Czy sparaliżowany pan Krystian zabierze jeszcze syna na wycieczkę? Zawsze ratował innych, teraz sam potrzebuje pomocy!

Ma na imię Krystian i ma 36 lat. Jest moim ukochanym mężem, ojcem mojego czteroletniego syna. Mężczyzna bohater. Ratował ludzi z pożarów i wypadku. Pomógł policji złapać pijanego sprawcę kolizji. Od lutego jest sparaliżowany.
Mężczyzna z dzieckiem fot. Archiwum prywatne

- Życie człowieka zmienia się w sekundę. Ale nie rozpaczam, walczę o męża. I uratuję go - mówi Beata Jabłońska, żona Krystiana. I opowiada jego tragiczną historię.

Czasem słyszałam o różnych wypadkach. Coś w gazecie, coś w telewizji. Bliscy mówili: coś czułam, czułem. Intuicja, niepokój, lęk. Zapowiedź dramatu. U mnie nic.

Policjant przerwał wywiad i… uratował dziecko. Zobaczcie to na filmie!

W nocy nie śpię. Dręczą mnie obrazy, męczy puste miejsce przy łóżku.
Obrazek 1. Zwyczajna zimowa niedziela, 5 lutego. Jest przed 21.00. Krystian rzuca w drzwiach: „Pa, kochanie”. Umówił się na w parku trampolin z siostrzeńcem i siostrzenicą. Wysportowany, sprawny facet. Nie boję się, że tam idzie, robił to już setki ludzi, podobnie, jak wielu innych Polaków. Dzieci i dorosłych.


Krystian Jabłoński z synem. (Fot. arch. pryw.)

Usypiam Kajtka. Myślę: „Potem będziemy mieli wieczór dla siebie”. Ale nie mamy wieczoru dla siebie. Ani tego ani żadnego innego. 21.05, telefon. „Krystian miał wypadek, ubierz się, zejdź na dół”. Ton głosu siostrzenica ma spokojny, więc i ja raczej spokojna. Pewnie coś z samochodem, myślę. Ogarniam Kajtka, siebie, biorę go na ręce schodzimy. Potem, jak przez mgłę słyszę: zły upadek, nie mógł się ruszać, pogotowie, szpital.
O tym, co się dzieje dowiaduję się dopiero na SOR, gdzie jestem 20 minut po telefonie siostrzenicy. Fizjoterapeuta potem powie: „Fatalny upadek na głowę, jakby mąż skoczył na beton, a nie na miękką powierzchnię. Aż niemożliwe. Kręgi szyjne się wyłamały, odłamki trafiły w rdzeń kręgowy. Pech.”

Dlaczego ostrzelano autobus w Poznaniu?

Mąż powie: „Chyba za nisko się odbiłem do salta, usłyszałem trzask w karku, więcej nic. Szeptałem tylko potem: nic nie czuję, nic nie czuję”.
Ale tego 5 lutego słyszę od lekarza: „Mąż jest sparaliżowany”. Tłumaczy, że Krystian uszkodził sobie trzeci i czwarty kręg. Na dłoniach pokazuje, jak się oba przesunęły. Jeden w lewo, drugi w prawo. „Jeszcze kolejne badanie, które ustali, czy rdzeń jest zerwany. Jeśli tak, mąż nigdy nie odzyska sprawności”.


Beata Jabłońska z mężem. (Fot. arch. pryw.)

To chyba sen, żart, na pewno nie my. 20 minut oczekiwania. I kolejny wyrok. Rdzeń niezerwany, ale uszkodzony. Muszę teraz iść do domu, bo będą zakładać mu wyciąg. Wwiercą mu do głowy śruby. Chodzi o to, żeby kręgi wróciły na miejsce.

Tej nocy prawie nie śpię. Płaczę, nie mogę znaleźć sobie miejsca. Tak teraz będą już wyglądać moje noce. Potem będę budzić mnie jeszcze straszne sny. Mąż ze śrubami w głowie na OIOM-ie. Niesłyszący, co mówię, niemający czucia w stopach, niemogący oddychać, z dziurą w gardle. Mówiący: tęsknie za wami.

