Fotografka wyjawia brutalną prawdę: „Zrobiłam te zdjęcia, by pokazać, jak naprawdę wygląda Dzień Matki”

Faktycznie tak wygląda codzienność kobiet wychowujących dzieci?
Marta Słupska / 5 miesięcy temu

„Wszyscy mówią tylko o tym, jak wspaniałe jest macierzyństwo, że to magiczna podróż i nie mogę się z tym nie zgodzić. Kocham bycie mamą, to najlepsza praca na świecie (…), ale uważam, że macierzyństwo to nie tylko tęcza i jednorożce” – zauważa Giedre Gomes. Jej fotografie są na to dowodem.

Cienie i blaski macierzyństwa

Giedre Gomes to fotografka, która postanowiła pokazać w swoich pracach, jak NAPRAWDĘ wygląda Dzień Matki i codzienność kobiet wychowujących dzieci. Jej zdjęcia ukazały się niedawno na serwisie boredpanda.com, opatrzone zabawnymi komentarzami oraz krótką notką autorki.

Giedre napisała w niej, że prywatnie jest matką dwóch chłopców i chociaż kocha ich nad życie, to macierzyństwo nie jest według niej jedynie pasmem satysfakcji, szczęścia i radości. To ciężka praca, która wymaga cierpliwości i poświęceń, ale wszechogarniająca miłość do własnych dzieci sprawia, że kobiety znajdują w sobie (często nadludzką) siłę, by sprostać wszystkim wymaganiom i oczekiwaniom związanym z byciem matką.

Macierzyństwo to niepamiętanie, jak to jest się wyspać, i wycieranie większej ilości kupy niż można sobie wyobrazić. Macierzyństwo to brak prywatności, niemożność siusiania czy brania prysznica w spokoju. Macierzyństwo to używanie własnej bluzki do wycierania cieknącego nosa i brudnej buzi. Macierzyństwo to uczenie się, jak robić wszystko jedną ręką i trzymać dziecko drugą. Macierzyństwo to budzenie się z malutką nóżką lub pupą na twarzy. (…) Koniec końców jednak nie zamieniłabym tego na nic. Bycie mamą oznacza bycie totalnie pod wpływem miłości, szczęścia, odpowiedzialności i bezinteresowności
– napisała Giedre.

By przypomnieć innym o tym, jakie trudy wiążą się z byciem mamą, fotografka przygotowała serię zdjęć, na których sportretowała codzienność typowej matki. Zobaczcie część z nich, wraz z komentarzem autorki, w naszej galerii. Czy wasze życie z dziećmi wygląda lub wyglądało podobnie?

Polecamy:
Gdy Amelkę zaczęło boleć ucho, lekarze myśleli, że to infekcja. Dziecko zmarło osiem dni po diagnozie
Ta dziewczynka została okrzyknięta superbohaterką. Przez znamię na twarzy wygląda jak Batman

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (17)
/3 tygodnie temu
poj...bany portal z tymi reklamami, w du..pe se je wsadzcie, nie da asie tego gó...na oglądać
/3 miesiące temu
Moge, sie zgodzić tylko z 10 zdjeciem mam dwójkę dzieci nigdy żadne nie chodziło ze mna do toalety ani tymbardziej pod prysznic jest czas na karmienie i czas na przygotowanie obiadu fakt zabawki są porizwalana po domu ale nie aż tak bez przesady nie staram sie nie wiadomo jak sterylnie żyć ale błagam nie można dać dzieciom nami rządzić
/4 miesiące temu
Do Tinesse. Moja matka (a raczej mama – bo tak o niej mówię) doskonale zna mój pogląd na sytuację. Ja szanuje jej pogląd na świat, a ona mój. Żadna z nas nie jest przez to ani lepsza, ani gorsza, po prostu inna. Nie, nie byłam dla niej takim utrapieniem jak dzieci z powyższych zdjęć, bo jako małe dziecko nigdy nie kopałam własnych rodziców (gdziekolwiek, a tym bardziej w twarz!), również nie spałam w ich łóżku, nie robiłam scen w sklepie i potrafiłam szanować cudzą pracę, bo sama sprzątałam po sobie (np. zabawki) i wiedziałam, ile trzeba w to włożyć pracy. Byłam uczona wyborów od małego. Mogłam coś WYBRAĆ w sklepie, a nie rzucać się jak opętana, bo ja chcę wszystko i koniec. Nie dziwota, że później w dorosłym życiu trafiam na takich, a nie innych ludzi, skoro byli „wychowani”, a raczej uchowani w taki, a nie inny sposób. Zarówno jako dziecko, jak i dorosła kobieta mam rewelacyjny kontakt ze swoją mamą. Dziecko to człowiek i uważam, że powinno wymagać się od niego ludzkich zachowań, a nie zezwalać na takie zezwierzęcenie, tłumacząc, że to normalne. „Kopanie po twarzy”, „wycieranie smarków własną odzieżą” i „brak intymności” itd. jest NIENORMALNE i nikt mi nie powie, że nie niesie za sobą negatywnych konsekwencji, bo niesie. – Piramida Maslowa. Gdy taki negatywny stan utrzymuję się dłużej, to potem jest, jak jest… Zapewne (normalne) macierzyństwo to coś pomiędzy słodkimi historyjkami o tym, jakie to jest różowe a tym, że matka ma 500 kg nadwagi, pije % dla relaksu i żyje w ciągłym brudzie i wydzielinach własnych dzieci. Jak po takim artykule ma zareagować bezdzietna kobieta (czyli np. ja)? – tu nawet, co mądrzejsze matki są oburzone tymi obrazami, a przecież znają macierzyństwo z praktyki. Gdyby macierzyństwo było produktem, a to jego reklamą – nigdy bym tego nie kupiła.
POKAŻ KOMENTARZE (14)