POLECAMY

Młoda matka z depresją poporodową zgłosiła się do lekarza po pomoc. Wezwano do niej policję

„Zamiast dać mi wsparcie, potraktowano mnie jak przestępcę” – mówi Jessica Porten. Poznajcie jej historię.
Małgorzata Germak / 8 miesięcy temu
Młoda matka z depresją poporodową zgłosiła się do lekarza po pomoc. Wezwano do niej policję fot. Screeny Facebook: @Jessica Porten

Ciężko uwierzyć w to, co niedawno zdarzyło się tej młodej matce. Jessica Porten z Sacramento w Kalifornii poszła ze swoją 4-miesięczną córką Kirą do kliniki na standardową wizytę dziecka. Podczas rozmowy z pielęgniarką wyznała, że ma depresję poporodową, objawiającą się między innymi napadami złości. Powiedziała, że bez leków i terapii może nie przejść przez to. „Potrzebowałam wsparcia. Pielęgniarka stwierdziła, że musi to skonsultować z lekarzem i wyszła z gabinetu. Wtedy wezwali do mnie policję” – czytamy w relacji młodej matki na jej profilu na Facebooku.

Znamy nowe standardy okołoporodowe! Mogą wam się nie spodobać… Co i kiedy się zmieni?

„Potraktowali mnie jak przestępcę” – mówi zbulwersowana matka

Jessica Porten została zmuszona do czekania ponad godzinę z asyście personelu kliniki na przyjazd policji. Ze swoją córką pod policyjną eskortą została odwieziona na ostry dyżur do szpitala.

Na miejscu przyznano mi strażnika, który mnie pilnował. Czułam się jak przestępca
– relacjonuje matka.

Została zarejestrowana, pobrano jej krew. „Policja towarzyszyła mi nawet w toalecie, gdy musiałam pobrać próbkę moczu” – opowiada Jessica. Kobieta ze swoim 4-miesięcznym dzieckiem czekała w zamknięciu 10 godzin na pracownika opieki społecznej. Gdy ten wreszcie się pojawił, uznał, że matka nie kwalifikuje się do natychmiastowego leczenia psychiatrycznego i została wypuszczona do domu.

Przez 10 godzin nikt nie udzielił matce wsparcia

„Przez ten cały czas, gdy byłam na ostrym dyżurze, nie przyszedł do mnie żaden lekarz. Ani razu! Gdy o północy wychodziłam ze szpitala, psychicznie czułam się fatalnie. Żadnych leków, żadnego umówienia mnie na wizytę, żadnej rozmowy z lekarzem. To była 10-godzinna gehenna, przez którą przechodziłam nie tylko ja, ale i moje maleństwo. Kira przez ten czas zasnęła tylko na pół godziny” – opowiada Jessica.

Kobieta z depresją poporodową to nie jest groźny przestępca

„Targa mną dużo emocji. Jestem zraniona, smutna, zbulwersowana, zła i zawiedziona tym wszystkim, tym jak mnie potraktowano” – wyznała Jessica. Mimo to mama Kiry nie zamierza podejmować żadnych prawnych kroków. Publikując swoją historię na Facebooku, chce raczej uświadomić społeczeństwo i inne matki, jak działa system opieki zdrowotnej. „Chcę, żeby o tym mówiono. Matka borykająca się z depresją poporodową powinna trafić do ludzi, którzy jej pomogą wyjść z tej sytuacji” – tłumaczyła Jessica Porten.

Na odzew nie musiała czekać. Pod jej postem zawrzało, toczą się dyskusje, posypały się wspierające komentarze, ludzie masowo zaczęli udostępniać jej historię. Po tygodniu post Jessiki skomentowało 11 tysięcy osób, a ponad 33 tysiące udostępniło go.

Co sądzicie o tym, co przytrafiło się tej matce?

Czytaj też:

Dziecko miało ponad 40 stopni gorączki, a dyspozytorka odmówiła wysłania karetki. „Czy oni siedzą tam, żeby dobijać?” Umarł w kolejce do szpitala. Jak się leczy raka w Polsce?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/8 miesięcy temu
co za historia :( w USA jednak wszystko jest możliwe.