POLECAMY

4 rzeczy, których nauczyłam się (na własnej skórze) dzięki zdradzie

Zdrada boli koszmarnie. Nic w życiu mnie bardziej nie bolało. Nic bardziej nie poturbowało. Ale też nic bardziej nie zmieniło. Czego konkretnie nauczyła mnie zdrada?
Magda Klimkowska / 2 tygodnie temu
4 rzeczy, których nauczyłam się (na własnej skórze) dzięki zdradzie fot. Adobe Stock

Czuję się ekspertką od zdrady. Przez ostatnie 9 miesięcy przeczytałam o niej dużo. Wysłuchałam wielu mądrych osób, które o niej opowiadały (szczególnie polecam np. wykład „Zmiana definicji zdrady”). Przegadałam, przepłakałam, przemyślałam wiele godzin. Kawał mojego życia poświęciłam zdradzie (choć to nie ja zdradzałam!). Nadal jej nie lubię! Jednak sporo mnie nauczyła… 

1. Zdrada jest zawsze początkiem czegoś nowego

Do tego trzeba dojść. Na początku zdrada jest absolutnie końcem świata, końcem miłości, wydaje się, że końcem życia. Rozwala na kawałki. W moim przypadku (List do kochanki mojego męża. Prawdziwy...) zniszczyła naszą rodzinę. Zniszczyła wszystko, w co wierzyłam. 

Ale po kilku długich miesiącach wiem, że zdrada - jak każdy kryzys - może być początkiem czegoś nowego.

Wiele par po zdradzie walczy o ratowanie związku. I wielu się udaje. Każda zdrada sprawia, że trzeba przedefiniować związek. Zdecydować, co będzie dalej.

Ja się rozwiodłam. Buduję NOWE życie. Nie chciałam go. Ale mam. I zaczynam o nie dbać, chcę powolutku jakoś układać, na swoich warunkach.

Przestałam już zadawać pytania o plugawe szczegóły „jak oni to robili?”, „jakie one były w łóżku?”, „w czym były lepsze?”. To są pytanie, które tylko zadają jeszcze większy ból i nie pozwalają spać w nocy.

Myślę raczej o sensie tego, co przeżyłam. „Co te romanse znaczą dla mnie?”, „Jaką mogę wyciągnąć z nich lekcję na przyszłość?”, „Czy to dobrze, że poznałam prawdę?”

Lubię też słowa pewnej terapeutki, która zwykła mawiać: 

„Wierzę, że ze zdrady może na końcu urodzić się coś dobrego. 
Nie, nikomu jej nie polecam! To tak, jakbym polecała zachorowanie na raka.
Choć, z drugiej strony, wszyscy znamy ludzi, którym nowotwór kazał spojrzeć na życie z innej perspektywy...”

2. Przyjaciele (i ludzie!) są najlepszym lekiem

Jedna z koleżanek powiedziała mi tak: „Przecież nie jesteśmy z Tobą, bez powodu! Zasłużyłaś na to. Odcinasz kupony, za to jaką byłaś przyjaciółkąprzez ostatnie lata”. Piękne, prawda?

A tak serio - mama, dzieci, rodzina, przyjaciele, znajomi w pracy - oni wszyscy uratowali mój tyłek. Słuchali wycia w słuchawkę, podnosili z podłogi i przykrywali kocem, znosili moje złośliwości. Sprawiali, że z czasem zaczęłam normalnie funkcjonować...

Jestem za to dozgonnie wdzięczna. I chyba pierwszy raz przekonałam się tak namacalnie, że pewnych rzeczy kupić nie można. Przyjaźń jest bezcenna.

3. Mam więcej siły, niż myślałam

Miałam 17 lat, kiedy się zakochałam w moim (byłym już) mężu. Byliśmy małżeństwem ponad 18 lat. Dwójka cudownych dzieci, fajny dom. Normalny, czasem były awantury, czasem dużo śmiechu, górki i dołki. Generalnie tak to widziałam. Prawda była inna.

Ale nawet wiedząc o tym całym kłamstwie, podwójnym życiu, cholernie trudno było mi to wszystko przeciąć. Nie ja to zepsułam? No, różne ma się myśli…

Wszyscy mówili, ze rozwód będzie najgorszy. Był. Był koszmarnym przeżyciem, choć mój trwał krótko, bez awantur i prania brudów. Święta, urodziny dzieci, imieniny dziadków, zebrania, szkoła, zwykłe śniadania, śniadania niedzielne, oglądanie zdjęć, czy nawet naszych ulubionych filmów - duuużo jest trudnych chwil. Bardzo. Ale przeżyliśmy je. Uff. 

Jak (w miarę spokojnie) przeżyć rozwód?

4. Zdrad jest więcej, niż myślisz 

Może jestem ciężkim przypadkiem, naiwnym, wierzącym na słowo. Ale naprawdę nie miałam pojęcia, że tyle osób wokół mnie zostało zdradzonych.

Kiedy opisałam moją historię, odezwało się do mnie wiele kobiet. Pisały, że rozumieją, co czuję, że chętnie przytulą, pójdą na kawę, na wino. Jedne opowiadały ze szczegółami swoje historie, jak walczyły dalej o związek po zdradzie. Inne przyznawały, że umiały i nie chciały wybaczyć, pracować. Podsuwały dobre książki, telefony do psychologów. Zapewniały, że da się to przeżyć. Na początku nie wierzyłam...

Świadomość, że tyle wspaniałych kobiet była/jest zdradzana, wcale nie poprawia nastroju. Ale pomaga uświadomić coś banalnego, co odrzucałam. Zdrada jest stara jak świat i nigdy z niego nie zniknie. Dziś jest szczególnie łatwa (internet, telefony!), powszechna i bolesna. 

Polecamy! List do zdradzanych kobiet: „Macie prawo wyć, nienawidzić świata i NIE jesteście niczemu winne! Nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej!”
„Pragnę nowego życia, ale inni spisali mnie na straty. Tak wygląda życie porzuconej żony i samotnej matki?”

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)