Tragedia w Darłówku – ludzie już wydali wyrok na matkę. Ratownicy: „Nie byłaby w stanie uratować dzieci”

Wszyscy komentują dramat, który wydarzył się w Darłówku. Wielu jako winną wskazują matkę zaginionych w morzu nastolatków. A jak sytuację komentują sami ratownicy?
Małgorzata Germak / 2 miesiące temu
Tragedia w Darłówku – ludzie już wydali wyrok na matkę. Ratownicy: „Nie byłaby w stanie uratować dzieci” www.unsplash.com

Wznowiono poszukiwania 11-latki i 13-latka, którzy zaginęli w Bałtyku w Darłówku. Ich starszego brata udało się wyciągnąć, ale chłopiec zmarł kilka godzin później w szpitalu. Spacerujący po plaży ludzie cały czas komentują tragedię, która zdarzyła się w miniony wtorek. Również w internecie huczy od komentarzy. Oskarżenia kierowane są w stronę matki, której dzieci zostały porwane przez fale. Jednak warto powstrzymać się od wydawania wyroków – w sprawie jest sporo niejasności, nadal do końca nie wiadomo, jak dzieci znalazły się w wodzie. Dodatkowo ratownicy nie mają wątpliwości – nawet gdyby matka była z  dziećmi, gdy porwała je fala, nie byłaby w stanie ich uratować. Mało tego – sama też mogłaby się utopić.
Mamy komentarz specjalisty do spraw ratownictwa wodnego.

Oświadczenie rodziny w sprawie tragedii w Darłówku: „Nie jest prawdą, że dzieci kąpały się przy czerwonej fladze”

Co się wydarzyło w Darłówku?

Rodzina pochodząca z Wielkopolski spędzała wakacje nad morzem w Darłówku. O tym, co dokładnie wydarzyło się 14 sierpnia na plaży, można mówić tylko na podstawie opinii świadków. Najprawdopodobniej mimo wiszącej ostrzegawczej czerwonej flagi, matka bawiła się z trójką swoich nastoletnich dzieci w morzu przy falochronie. Kiedy kobieta odeszła na chwilę zająć się czwartym, 2-letnim, fale porwały pozostałą trójkę dzieci. Ludzie od razu utworzyli tzw. żywy łańcuch. Starszego chłopca udało się wyciągnąć na brzeg (niestety zmarł w szpitalu kilka godzin później), jego brata i siostry już nie. W momencie tragedii ojca dzieci nie było na miejscu. W środę ratownicy musieli przerwać akcję poszukiwawczą na morzu z powodu zbyt niebezpiecznych warunków. W czwartek rano wznowiono poszukiwania. Nadal jednak do końca nie wiadomo, jak dzieci znalazły się w wodzie - czy już w niej były, czy same do niej wskoczyły pod nieobecność matki czy może wpadły.

„Jesteśmy wstrząśnięci. To były dobre dzieci”. Mieszkańcy Sulmierzyc w żałobie. Zorganizowali wsparcie dla rodziców porwanych przez fale dzieci

Kto jest winny tragedii - wypowiedź eksperta

Co dokładnie mówią fachowcy o tej tragedii? O wypowiedź poprosiliśmy eksperta od ratownictwa wodnego.
„Gdyby matka rzuciła się za tymi dziećmi w fale, sama najprawdopodobniej stałaby się ofiarą. I zamiast trójki, mówilibyśmy o czwórce poszkodowanych. Bez kwalifikacji, umiejętności, sprzętu i wsparcia, sama nie byłaby w stanie ich uratować” – powiedział nam Michał Czernicki, specjalista do spraw ratownictwa wodnego.
I przy okazji przestrzegł: „Czerwona flaga nie jest sugestią, to bezwzględny zakaz kąpieli. To nie jest wymysł ratowników, jeśli chcemy bezpiecznie korzystać z wakacji i kąpać się, nie bagatelizujmy jej”.

Czy kąpiel w Bałtyku jest bezpieczna?

A jeśli wisi biała flaga, czyli teoretycznie można się kąpać, to czy możemy czuć się w pełni bezpieczni nad polskim morzem?
„Biała flaga w miejscach wyznaczonych do kąpieli oznacza, że woda tam została sprawdzona pod wieloma względami - i to oznacza też, że można się tam bezpiecznie kąpać. Jednak wystarczy, że ktoś z kąpiących oddali się 100 metrów poza kąpielisko i tam już warunki mogą być zupełnie inne” – tłumaczy Michał Czernicki.

W Bałtyku występują tzw. prądy wsteczne, mogą pojawić się silne fale. Nie warto ryzykować zdrowiem ani życiem. Jeśli chcesz wiedzieć, jak kąpać się bezpiecznie, zerknij na przygotowany przez WOPR w Szczecinie dekalog plażowicza.

A jeśli jesteś nad wodą i widzisz, że ktoś potrzebuje pomocy, dzwoń – numer ratunkowy nad wodą: 601 100 100. Ratownicy przestrzegają przed samodzielnym rzucaniem się na pomoc osobie tonącej, jeśli nie ma się odpowiednich kwalifikacji. Zawsze zaalarmuj ratownika i wołaj o pomoc. Nie próbuj sam rzucać się w fale i ratować tonącego. „Osoba topiąca się bywa agresywna – potrzeba wiedzy i umiejętności, by zastosować odpowiedni chwyt i wyciągnąć ją na brzeg, a potem być może udzielić też pierwszej pomocy” – tłumaczy ekspert dla Polki.pl.

Więcej o tragedii w Darłówku:„Gdy się widzi taką małą dziewczynkę, to serce pęka”. To on wyłowił ciało 11-latki, którą z rodzeństwem porwały fale BałtykuDarłówko: odnaleziono ciała chłopca i dziewczynkiTragedia w Darłówku - rodzina i ratownicy spotkają się w sądzie? Do sprawy wkracza adwokat!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (11)
/miesiąc temu
Bardzo tragiczna historia ze smutnym zakończeniem. ale jak to mówią nie da się oszukać swojego przeznaczenia.. Ja sama co roku jeżdżę nad polskie morze na wakacje, bo ma apartament Lubicz w Rowach i kąpię się w naszym morzu. Zawsze jest tam sporo turystów, bo okolica jest piękna, no i niektórzy stosują się do zakazów ratowników, a są tacy których to nie interesuje. Ja kąpię się tylko i wyłącznie na strzeżonych kąpieliskach jak jest biała flaga. Nie ma co ryzykować, jednak woda to niebezpieczny żywioł.
/2 miesiące temu
Co innego ojciec - od razu czapa albo dożywocie. Bez procesu, bo po co. Wiadomo przecież, że facet winny. Po to oni są, aby ich kopać i opluwać. Wywalić kobiety z prokuratur i sądów! Nie nadają się.
/2 miesiące temu
To jest tragedia i trauma na całe życie dla rodzicow. Pojechali z radoscia a wroca w zalobie. Oczywiście że bezmyślność wchodzic do wody ale dobrze wiemy jak trudno utrzymać nastolatki na plaży. Sama jestem teraz nad morzem i widze jak ludzie sa bezmyslni ale teraz po tej tragedii nie ma już po co jeszcze krytykować. Współczuję rodzinie i nigdy nikomu nie życzę takiej tragedii. A niektórzy niech lepiej zastanowię się co piszą. Karma wraca
POKAŻ KOMENTARZE (8)