne, uświadamiające dzieciom zagrożenia, związane m.in. z niewybuchami. Starają się też pomóc dzieciom dotkniętym traumą, tym, co siedzą cicho w kącie sali, nie odzywają się, nie bawią z rówieśnikami.

8-latka, która ucieka przed wojną trzeci raz zaczyna naukę w pierwszej klasie.

Wojna zdominowała życie mieszkańców wschodniego Aleppo. Najmłodsze dzieci nie pamiętają nawet jak było przedtem, to jedyna rzeczywistość jaką znają. Dobrze, że na Ulicy UNICEF mogą choć na chwilę o tym zapomnieć.

Każdy z nas może pomóc dzieciom w ogarniętym wojną Aleppo. Liczy się każda wpłata!