Martyna Wojciechowska, program Kobieta na krańcu świata, odc. 9, sezon 7, Kolumbia fot. Martyna Wojciechowska, program Kobieta na krańcu świata, odc. 9, sezon 7 - fot. Marek Arcimowicz/TVN

Martyna Wojciechowska obchodzi 42. urodziny

Martyna Wojciechowska to kobieta z pazurem. 28 września kończy 43 lata. Wyjątkowa, nieprzeciętna, nieco szalona. Dlaczego ją uwielbiamy? Przeczytaj!
Edyta Liebert / 28.09.2017 12:04
Martyna Wojciechowska, program Kobieta na krańcu świata, odc. 9, sezon 7, Kolumbia fot. Martyna Wojciechowska, program Kobieta na krańcu świata, odc. 9, sezon 7 - fot. Marek Arcimowicz/TVN

28 września kończy 43 lata. Dla wielu Polek jest symbolem marzeń o życiu pełnym przygód. Wiele kobiet w tym wieku zmaga się ze swoimi nastoletnimi dziećmi, spłaca kredyty na mieszkanie, szuka studiów podyplomowych, by podnieść kwalifikacje i stara się utrzymać swój związek z mężczyzną. Ale nie Martyna Wojciechowska. Ona jest poza skalą i poza regułą. I za to ją kochamy.

Redakcyjnie z okazji urodzin dziennikarki, zaczęłyśmy wymieniać jej dokonania, które nam imponują i cechy charakteru, które chciałybyśmy w sobie odnaleźć lub wykształcić.  Za co ją kochamy? I za co wy ją kochacie? Poniżej 5 powodów i 5 cytatów, które pochodzą z Facebooka podróżniczki.

Siła jest kobietą. Obejrzyj świetny cover przeboju "Spice Girls"

1. Za "Kobietę na krańcu świata"

Program, który był jej dzieckiem, a raczej którego ona była samotną matką. Dekadę temu nikt nie chciał inwestować w kosztowne formaty. Kogo będzie interesować życie w afrykańskiej dżungli? Która Polska pomyśli o hodowli alpak w Peru? Pierwszy odcinek został wyemitowany 20 września 2009 roku, a zamiarem dziennikarki było ukazanie życia kobiet w egzotycznych miejscach na świecie, tak dalekich od polskiej codzienności: Boliwii, Wenezueli, Kambodży i wielu, wielu innych. W tym roku nie doszło do emisji żadnego z odcinków z przyczyn osobistych i zdrowotnych. Martyna Wojciechowska nie widzi siebie w telewizji bez tego programu. - Myślę, że nasz cykl reportaży stał się dla wielu ludzi oknem na świat, programem, który uczy tolerancji i łagodzi obyczaje w naszym szalonym współczesnym świecie. Wierzę, że widzowie oglądają moje filmy, bo chcą wiedzieć więcej. I to nieprawda, że ludzie pragną dziś tylko taniej rozrywki. Wierzę w moją publiczność. I wierzę, że jej nie zawiodę. Obiecuję, że znów stanę przed kamerą na krańcu świata. Tylko, że jeszcze nie wiem, kiedy. - wyznała w wywiadzie dla dwutygodnika Flesz.

 

 

Mam nadzieje, że macie to z tyłu głowy każdego dnia! M. #youonlyliveonce #yolo #lifequotes #martyna

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Martyna Wojciechowska (@martyna.official)

My też nie wyobrażamy sobie, że Martyna mogłaby nie wrócić na wizję. Nie zatrzymało jej zapalenie opon mózgowych, złamanie szyjnego odcinka kręgosłupa, wypadek na motocyklu czy porażenie prądem. Czekamy na kolejny sezon.

2. Robi męską robotę, ale wciąż jest kobieca

Dla taty, dzięki któremu mam benzynę we krwi.

Taka dedykacja pojawiła się w książce "Automaniaczka", którą dziennikarka wydała 3 lata temu. Wojciechowska brawurowo jeździ na motocyklu. Jest wyszkolonym kierowcą rajdowym (od 17. roku życia posiada Międzynarodową Sportową Licencję Rajdową i Wyścigową. Pasję do motoryzacji łączy z zamiłowaniem do nurkowania (jest licencjonowanym nurkiem technicznym) i wszelkich sportów ekstremalnych (m.in. wspinaczka wysokogórska). W 2002 roku wzięła udział w rajdzie Sahara-Dakar i ukończyła go jako pierwsza Polka i kobieta z Europy Środkowo-Wschodniej. Gdyby ktoś czytał jej biografię bez wskazówek, że chodzi o kobietę, możemy się założyć, że w wyobraźni widziałby komandosa w pełnym rynsztunku.