Przypomnę sobie milion razy nasze dotychczasowe życie. On własna firma, ja chcąca wrócić do pracy. Marzyłam o pracy w policji, w poniedziałek mieliśmy jechać składać papiery. Nasze weekendowe wyjazdy. Słowacja, Czechy, polskie góry. Krystian kochający podróżować, a ja uwielbiająca mu towarzyszyć. I Krystian, który poznałam świat z nami. Grille u przyjaciół, sanki z rodziną i przyjaciółmi. Szczęście. Fajna rodzina 30 plus.

Przypomnę sobie nasze poznanie w sierpniu 14 lat temu, rozmowę przy barze i poczucie, że spotkałam miłość życia. Wesoły, zabawny, mądry, kochany i bardzo opiekuńczy chłopak. Jak mój tata.
Będę myśleć o naszych planach i marzeniach. Wakacjach, na które mieliśmy pojechaliśmy w tym roku. I o tym, jak życie bywa przewrotne. Krystian zawsze pomagał innym. 10 lat temu wracał trasą katowicką, przejeżdżał przez miasto, zobaczył płonącą kamienicę. Zjechał na bok, wyskoczył. Kamienica była już pełna dymu, Krystian na kolanach wyciągał z mieszkań ludzi. Dopiero później przyjechała straż pożarna. Innym razem reanimował mężczyznę po wypadku. Jeszcze innym był świadkiem wypadku spowodowanego przez pijanego kierowcę. Nie pomyślał: nie moja sprawa. Ruszył w pościg, dzięki niemu sprawca został złapany.

"1000 lajków albo go upuszczę"! Za ten kretyński wybryk ojca spotka kara

Teraz zostały tygodnie spędzone w szpitalu. Odwożenie Kajtka do przedszkola i kurs do Sosnowca. Godziny przy łóżku. Masaże, karmienie, czytanie Krystianowi gazet i opowiadanie, co się dzieje na Facebooku, bo on pragnie choć namiastki normalnego życia. Potem praca z fizjoterapeutą, motywowanie, by próbował samodzielnie podnieść głowę. Krystian jest silny, ale nawet silniejsi potrafią się załamać, gdy dowiadują się, że są sparaliżowani.
„Próbuję dla was, muszę” mówi wiele razy on. „Musisz” odpowiadam, choć wiem, ile wysiłku kosztuje go każda próba.
Jednocześnie walczę z urzędami, zawieszam działalność Krystiana, zdobywam pieniądze.
Po pięciu miesiącach sukces: Krystian, dzięki respiratorowi, może lepiej oddychać. Udaje mu się pół godziny wytrzymać na wózku. Wożę go szpitalnym korytarzem. Mąż wreszcie widzi coś innego niż szpitalny sufit.

Dziś lekarze mówią: - My zrobiliśmy już wszystko, reszta zależy od Krystiana i od regularnej rehabilitacji. Proszę walczyć. Cuda się zdarzają.
Szanse są. Poznaje wiele ludzi po takich wypadkach. Znajomy był w dużo gorszym stanie niż Krystian, dziś sam chodzi. Są też ludzie, którzy nigdy już nie wstaną z łóżka.
Ale my będziemy walczyć. Wierzę, że dobro do Krystiana wróci. Potrzebuje siły i wsparcia. Zrobię wszystko, żeby mu pomóc. Każdy mąż i każda żona powinni być w takich momentach blisko partnera.
Wiem, że gdybym była na miejscu Krystiana, on nie pozwoliłby mi się poddać.

PS. Wspomóżmy Krystiana. Liczy się każda wpłata. Krystian może wstać z łóżka tylko dzięki regularnej rehabilitacji, która kosztuje 7 tysięcy miesięcznie.
Dla wszystkich, którzy chcą pomóc, więcej informacji: https://www.facebook.com/groups/1936626559915694/

oraz:
https://www.youtube.com/watch?v=hWJXV_H55JA&feature=youtu.be&app=desktop
 

Wpłat można dokonywać bezpośrednio na konto Fundacji Avalon.
Numer konta:
62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
BGŻ BNP Paribas
Tytuł przelewu / cel szczegółowy :
Jabloński, 7537

Matka apeluje: nie róbcie tak na placu zabaw, możecie poważnie skrzywdzić swoje dziecko!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)