Tak płynie życie na wodzie. Reportaż z Kambodży

Tu nikt nie wpadnie na pomysł, żeby iść do domu. Nie można nawet zaprowadzić kogoś na komisariat. W kambodżańskiej wiosce rybackiej Kampong Phluk do każdego z tych miejsc trzeba dopłynąć.

/ 21.07.2017 10:00 POWRÓT DO ARTYKUŁU

- Teraz mijamy szkołę, tu jest sklep, a tam kościół katolicki – wylicza sternik. Gdyby nie fakt, że wcześniej widziałam komisariat, to pewnie zaczęłabym zachwycać się bialutką fasadą kościoła. Zamiast tego przyglądam się ludziom. Jakaś kobieta siedzi na prowadzących do jej domu szczeblach drabiny. Nabiera do garnka brunatną wodę z jeziora i wylewa na siebie. Tak musi wyglądać prysznic. Ktoś inny w tej samej wodzie intensywnie pociera w rękach tkaninę.
Pamiętam, że kiedyś w tajlandzkich górach chciałam zobaczyć jedną z wiosek mniejszość etnicznej. Zrezygnowałam, kiedy byłam blisko celu, bo Taj zdradził, że to pułapka na turystów.
– Dzwoni się do nich, mówi że idą biali. Wtedy zakładają swoje ludowe stroje i idą prać w rzece. A w domach pralki stoją – mówił usatysfakcjonowany. Na Tonle Sap nie ma ściemy. Życie ludzi w wiosce tak wygląda.

Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Zobacz zdjęcia malowniczych domków z Zalipia.