Niedźwiedź Baloo uratowany z cyrku fot. Ogród Zoologiczny w Poznaniu

Uratowany z cyrku, okaleczony niedźwiadek Baloo zaczyna nowe życie. Reportaż

Wyrwane kły i pazury, zanik mięśni, blizny od krat na głowie, trwale zdeformowane łapy, nieobecny wzrok, choroba sieroca. W takim stanie zastała niedźwiedzia Baloo w cyrku Vegas Fundacja Viva! Wstrząsająca historia.
/ 26.09.2016 13:58
Niedźwiedź Baloo uratowany z cyrku fot. Ogród Zoologiczny w Poznaniu

Przez dwa lata siedział sam zamknięty w przyczepie samochodowej z okratowanym wejściem i jednym niewielkim okienkiem w górnej części. Nie wiedział, co to drzewa, trawa, słońce. Nie wiedział, jak pachnie powietrze w lesie. Baloo ma 4 lata i jest niedźwiedziem brunatnym. Dzikim zwierzęciem, którego człowiek zamknął w niewoli, by pokazywać jako atrakcję w cyrku. A zapewne żeby było „bezpieczniej” misia pozbawiono kłów i pazurów. Nawet nie wyobrażamy sobie, jak musiał cierpieć. (Cyrk twierdzi, że kupili Baloo już okaleczonego). Teraz miś w końcu jest bezpieczny i dochodzi do siebie w poznańskim zoo. Dzięki trosce dobrych ludzi może kiedyś zapomni o traumach cyrkowego życia. Podobno nawet zaczął się uśmiechać...

Tragedia zwierząt w cyrku

Niedźwiedź brunatny jest gatunkiem ściśle chronionym w Polsce. To potężny drapieżnik o grubej, brązowej sierści. Na wolności żyje zwykle ok. 25 lat. W niewoli dobrze traktowany nawet 40. Chyba że trafi do cyrku. Tak jak Baloo.
- Nasza fundacja prowadziła duże śledztwo dotyczące zwierząt trzymanych w polskich cyrkach. Zgromadziliśmy druzgocący materiał dowodowy z cyrku Vegas. Zebrane dowody jednoznacznie potwierdzały, że istnieje zagrożenie dla zdrowia i życia zwierząt. To było podstawą do ich interwencyjnego odbioru – tłumaczy Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!, walczącej o poprawę losu zwierząt. Oprócz misia fundacja „odbiła” z cyrku żółwie i krokodyla.


Baloo nie miał łatwego życia.

"Dlaczego ten niedźwiedź je popcorn?"

Cyrk Vegas, w którym uwięziony był Baloo, to jeden z największych w Polsce. Elementem cyrkowego przedstawienia był pokaz zwierząt. Po arenie obnoszono między innymi żółwie i krokodyla, któremu zaklejono pysk taśmą, w rytm głośniej muzyki i migających świateł. Potem widzów wyprowadzano na zewnątrz namiotu. Tam oglądali niedźwiedzia kręcącego się po maleńkim wybiegu o średnicy pięciu metrów, ogrodzonego wysokim, metalowym parkanem. Wszystko to pracownicy Fundacji Viva! nagrali podczas wizyty w cyrku. Można było też obejrzeć scenę, jak jeden z pracowników cyrku karmi zwierzaka… popcornem. 
– Dlaczego ten niedźwiedź je popcorn? – zapytało któreś dziecko, wskazując na Baloo. Chwilę później miś stanął na tylnych łapach i oparł się o ogrodzenie. Na okaleczone łapy bez pazurów nie sposób było nie zwrócić uwagi… Tylko na czas krótkiego pokazu niedźwiedź opuszczał swoją małą przyczepę. A raczej pół przyczepy, bo dzielił ją z gadami.
- Materiały nagrane w tym cyrku przekazaliśmy do konsultacji zoologom i lekarzom weterynarii. Nie mieliśmy wątpliwości - trzeba było ratować tego niedźwiedzia! – relacjonuje Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!.


