Bez potrzeby wycięto zdrowej kobiecie żołądek, śledzionę, węzły chłonne i część przełyku. Jak do tego doszło? Nie uwierzycie…

To wyjątkowa historia, która mrozi krew w żyłach.
Bez potrzeby wycięto zdrowej kobiecie żołądek, śledzionę, węzły chłonne i część przełyku. Jak do tego doszło? Nie uwierzycie… fot. Fotolia

Dawno nie słyszałyśmy już o równie zakręconym i bulwersującym przypadku medycznym w polskim szpitalu. Sprawa wciąż jest w toku, jak jednak podaje serwis katowice.wyborcza.pl młodej mieszkance Pyskowic koło Gliwic chirurdzy wycięli żołądek, śledzionę, węzły chłonne, a także część przełyku, mimo że kobieta była całkowicie zdrowa. Jak do tego doszło? Sprawa jest bardzo zawiła.

Rak na życzenie pacjentki?

Do wycięcia zdrowych organów u Beaty J. doszło, ponieważ kobieta sfałszowała swoją dokumentację medyczną. Jak się okazało cierpi ona bowiem na  zespół Münchhausena (zaburzenie pozorowane). Choroba powoduje, że dana osoba wywołuje u siebie objawy somatyczne, by wymusić hospitalizację. Innymi słowy osoby, które na nią chorują, udają, że coś im dolega (lub celowo wywołują u siebie różne schorzenia) w celu konieczności podjęcia leczenia.

Jak ustalono, kobieta skopiowała dokumenty medyczne, które internauci cierpiący na raka żołądka zamieszczali na forach internetowych. W programach graficznych pozmieniała następnie szczegóły, wpisując swoje dane osobowe, nazwiska lekarzy i nazwy szpitali.

Ze sfałszowanymi dokumentami Beata J. udała się do onkologa z Gliwic. Ten, widząc jej wyniki, orzekł, że 24-latka cierpi na wyjątkowo złośliwy nowotwór żołądka i polecił jej Szpital Wojewódzki im. Jana Pawła II w Bełchatowie, gdzie chirurdzy mieli przystąpić do zoperowania kobiety. Ta wcześniej przedstawiła im oczywiście swoją dokumentację.

Podczas operacji lekarze zauważyli jednak, że nie ma zmian wskazujących na nowotwór żołądka. Zdziwiony chirurg przeanalizował ponownie dokumentację medyczną pacjentki, skonsultował się z asystentami i przystąpił do zabiegu uznając, że rak żołądka to podstępna choroba, a wyniki wskazują, że kobieta jest naprawdę ciężko chora, więc operacja jest konieczna. Specjalista wyciął więc Beacie J. żołądek, śledzionę, węzły chłonne, a także część przełyku.

Po pewnym czasie do domu Beaty J. przyszedł anonimowy list, w którym napisano, że operacja nie była potrzebna, a kobieta jest w pełni zdrowa. Zaszokowana matka 24-latki złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Beata J. przyznała się do winy i złożyła wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Gliwicka prokuratura chce go jednak umorzyć i skierować kobietę na przymusowe leczenie psychiatryczne. Tym bardziej, że – biorąc pod uwagę schorzenie, na które cierpi – za jakiś czas najprawdopodobniej zgłosiłaby się do innego szpitala z nowymi fikcyjnymi objawami poważnej choroby.

Takie są konsekwencje biegania bez posmarowania się kremem z filtrem. Zdjęcia dla osób o mocnych nerwach!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/rok temu
Jakoś brak komentarzy i zwyczajowych wyzwisk na lekarzy. Ta pacjentka była akurat chora psychicznie.A ilejest nieuzasadnionych wizyt Pogotowia wymuszanych przez rozhisteryzowanych ludzi bo......przeczytali w internecie albo im znajomy powiedział albo mają kaca po pijaństwie. Ile niepotrzebnych badań wymuszają niebyt rozgarnięci rodzice bo.......Braianka boli rączka albo Kevinek nabił sobie guza.W błoto idą grube miliony może miliardy złotychna niepotrzebne badania których potem brakuje na leczenie naprawdę chorych ludzi.