Są miejsca na ziemi, w których ludzie nie chodzą do szkoły czy do pracy. Jak płynie życie na wodzie? Reportaż z Kambodży

Tu nikt nie wpadnie na pomysł, żeby iść do domu. Nie można nawet zaprowadzić kogoś na komisariat. W kambodżańskiej wiosce rybackiej Kampong Phluk do każdego z tych miejsc trzeba dopłynąć.

POWRÓT DO ARTYKUŁU

Toczy się zgodnie z rytmem pór roku i jest uzależnione od wody – od jej poziomu i ilości ryb. Jezioro słynie z tego, że jest najbardziej zarybionym akwenem słodkowodnym na świecie. Przed domami kobiety w łodziach czyszczą to, co złowiono. Mężczyźni i dzieci naprawiają sieci. Ktoś kroi warzywa, ktoś inny na łódce waży towar. Kilka brzdąców pluska się w wodzie. Można odnieść wrażenie, że niektóre z nich specjalnie popisują się przed turystami.

Nie każda z pływających wiosek w Kambodży wygląda tak jak Kampong Phluk. Położona najbliżej miasta Siĕm Réab Chong Khneas zatraciła swój pierwotny charakter i stała się głównie atrakcją turystyczną. To obok niej przepływają ci, którzy ze stolicy Kambodży przedostają się w te rejony drogą wodną. Dlatego do tamtej wioski trafia najwięcej ludzi uzbrojonych w aparaty fotograficzne, a sami mieszkańcy przekwalifikowali się na sprzedawców pamiątek. Oprócz Kampong Phluk warta zobaczenia jest wioska Kampong Khleang (najdalej położona od Siĕm Réab, mieszka w niej blisko dwa tysiące rodzin).


9 powodów, żeby odwiedzić Barcelonę nie tylko latem

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)