Katarzyna Przygoda w śpiączce fot. Screen Facebook Obudźmy Kasię

Katarzyna Przygoda w śpiączce - bliscy i rodzina zbierają pieniądze

Leczenie i rehabilitacja są kosztowne. Rodzina liczy na wsparcie i... cud. Czekają na moment, kiedy Katarzyna Przygoda otworzy oczy i zobaczy swoją maleńką Julkę.
Edyta Liebert / 20.09.2016 21:48
Katarzyna Przygoda w śpiączce fot. Screen Facebook Obudźmy Kasię

10 kwietnia tego roku Katarzyna Przygoda trafiła do szpitala i przez cesarskie cięcie urodziła swoje pierwsze dziecko. Dziewczynka przyszła na świat śliczna i zdrowa, ale cieszyła oczy mamy tylko przez kilka godzin.

Cztery godziny później okazało się, że doszło do krwotoku, zatrzymania krążenia, a w efekcie - niedotlenienia mózgu. Konieczna była druga operacja. Udało się zatrzymać krwotok, ale lekarze nie zdołali wybudzić Katarzyny ze śpiączki farmakologicznej. Oczekiwanie trwało około miesiąca, a kobietę wypisano ze szpitala. Jak informuje rodzina, 33-latka była pod obserwacją przez całą ciążę. Nikt nie spodziewał się, że po szczęśliwym porodzie dojdzie do tragedii.

„Kasia choruje na trombofilię (zaburzenie krzepnięcia krwi - red.). Przez całą ciążę była pod kontrolą lekarza. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze, ale stało się inaczej” – mówi pani Hanna, mama Katarzyny.

Teraz bliscy gimnastyczki - mąż, brat i mama - walczą o to, by wróciła do życia. Założyli stronę na Facebooku „Obudźmy Kasię”, by nagłośnić sprawę. Rodzina ma nadzieję, że lekarze z olsztyńskiej kliniki Budzik pomogą jej wyjść ze śpiączki. Ale na to konieczne są pieniądze.

Kasia jest w trakcie kwalifikacji na operację wszczepienia stymulatora mózgu. Zanim to nastąpi, potrzebna jest rehabilitacja. Roczny koszt to około 150 tysięcy złotych.

„Nam, najbliższym, ta nieoczekiwana tragedia zmieniła i przewartościowała życie. Walczymy i nie poddamy się za nic w świecie, jednak wiemy, że sami nie damy rady. Maciej, mąż Kasi, trwa przy niej 24 godziny na dobę. Nie pracuje i cały swój czas, całe swoje serce oraz siły poświęca tylko jej. Wspólnymi nakładami zapewniamy mojej siostrze codzienną rehabilitację. Opłacamy leki i niezbędną pielęgnację. Pieniędzy niestety wyraźnie brakuje. Potrzebujemy wsparcia. Potrzebuje go Kasia, która chce żyć i będzie żyć, jak przedtem. To jedynie bezlitosna kwestia, czas”- czytamy w oświadczeniu na Facebooku.

Katarzyna Przygoda przez kilkanaście lat trenowała akrobatykę sportową. Została nawet mistrzynią Polski. Nie zdążyła dokończyć pracy doktorskiej z chemii, którą pisała. Mamy nadzieję, że jeszcze do niej wróci. Czekają na nią bliscy i maleńka córeczka. Przyjaciółka sportsmenki - Katarzyna Scott, wyznała w rozmowie z Polki.pl, że to bardzo ciężkie dla niej chwile. „Bardzo trudno odwiedzać Kasię... Jestem mamą 4-miesięcznego dziecka, serce mi pęka, gdy widzę ją w stanie śpiączki. To takie smutne, że nie może jeszcze doświadczyć wyczekiwanego macierzyństwa” - mówi.

Dotychczas zebrano ponad 55 tysięcy złotych. Pomóżmy ocknąć się mamie 5-miesięcznej Julki. Możecie wpłacić dowolną kwotę na stronie zrzutka.pl.