POLECAMY

„Nienawidzę skur…” - piszę wiadomość. I wysyłam do eksa zamiast do przyjaciółki. Wpadki zdarzają się każdemu!

Wczoraj przyjaciółka chciała wysłać mi screen rozmowy z byłym mężem. „Zobacz, co za cham i prostak” - podpisała. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że wiadomości nie wysłała do mnie, ale do byłego. Z którym próbowała się porozumieć. Znacie to? Tragiczna pomyłka. Mail do niewłaściwej osoby, wiadomość, niewyłączony telefon. Jednym słowem STRASZLIWA WPADKA. Prawie wszyscy to przeżyliśmy.
„Nienawidzę skur…” - piszę wiadomość. I wysyłam do eksa zamiast do przyjaciółki. Wpadki zdarzają się każdemu! fot. Fotolia

Ale miałam dzisiaj sytuację” - śmieje się koleżanka (na szczęście ma ogromny dystans do siebie). „Umówiłam się z klientem w południe. Mieliśmy mieć strategiczne spotkanie. Dziesięć po dwunastej dzwonię do niego i pytam: „Co się stało? Kiedy będziesz?”. Tłumaczy się gęsto: „Jaaa, za chwilę, już, poczekaj. Matko, miałem wypadek, jakaś debilka wjechała mi w tył samochodu. Zaraz będę. Pa”. Pech chciał, że nie wcisnął klawisza „wyłącz”. Chwilę później usłyszałam, jak mówi. „Ja pierd…., zapomniałem, że umówiłem się z tą upierdliwą babą z Z…, muszę lecieć”. Domyśliłam się, że po prostu zapomniał, był na lunchu gdzieś w mieście i po prostu wcisnął mi kit o wypadku. Ale przynajmniej odbiłam sobie mówiąc mu: „Auć, nie wyłączyłeś telefonu, nie musisz dalej kłamać”. Jego mina: bezcenna.

Wstyd oglądać, a i tak wszyscy to robią – przegląd programów, które zawładną twoim umysłem!

Badania pokazują, że kłamiemy od 2 do 200 razy dziennie. Według niektórych naukowców kłamiemy w ponad 50 proc. SMS-ów, które wysyłamy innym. „Już wychodzę” piszemy, gdy jeszcze jesteśmy w domu. „Zaraz oddam” (o projekcie, który dopiero zaczęliśmy), „Miałam stłuczkę” (gdy zapominamy o ważnym spotkaniu). Udajemy sympatię, neutralność, troskę. Częściej kłamią ludzie inteligentni. Oni też wymyślają bardziej wyrafinowane wymówki.
Zapytałam znajomych o to, jakie zdarzyły im się w życiu wpadki. Co ciekawe, takie rzeczy nie zdarzają się tylko chaotycznym i niezorganizowanym osobom. Zdarzają się prawie wszystkim.

Wpadka podczas wywiadu BBC. Wszystkiemu winne urocze dzieciaki! Co byście zrobiły na miejscu profesora?

Szefowa/szef w roli głównej

„Napisałam kiedyś, że nie przyjadę do pracy, bo moja córka ma podejrzenie skomplikowanej choroby i muszę zrobić badania. Tak naprawdę chciałam spędzić z córką trochę czasu, bo pracowałam siedem dni w tygodniu od rana do wieczora. Zabrałam ją do kina. Szłyśmy zadowolone z popcornem, gdy natknęłam się na asystentkę szefa. Jak się czujesz? Spytała mojej córki. A córka w szoku: „Ja? Świetnie”. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię.

„W niedzielę wieczorem zadzwoniła do mnie szefowa, chciała, żebym poprawiła prezentację”. Nie powiedziałam jej: „Jest niedziela wieczór, nie przeszkadzaj mi, zrobię to rano”. Byłam ujmująca, rozumiejąca i grzeczna. Po odłożeniu słuchawki napisałam SMS-a, którego chciałam wysłać do koleżanki z działu: „Właśnie zadzwoniła do mnie ta pi…. Czy ona nie rozumie, że niektórzy mają dzieci?”. Kliknęłam „wyślij” i wiadomość poszła do mojej szefowej”. Czułam się potem strasznie, bo w żaden sposób nie okazała mi niechęci, nie wspomniała słowem”.

O współpracownikach

„Robiłam kampanię dla bardzo ważnego klienta. Ale klient był upierdliwy. Ciągle wszystko kazał mi poprawiać. Dzwoni enty raz z uwagami. Przez zaciśnięte zęby mówię: „Okej, jasne, okej, zrobimy. Odkładam (tak mi się wydaje) telefon, zerkam na zegarek. 22.00. A ten jełop urządził mi bezsenną noc. Zaczynam walić komórka i drzeć się: >>Ja pierdo…, co za głąb, chu…, prostak, świr, je…ny perfekcjonista<<. Nagle zerkam na wyświetlacz. Ratunku, nie wyłączyłam rozmowy. >>Halo<< mówię do telefonu modląc się, by jednak połączenie było przerwane. >>Halo, jestem, spokojnie. Nie wiedziałem, że znasz tyle przekleństw, taka jesteś zazwyczaj kulturalna i miła<< - mówi mój klient, który był cały czas na linii”.

O rodzinie: siostrze, bracie, kuzynce, matce i teściowej

„Największa wpadka?  Z teściową. Na samą myśl mam dreszcze. Trwają nasze przygotowania do ślubu. Siedzimy przy stole. Narzeczony, przyszły teść, teściowa, ja. Ona komentuje jakieś ustalone dania, chce zmieniać. Wyciągam komórkę i piszę do przyjaciółki: trzymaj mnie, bo ukatrupię jędzę. Ale jestem trochę zakręcona, nieskupiona, więc SMS wysyłam do matki narzeczonego. Jej komórka wibruje na stole, gdy widzę, co zrobiłam, mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ona czyta i zachowuje pokerową twarz. Dopiero potem odpisuje: „No chyba nie będzie tak źle”. Uff, okazała ogromną klasę, ten moment zmienił naszą relację, ale do dziś mi głupio”.

O byłych i aktualnych

„Robię screen rozmowy z eks  i wysyłam do przyjaciółki. Przepraszam, chcę wysłać, bo wiadomość wysyłam do byłego. A tam oprócz zdjęcia naszej korespondencji, miliony inwektyw. I co ja mam zrobić z tym durniem” - pytam. Nienawidzę go” - dopisuję.

„Prowadzę jednocześnie korespondencję mailową z adwokatką i byłym mężem. Jednocześnie próbuję ogarnąć trójkę dzieci, psa, kota i zlecenie w pracy. Jestem ZAROBIONA, bo tylko tak mogę sobie wytłumaczyć fakt, że wysyłam do byłego całą listę jego „win”, którą miałam przesłać… adwokatce. Screeny rozmów z kochanką, wypowiedzi przyjaciół. Wszystko to, co miało być „zaskakującą” linią obrony.

„Próbuję zachować pokerową twarz, wkurzyłam się na narzeczonego, nie odbieram telefonu. A on dzwoni, jak wariat. W końcu piszę do siostry, która mnie wspiera: wciąż mam nie odbierać, umieram z tęsknoty. Wiadomość wysyłam do. narzeczonego. Prawdziwa Mata Hari - myślę o sobie”.

A wam zdarzyły się takie wpadki? Podobno nie byłoby takich sytuacji, gdybyśmy były bardziej asertywne…

Więcej o wpadkach... na Polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)