Martyna woli spodnie od sukienki, nie lubi się malować, a włosy najczęściej związuje, bo tak jest jej wygodniej. Choć podejmuje "męskie wyzwania", wciąż jest ultrakobieca i piękna.

3. Jest dobrą matką i dobrym człowiekiem

Czy uprasujemy śpioszki, czy nie - nie jest istotne. Doby nie da się rozciągnąć i nie miejmy do siebie o to żalu.

Kilka lat temu przyznała, że macierzyństwo początkowo ją przerosło. W mediach rozpętała się burza, bo Wojciechowska to nie jest typowa Matka-Polka, bo pracowała niemal do dnia porodu, a ciąża była zaskoczeniem [Martyna miała poważną operację i złamaną kość łonową po wypadku, co przekreślało możliwość donoszenia ciąży - przyp. red.]. Wskazała, że spełnienie kobiety to nie tylko rodzina. Samorealizacja daje satysfakcję i szczęście osobiste. I tylko kobieta świadoma siebie i spełniająca marzenia może być dobrą matką. Wystarczająco dobrą. Ale nie ideałem, bo takie nie istnieją!

 

Oh well... ;-) #woman #womanattheendoftheworld #martyna #jyoti #seeamjob #love #lovemyjob #travel #smile \ Travel Greetings for @theellenshow :-)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Martyna Wojciechowska (@martyna.official)

4. Nie boi się trudnych tematów

Szybko zrozumiałam, że nic, a w szczególności życie, nie jest nam dane na zawsze. I jeżeli chcę coś zrobić, to muszę teraz, zaraz, bo jutra może już nie być.

 

W 2015 roku nakręciła poruszający film dokumentalny "Ludzie-duchy" o 17-letniej albinosce, która straciła rękę w brutalnym napadzie [Kończyny albinosów są często uznawane za amulety, wykorzystywane w szamanizmie i magii - przyp. red.]. Film jest poświęcony sytuacji albinosów we wschodniej Afryce. W tym silnie rozwiniętym turystycznie kraju ludzie wciąż polują na ludzi. Obraz zdobył główną nagrodę w kategorii film dokumentalny na 55. Międzynarodowym Festiwalu Produkcji Telewizyjnej w Monte Carlo. Historia wstrząsnęła widownią.

- Odkąd usłyszałam o tym problemie i zobaczyłam go na własne oczy postanowiłam, że muszę go nagłośnić, co właśnie czynię. Dzisiaj jest jeden z tych dni, kiedy czuję, że moja praca naprawdę ma znaczenie i małymi krokami może wpływać na losy ludzi... - powiedziała Wojciechowska podczas odbierania nagrody.

5. Nie poddaje się, ale też nie ukrywa słabości

Często powtarzam, że wychowywanie dziecka to wyzwanie większe, niż zdobycie Mount Everestu, szczególnie, że taka wyprawa trwa przez całe życie... Zmienia się, ale nigdy się nie kończy. M.

To ona uzmysławia tysiącom kobiet, że nie musimy być doskonałe. Życie składa się z poświęceń i wyborów. Rodzina czy praca? Domowe pielesze czy Mount Everest? Wojciechowska potrafi przyznać się do momentów bezsilności i jako matka, i jako podróżniczka. W 2010 roku osiągnęła szczyt - dosłownie i w przenośni - zdobyła Koronę Ziemi. Jest drugą Polką, której udało się tego dokonać. Stanęła na Mount Blanc (4810 m), Kilimandżaro (5895 m), na wierzchołku Aconcaguy (6962 m). Potem w drodze po Koronę Ziemi wspięła się na kolejne szczyty - na Mount McKinley (6194 m), Elbrus (5642 m) i na Mount Vinson (4897 m) na Antarktydzie. Ostatni szczyt - Puncak Jaya (4884 m) w Nowej Gwinei, zdobyła w 2010 roku, kiedy jej córka miała 2 lata.

 

Freedom #travel #travellikeagirl #love #lovemyjob #photooftheday #martyna #smile

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Martyna Wojciechowska (@martyna.official)

Wielu z nas niewiele mówią te nazwy prócz tego, że są szczytami górskimi i kiedyś na geografii pokazano je nam na mapie. Dla Wojciechowskiej to wyznaczniki i sukcesów, i wielkiej tęsknoty za dzieckiem. Jej wybór i jej odpowiedzialność. Jak często powtarza, siłę i wsparcie otrzymuje od mamy. - To dzięki niej jestem taka - mówiła w wywiadzie dla jednego z magazynów kobiecych.

Mamy jedno życie. Musimy przeżyć je jak najlepiej

Czego można życzyć dziennikarce z okazji 42. urodzin? Przede wszystkim zdrowia, by jak najprędzej do nas wróciła.