blogerka fot. instagram.com/fallingintoselflove

Fallingintoselflove – blogerka, która pokazuje ciało bez upiększeń

Kaithleen pokochała siebie. Teraz czas na to, by zaakceptowało ją otoczenie.
Marta Słupska / 27.09.2017 12:02
blogerka fot. instagram.com/fallingintoselflove

Kaithleen prowadzi stronę na Instagramie o nazwie „Fallingintoselflove” („zakochując się w sobie”). Pokazuje na nim swoje (niedoskonałe) ciało i to, co je – a nie są to zdecydowanie typowo zdrowe posiłki. Na jej zdjęciach widzimy fałdki tłuszczu, kobiece, zaokrąglone biodra, stykające się uda, a także słodkie przekąski, krakersy czy dania z popularnych sieci typu fast-food.

Akceptacja czy promowanie otyłości?

Jej strona budzi u wielu osób skrajne emocje – wiele kobiet popiera ją za to, że nie upiększa rzeczywistości i pokazuje siebie taką, jaka jest naprawdę, inne zaś zarzucają jej, że promuje niezdrowy tryb życia, a nawet otyłość. Zdarza się, że internauci zgłaszają jej kanał z prośbą o jego usunięcie!

Kaithleen zdaje się jednak nie przejmować negatywnymi komentarzami. Teraz, szczęśliwa i zadowolona ze swojego wyglądu, wspomina, że w przeszłości miała kompleksy na punkcie za dużych ud, fałdek na brzuchu i rozstępów. Przez większość życia starała się dopasować i znaleźć swoje miejsce.

Kiedy byłam młodsza, wciąż próbowałam wykombinować, kim jestem. Starałam się być sportsmenką. Starałam się być artystką. Starałam się być towarzyska. Starałam się robić wszystko, ale nic nie sprawiało mi przyjemności. (…) Pewnego dnia powiedziałam sobie, że cierpię na zaburzenia odżywiania. Że byłam dziewczyną molestowaną seksualnie. Że mam nerwicę. Że jestem spotkaniami z lekarzem, lekami, kopiowaniem umiejętności innych. Wtedy przestałam udawać, że jestem kimś więcej niż chorą osobą. Teraz jednak odnalazłam siebie. (…) Kiedy byłam młodsza, nic mi się nie udawało, więc myślałam, że jestem niczym, ale teraz wiem, że jedyną osobą, którą nie próbowałam wtedy być, byłam ja sama!
– napisała pod jednym ze swoich zdjęć.

 

Kaithleen  nauczyła się skupiać na swoim wnętrzu i kochać siebie taką, jaka jest naprawdę. Doceniło to mnóstwo osób, a dziś dziewczyna ma ponad 17,000 obserwatorów na Instagramie, którzy dopingują ją w tym, by w codzienności nie zatraciła siebie i swoich wartości. Blogerka motywuje przy tym innych do tego, by docenili siebie i przestali ślepo podążać za wykreowanym przez media ideałem piękna.

Tak, mam rozstępy, blizny, wałeczki na brzuchu (…), ale mam też dużo więcej. Jestem moim promiennym uśmiechem. Jestem swoim sercem, które chce pomagać innym. Jestem swoim umysłem, który nie podda się nawet w najtrudniejszej walce
– pisze Kaithleen.

Może zatem, zamiast myśleć o swoich niedoskonałościach, warto skupić się na tym, co w nas piękne i wartościowe?

Te kobiety pokazały, że można zamienić swój kompleks w największy atut!

 

I am often asked where I went to treatment, who my therapist is, what books I've read, or what meal plan I followed that allowed me to discover recovery. But even if someone followed my exact treatment path, they may not experience the same outcome as I did. That is because that there was one key ingredient in my recovery, me. It was me. I healed me. I allowed the people in my support team to guide me when I was lost. And now I have found my way. I'm not saying that the above things did not help- I wouldn't have made it through this struggle without Laureate and the staff there, but it was me who healed me. They held my hand, and they lead me in the right direction when I was wanting to run the opposite way. They kept me alive when I was so far gone, and they gave me a place that I felt safe enough in that I could learn to express the rawest of emotions. But what finally allowed my heart to commit to recovery was a realization that had to be made inside of my own mind. I had to accept that although I couldn't do anything about who had hurt me in my past, I do have control over who can help me heal in my present. And while I still choose everyone who helped me along the way, I also am choosing myself. And that is a freedom that's so true it cannot even be put into words. #rollsarentjustforcinnamon

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kathleen🤘🏼 (@fallingintoselflove)

 

It's true, I've been training for this all year, but it's really been a whole lot more years that just one. I'm finally about to have my eating disorder free thanksgiving!!! When I began recovery one of the things I dreamed about was enjoying my favorite holiday once again. I had this idea in my mind that once I committed to recovery I would instantly be at ease with food once again...but it doesn't work that way. I had many thanksgivings during recovery where I ate the food on my plate, but I never got that feeling of joy that I used to receive from sharing this meal with my loved ones. This year, after so many years of deep breathing and distractions, I am ready to eat food, laugh with my family, most likely fight my with family, and be thankful that I didn't give up on recovery even when the times got hard. So remember even if tomorrow isn't your thanksgiving you dreamed of in recovery, remember that by making it through the hard times you are actively training for that year when you get to eat without guilt. And in the meantime, remind yourself that this is just one day out of the year and that you are capable of conquering this disorder. P.S. Remember to use your support systems, the NEDA helpline, or reach out to someone you trust. I will be checking my DM throughout the day if anyone needs anything!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kathleen🤘🏼 (@fallingintoselflove)

 

Let's have a science/health related chat about weight redistribution in recovery, shall we? So when your body in starvation mode, all of your natural but "unnecessary" body functions begin to die down(hair and fingernail growth, blood pressure, menstruation, and even oxygen flow). Because of this, when you eat even the smallest amount of food all of your body goes into overdrive and fights to see which system gets to use this fuel. The heart, lungs, liver, and other important organs always beat out things like menstruation(periods and fertility) because if you can't feed yourself then you can't feed a baby either. This is an adaptive trait that humans naturally contain in order to keep the human race from dying out. So when you do start giving your body nutrients again, signals in your brain send out little messages of excitement to all of your organs that they don't have to continue their ongoing food fight! As the body begins to gain weight, all of that weight will go to protect those organs that were fighting so hard to keep you alive. This means that at first, instead of gaining weight in your breasts or butt, all of the protection will go to those organs who reside right inside of your tummy(which is just another cool way our body knows how to protect ourselves)! There is even more good news though, if you continuously give your body this newfound stream of nourishment eventually those little messages will be saying "give me some curves" and your body will gladly do just that. Just think about it, your body goes through all of that trouble just to keep you alive...I mean wow it really shows how important you are to this world. Even through all of the trials and tribulations the human body has to face, it is still here fighting for you today, which is just another reason you should continue fighting for yourself as well! #rollsarentjustforcinnamon

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kathleen🤘🏼 (@fallingintoselflove)

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/20.12.2016 10:59
w sumie ogladając jej wczesniejsze zdjęcia to schudła i to widać.. ;) <3
/18.12.2016 19:15
Otyła nie jest. Ale tu i ówdzie na troszkę. Ale to bardzo prosto zrzucić. Z brzucha to zejdzie jak przejdzie na dietę, zacznie łykać iqgreen i po problemie. Ale no z tą otyłością to trochę pojechali. Większość kobiet tak wygląda a nie uważam żeby były otyłe. Po prostu ma nadprogramowe kilogramy. I to wcale nie tak dużo.