Polski piłkarz podczas meczu niechcący trafił kibica piłką w głowę i... uratował mu życie! Co za historia!

Polski piłkarz Kamil Wilczek przez przypadek ocalił życie duńskiemu kibicowi. Trafił go niechcący w głowę podczas meczu. David trafił do szpitala, a tam okazało się, że ma... guza mózgu.
Kamil Wilczek fot. Screen Facebook David Brian Nielsen

Ta historia wydaje się nieprawdopodobna, ale zdarzyła się naprawdę. Polski piłkarz, Kamil Wilczek, który gra w barwach duńskiego Broendby IF, przypadkowo stał się bohaterem.

Ponad miesiąc temu, podczas rozgrzewki przed meczem Broendby - FC Kopenhaga, Kamil Wilczek przypadkowo trafił piłką w głowę jednego z kibiców. Służby medyczne zareagowały od razu i pospieszyły duńskiemu kibicowi na ratunek. Zabrano go do szpitala. Prześwietlenie wykazało, że duński fan ma guza mózgu.

Gdyby nie ten nieszczęśliwy wypadek, mężczyzna prawdopodobnie nie dowiedziałby się w porę o zagrożeniu zdrowia i życia. Dzięki szybkiej diagnozie ma szansę na całkowite wyleczenie. 3 tygodnie później na jednym z portali społecznościowych zamieścił wpis, w którym podziękował Polakowi i umieścił też zdjęcie z piłkarzem. A Wilczek podarował mu swoją klubową koszulkę.

- Mam na imię David i jestem osobą, która została uderzona piłką podczas rozgrzewki przed meczem przeciwko FC Kopenhaga. Chcę podziękować personelowi medycznemu, ochronie i wszystkim pracownikom klubu, a także fanom, którzy stali blisko mnie i od razu zareagowali, bo uratowało mi to życie. Nie mogę opisać, jak bardzo jestem wdzięczny za ich wysiłki. Okazało się, że mam guza mózgu i nie zostałoby to odkryte, gdyby Wilczek nie uderzył mnie piłką w głowę, tak więc jestem bardzo wdzięczny także jemu, za to, co się stało. Zwłaszcza, że nigdy nie zająłby się mną tak profesjonalny personel medyczny jak obecnie. Teraz czeka mnie operacja i etc. Dziękuję wszystkim jeszcze raz, jestem wam dozgonnie wdzięczny - napisał kibic.

Sukces polskich naukowców w leczeniu raka

Szczęście w nieszczęściu

Wilczek wyznał, że początkowo obawiał się, że zrobił kibicowi krzywdę. Miał wyrzuty sumienia, choć to sytuacja zupełnie losowa.

- Początkowo była to trudna sprawa dla mnie. Chłopak dostał piłką w głowę i nie było z nim kontaktu. Długo nie wiedziałem, co się dzieje. Zakończyło się szczęśliwie i cieszę się, że wszystko tak się potoczyło - wyznał Wilczek w rozmowie z dziennikarzem.

Niesamowita historia, prawda? Hasło "Polak potrafi" nabrało nowego znaczenia :)

Sparaliżowany piłkarz Polonii Warszawa prosi o pomoc

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)