Czy popcorn to jedzenie dla niedźwiedzia? W takich warunkach mieszkał Baloo. (Fot. Fundacja Viva!)


Okaleczone łapy...

Tak mało misia w misiu

Po interwencji fundacji i odebraniu Baloo z cyrku Vegas, zwierzę trafiło do Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu, które prowadzi azyl dla niedźwiedzi, zatrudnia  wykwalifikowanych, doświadczonych opiekunów i było idealnym miejscem dla okaleczonego misia.
– To duże, skrzywdzone niedźwiedzie dziecko. Pierwszy raz w życiu widziałam tak młodego niedźwiedzia z takimi okaleczeniami i w takim stanie – przyznaje w rozmowie z Polki.pl dyrektor poznańskiego zoo Ewa Zgrabczyńska. – To są okaleczenia trwałe. Możemy jedynie minimalizować ich wpływ na życie Baloo - dodaje.
Kiedy zwierzak przyjechał do zoo w Poznaniu, nie mógł biegać, wspinać się, drapać, zdobywać jedzenia. Pazury są niedźwiedziowi bardzo potrzebne. Bez nich nie może w pełni normalnie funkcjonować. Baloo dodatkowo był jasnoobrązowy, a nie ciemnobrązowy i nie zmienił futra z zimowego na letnie. To oznacza, że nie miał kontaktu ze słońcem i światłem dziennym.
– Był też bardzo mały, zdecydowanie za mało ważył, jak na niedźwiedzia w jego wieku. Tak mało było misia w misiu - mówi Ewa Zgrabczyńska. - Okazało się, że Baloo cierpi na zanik mięśni. Nie potrafił wejść na kilkudziesięciocentymetrową skarpę! To efekt permanentnego przetrzymywania w przyczepie cyrkowej – podkreśla dyrektor zoo.
Krążenie godzinami po małej, z twardą podłogą przyczepie, brak możliwości biegania, wspinania się, spowodowały poważne uszkodzenia ciała. Brak pazurów oraz deformacje łap to nie wszystko. Baloo nie ma górnych kłów i cierpi na ogromną próchnicę, ma pootwierane i zainfekowane kanały zębowe. To powoduje potworny ból i problemy z gryzieniem.
- Tak bardzo chore zęby u tak młodego niedźwiedzia są niespotykane i świadczą o złej diecie. Musiał być karmiony nie tylko popcornem, ale i słodyczami - przypuszcza szefowa  zoo.


Na ten „wybieg” Baloo był wypuszczany, żeby prezentować się widzom. (Fot. Fundacja Viva!)

Baloo miał okaleczone łapy, chore zęby i był bardzo mały jak na niedźwiedzia w jego wieku. Tak mało było misia w misiu...

Jak zniszczyć misia? I jak go zreperować?

Baloo przez życie w niewoli, brak kontaktu z naturą ma trwałe zaburzenia behawioralne. Przez pierwsze tygodnie po uwolnieniu z cyrku, na wybiegu rehabilitacyjnym w zoo był niedostępny, zafiksowany, nieobecny. Potrafił kilka godzin chodzić w kółko, jakby nadal tkwił w tej przyczepie. Nie interesowało go jedzenie. Nie reagował na bodźce. To tzw. stereotypia, zaburzenie, które będzie wracać w chwilach stresu. Gdy tak chodzi w kółko, w głowie nadal ma tę małą przestrzeń, w której spędził pół swojego życia. Ciężko będzie tego się, mimo troskliwej opieki i terapii, pozbyć. Miś może mieć takie problemy do końca swojego życia.


Chodzenie w kółko to zaburzenie nabyte po długim przebywaniu w małym pomieszczeniu.

