dzieci z Syrii fot. A.Rostkowski/UNICEF

Sytauacja dzieci w Syrii - jak pomóc?

Granica wschodniej i zachodniej części Aleppo jest bardzo wyraźna. Po wschodniej stronie rozpoczyna się morze ruin. Gdzieniegdzie wraca życie, ale droga do odbudowy jest długa. Tym bardziej, że wojna jeszcze trwa.
/ 31.05.2017 21:57
dzieci z Syrii fot. A.Rostkowski/UNICEF

Większość dzieci ze wschodniego Aleppo straciła przynajmniej rok nauki. Niektóre więcej. Spotkałam dziś 8-letnią Mariam, która trzeci raz zaczyna pierwszą klasę. Jej rodzina kilkukrotnie uciekała przed toczącymi się walkami. W sytuacji, kiedy najważniejsze jest uratowanie życia, szkoła schodzi na drugi plan. Mariam jest pełna optymizmu. Pytana o to, kim chce zostać w przyszłości odpowiada: „Chcę robić to co wy – bo wy pomagacie ludziom”.


Mariam ma 8 lat i jest pełna optymizmu. Fot. A. Rosktowski/UNICEF

Aleppo umiera. Tak jak Warszawa w 1944 roku. Wtedy świat też przyglądał się tragedii.

Kolega Mariam – siedmioletni Ezzo, nie chodził do szkoły przez rok. Buzię innego ucznia poharatał szrapnel. Jednak najpoważniejsze blizny nie są widoczne. Choć uczniowie ze szkoły wybudowanej przez UNICEF często się uśmiechają, z ich oczu wyziera smutek. To dzieci, które widziały naprawdę wiele. Bombardowania, śmierć bliskich, zniszczenia. Widziały jak cały ich dotychczasowy świat obraca się w ruinę. Zniszczona została także ich szkoła.


7-letni Ezzo, nie chodził do szkoły przez rok. Fot. A. Rosktowski/UNICEF

Budynek grozi zawaleniem, dlatego UNICEF wykorzystał tylko fragment szkolnego gruntu, który zabezpieczył i postawił na nim kontenery. Każdy z nich jest oddzielną klasą. Dodatkowe kontenery to pokój nauczycielski i sanitariaty. Rzucają się w oczy ostrzeżenia przed niewybuchami. Oprócz zwykłych lekcji uczniowie są także uczeni jak rozpoznawać zagrożenie.

„Moje dzieci nie chcą oglądać tego, co się dzieje w Aleppo”. Karima mieszka w Polsce, ale wierzy, że któregoś dnia wróci do domu.

Kiedy Robert Korzeniowski, Ambasador Dobre Woli UNICEF proponuje wspólną zabawę dzieciaki są zachwycone. Wylegają na placyk, który otaczają kontenery i widać, że choć na moment zapominają o całym świecie. Oby także o gruzach za murami placówki.

Kiedy zabawę skończy jedna grupa druga także głośno domaga się włączenia do gry. Radosne okrzyki i śmiech dzieci wypełnia plac. Śmieją się także nauczyciele i pracownicy Czerwonego Półksiężyca, którzy prowadzą zajęcia z dziećmi.

I tylko cały czas z tyłu głowy natrętna myśl, że ta wojna przecież cały czas trwa…
Każdy z nas może pomóc dzieciom w ogarniętym wojną Aleppo. Liczy się każda wpłata!