Zostanie okrzyknięta świętą, bo nie zdecydowała się na aborcję wiedząc, że ma nowotwór. Zmarła krótko po porodzie

Ruszył proces beatyfikacyjny Klary Corbelli – Włoszki, która została uznana przez Kościół „heroiczną matką”. Czy jej decyzja faktycznie była chwalebna? Mamy pewne wątpliwości.
Marta Słupska / 7 miesięcy temu
kobieta w kościele fot. Adobe Stock

Dwójka dzieci z wadami wrodzonymi

Klara Corbella pochodzi z Włoch – urodziła się w 1984 roku w Rzymie. W wieku 24 lat wyszła za mąż za Enrica Petrillo i niedługo później zaszła w ciążę. Niestety, u dziecka zdiagnozowano bezmózgowie. Małżonkowie nie chcieli jednak skorzystać z aborcji i postanowili, że Klara urodzi. Dziewczynka przyszła na świat 10 czerwca 2009 roku i zmarła niecałą godzinę później.

Para dalej starała się o dziecko. Sytuacja się jednak powtórzyła: Klara zaszła w ciążę, ale okazało się, że chłopiec ma poważne wady wrodzone (m.in. brak nóg) i również umarł po urodzeniu.

Klara i Enrico nie ustali jednak w próbach powiększenia rodziny i kobieta po raz trzeci zaszła w ciążę. Niestety, krótko po tym na jej języku pojawiła się mała ranka. Początkowo sądzono, że to afty, ale szybko okazało się, że u Klary rozwija się nowotwór. W krótkim czasie zajął on część narządów głowy i szyi.

Życie własne za życie dziecka

Klara poddała się jednej próbie wycięcia guzka – była ona dla niej bardzo bolesna, ponieważ ze względu na ciążę kobiecie nie można być podać pełnego znieczulenia. Nie zdecydowała się jednak na dalsze leczenie i chemioterapię ze względu na ryzyko uszkodzenia płodu. To właśnie ta jej decyzja sprawiła, że być może Klara już wkrótce zostanie uznana świętą w oczach Kościoła.

Ostatecznie Klara nie wyraziła też zgody na przyspieszenie porodu, co umożliwiłoby jej wcześniejsze podjęcie leczenia. Małego Franciszka urodziła 30 maja 2011 roku. Zbyt późno podjęta terapia była już dla niej nieefektywna – komórki nowotworowe były w tym czasie rozsiane po całym jej organizmie. Klara zmarła kilka dni po pierwszych urodzinach synka na początku czerwca 2012 roku.

Urodziła dziecko, chociaż wiedziała, że dziewczynka umrze tuż po porodzie. Chciała nadać sens jej istnieniu

Będzie świętą?

Kardynał Angelo de Donatis (wikariusz generalny Rzymu) podpisał dekret związany z diecezjalnym etapem procesu beatyfikacyjnego Klary Corbelli Petrillo. Według Kościoła jest ona „heroiczną matką”. Wikariusz zachęca, by dzielić się materiałami dotyczącymi życia Włoszki.

Przypominamy, że pod pojęciem pism, rozumiemy nie tylko dzieła drukowane, które skądinąd zostały już zgromadzone, ale też rękopisy, pamiętniki, listy i wszelkiego rodzaju prywatne pisma Służebnicy Bożej
– pisze wikariusz w dokumencie.

Czy decyzja Klary była aktem heroizmu? Opinie na ten temat są podzielone. Wiele osób wytyka, że para nie powinna starać się o kolejne dziecko wiedząc, że poprzednia dwójka przyszła na świat z wadami rozwojowymi. Pojawiły się też głosy, że decyzja Klary nie była wcale dobra, ponieważ kobieta osierociła syna.

Jesteśmy ciekawe waszej opinii w tej kontrowersyjnej sprawie.

Polecamy:
Córka umarła na ich oczach. Tuż przed śmiercią rodzinie zrobiono pożegnalne zdjęcie
Śmierć we Wrocławiu: młoda kobieta opiekowała się nieszczepionymi dziećmi. Zmarła z powodu zakażenia meningokokami

Źródło: pch24.pl, mamadu.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/7 miesięcy temu
Podzielam wypowiedzi osób poniżej. Myślę, że ludzie za takie postępowanie powinni być karani a nie beatyfikowani czym tu się chwalić i na dodatek osierociła syna. Tragedia i masakra bezmózgowie.
/7 miesięcy temu
Podzielam opinie pani poniżej. Agata Mroz-Olszewska tez powinna zostac beatyfikowana, heroicznie zmagała sie z białaczka i przegrala. Nie miala szans uczestniczyc w zyciu corki. Wiele jest kobiet ktore niezaprzestaja staran o dziecko mimo ze dzieci rodza sie z poważnymi wadami i umieraja kilka godzin po porodzie. I co i zadnej sie nie mowi a co dopiero oglasza sie je beatyfikowanymi... ludzie pomyslcie troche..
/7 miesięcy temu
W takim razie Pani Agata Mróz-olszewska także powinna zostać ogłoszona święta. Ona nie miała tyle szczęścia i nie dożyla do pierwszych urodzin córeczki.