POLECAMY

Brak towaru na półkach i dłuższe oczekiwanie przy kasie. 2 maja w tym sklepie czekają was utrudnienia

Związki szykują w Biedronce strajk włoski.
Brak towaru na półkach i dłuższe oczekiwanie przy kasie. 2 maja w tym sklepie czekają was utrudnienia fot. Fotolia

2 maja w sklepach Biedronki spodziewać się można powolnej obsługi i braku towaru na półkach. Związki zapowiedziały strajk włoski, domagając się podwyżek płac. Formalnie to tylko protest, bo aby zorganizować strajk należy przejść przez wiele formalności.

Mimo, że firma Jeronimo Martins Polska poinformowała o podniesieniu wynagrodzeń w ciągu ostatniego roku aż trzykrotnie, pracownikom to nie wystarcza. Jak wygląda podstawowa pensja?

W zależności od lokalizacji sklepu pracownik Biedronki może liczyć na wynagrodzenie od 2300 złotych brutto, czyli 1670 złotych netto na początku pracy. Po roku pensja rośnie o 100 zł, a po trzech latach o 200 zł. Do tego dochodzi wprowadzony od kwietnia dodatek 350 zł, jeśli pracownik nie opuści żadnego dnia pracy.

Jak wygląda praca w Biedronce?

Biedronka zatrudnia aż ok. 56 tysięcy pracowników. Gdyby chciała teraz każdemu dać po 100 zł podwyżki na rękę, to w skali całej sieci dałoby to dodatkowy koszt 9,7 mln zł miesięcznie, czyli 116 mln zł rocznie. Ale sieć na to stać ponieważ notuje coraz wyższe zyski. 20 kwietnia Jeronimo Martins podał wyniki za pierwszy kwartał. Biedronka okazała się jego najbardziej zyskownym przedsięwzięciem.

Biedronka może płacić więcej pracownikom, nawet o ponad 600 zł, ale trzeba mieć świadomość, że pracownicy zarabiają dokładnie tyle, ile są warci na rynku. Jedynym co może zmusić pracodawcę do podwyżki jest kłopot ze znalezieniem odpowiedniej obsady i strach, że braki kadrowe zauważą klienci.

Rośnie spory konkurent dla Biedronki. Będziecie tam robić zakupy?

Nie bez powodu właśnie w dużych miastach Biedronka płaci po 200-300 zł więcej niż w małych miejscowościach. Po prostu tu trudniej znaleźć pracowników, którzy zgodzą się na 2300 złotych brutto, a nie dlatego, że związki mają większą siłę argumentów akurat w dużych aglomeracjach.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)