A cyrk? Nie poczuwa się do winy

Śląska prokuratura prowadzi postępowanie przygotowawcze, a niedźwiedź jest zabezpieczonym dowodem w sprawie.
– Na tym etapie nie możemy nic mówić. Liczymy, że sąd zrozumie, że niedźwiedź to nie jest zwierzę, które powinno tak być traktowane i jego miejsce nie jest w cyrku. Nie ma wątpliwości, że w przypadku Baloo zostały złamane liczne przepisy ustawy o ochronie zwierząt – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!. – Również warunki przetrzymywania i sposób pokazywania zwierząt w tym cyrku nie były zgodne z przepisami polskiego prawa. Gdyby nie materiały wideo, ciężko byłoby uwierzyć, że takie rzeczy nadal się dzieją w Polsce i Unii Europejskiej.

Odmiennego zdania jest sam cyrk Vegas. „Zwierzęta miały i mają u nas najlepsze warunki, jakie tylko można było im stworzyć, nie mamy sobie nic do zarzucenia” – można przeczytać w oświadczeniu dyrekcji cyrku na profilu cyrku na Facebooku. „Przyjechano, zabrano, okradziono z uczuć. Nasze zwierzęta nie stanowią dla nas wartości materialnej – to członkowie naszej rodziny” – czytamy dalej. To nie koniec! „Płaczemy, gdy chorują, leczymy, pielęgnujemy. Cieszymy się, gdy są radosne”.
Chcieliśmy zapytać dyrekcję cyrku, co ma na myśli, mówiąc o pielęgnowaniu zwierząt. Czy chodzi im o przetrzymywanie niedźwiedzia w ciemności w małej przyczepie? A może karmienie czym popadnie, pokazywanie go na wybiegu o średnicy kilku metrów? Niestety, nie doczekaliśmy odpowiedzi na te i inne pytania, mimo że kilka dni temu przekazaliśmy je pełnomocniczce reprezentującej cyrk.

Co dalej z niedźwiadkiem?

Od ponad dwóch miesięcy Baloo dochodzi do siebie w ogrodzie zoologicznym w Poznaniu.
– Gdy mógł już wyjść na zewnątrz okazało się, że nie potrafił chodzić po naturalnym podłożu. Trawę, mech poczuł pod niedźwiedzimi łapami pierwszy raz! Jaki stres przeżył, gdy nad głową przeleciała mu sójka. Uciekł. To musiał być pierwszy ptak nad jego głową – opowiada dyrektor poznańskiego zoo.
Miś jest pod stałą opieką lekarzy. Dzięki specjalnej rehabilitacji potrafi już nie tylko chodzić, ale i biegać. Nabiera masy mięśniowej i zaczyna wykazywać naturalne zachowania niedźwiedzie – kopie, gryzie, drapie, wspina się, bawi. Zyskuje siłę, dzięki temu, że nareszcie je jak powinien. W jego jadłospisie zamiast popcornu są owoce i warzywa, świeże ryby, orzechy.
– Lubi pstrąga i łososie. Uwielbia orzechy włoskie, które nauczył się nawet już sam rozgryzać i jeść na łapach – mówi dyrektor Zgrabczyńska.
Po tych tygodniach spędzonych na leśnym wybiegu w zoo, zmniejszyła się też u niego stereotypia. Dzięki regularnemu przebywaniu na słońcu, pociemniało mu futro. I - cieszy się dyrektor zoo - trwa właśnie jego wymiana.

A co dalej z cyrkiem? Czy jego dyrekcja odpowie za dręczenie zwierząt? Będziemy was informować!


Baloo dwa miesiące wcześniej - zdjęcie zrobione podczas interwencji Fundacji Viva!


...i dziś. Baloo w końcu zaczyna być normalnym misiem. (Fot. Ogród Zoologiczny w Poznaniu)

Polecamy też więcej reportaży i historii relacjonowanych przez naszych reporterów.

A także...

Warto przeczytać felietony naszych znakomitych autorów.